Nefilim – Thomas Sniegoski


Biorąc do ręki „Nefilima”, trochę się bałam. Bałam się powtórki z rozczarowania, które ogarnęło mnie po obejrzeniu serialu, który powstał na podstawie tej ksiązki. W miarę czytania, powoli strach mijał. Czyta się świetnie, płynnie, bez jakiś większych zgrzytów.

Aarona, głównego bohatera, poznajemy praktycznie w dniu jego osiemnastych urodzin. Sierota, wychowywany w którejś z kolei rodzinie zastępczej, w której znalazł kochających rodziców, i autystycznego brata, którym z oddaniem się zajmuje. Ambitny, mądry chłopak, mający sporo zajęć, pracujący w klinice weterynaryjnej, marzący o dobrych studiach, pracy, założeniu kiedyś rodziny. No, ale, co dzieje się w dniu jego urodzin? Zaczyna go boleć głowa… Ot, nic nadzwyczajnego prawda? Ale jeżeli wraz z bólem głowy przychodzi znajomość języka portugalskiego, to chyba już coś jest nie tak? Jeszcze ciekawiej staje się w momencie, kiedy Aaron zaczyna rozmawiać ze swoim labradorem Gabrielem. Tak, rozmawiać! Aaron zaczyna rozumieć mowę zwierząt. Thomas Sniegorski powoli wprowadza nas w świat Nefilimów, tępionych przez Straż Anielską, pół ludzi, pól anioły. Zresztą, w oczach strażników, Nefilim i człowiek są czymś gorszym od zwierzęcia. Mordują, byle by wytępić jak najwięcej plugastwa, którym jest każdy Nefilim, i wszystko, co go otacza. Rodzina, przyjaciele, nikt nie umknie przed ich krwawą misją. Poznajemy kolejne anioły, zarówno dobre jak i złe, oraz upadłe, pozbawione skrzydeł przed wiekami, za zbytnie spoufalenie się z człowiekiem. Mamy też przepowiednie, której częścią jest właśnie Aaron. Przepowiedni, do której nie chcą się przyznawać Strażnicy, przepowiedni, która może uwolnić wszystkie upadłe anioły. Wielkim plusem było dla mnie to, że akcje poznajemy nie tylko z punktu widzenia Aarona. Kamael czy Werchiel, anioły, również pokazują nam historie ze swojej perspektywy. Poznajemy ich uczucia i myśli. Cały czas nasuwa się pytanie, co na to wszystko Bóg. Każda ze stron jest przekonana, że jej postępowania i decyzje są właściwe. Kamael próbuje ratować Nefilimów, podczas gdy Werchiel tępi ich jak robaki, w imię Pana. Problem w tym, iż Pan przestał się do niego odzywać. Czy Stwórca naprawdę jest tak okrutny? Czy odwrócił się od Aarona? Czy postępowanie Werchiela i podległych mu Aniołów jest właściwe? Cały czas zadaje sobie te pytania. Może odpowiedzi poznam w „Lewiatanie”? Zaskoczyła mnie końcówka książki. Byłam przygotowana na sielankową końcówkę, taką jak w serialu, jednak i tutaj książka mnie nie rozczarowała. Książkę polecam każdemu, komu temat aniołów przypada do gustu. Do tego wielkim plusem jest dla mnie genialna okładka. Już ona niesamowicie przyciąga wzrok na półce! Tak, więc drogi czytelniku, jeżeli w dniu swoich urodzin rozboli cię głowa, ze zdziwieniem stwierdzisz, że rozumiesz w szkole język obcy, z którym nigdy wcześniej nie miałeś styczności, a twój ukochany zwierzak, poinformuje cię o chęci zabawy piłką… Uważaj… Oni przyjdą po ciebie, niszcząc po drodze wszystko, co Ci bliskie…

Ocena: 6/6

Violet

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: