Opublikowany w Martycja

Hotel Transylvania – Chelsea Quinn Yarbro


Długo podchodziłam do tej książki, bo nie wiedziałam czego się spodziewać. Horroru w stylu Anne Rice czy tez może horroru (ironia) w stylu Zmierzch. Na szczęście, powieść okazała się być wyższych lotów, więc nie zawiodłam się 🙂

Książka składa się z 3 części, a każda z nich jest zatytułowana imieniem i nazwiskiem jednego z głównych bohaterów (niekoniecznie tego pozytywnego). Przy każdym rozdziale znajduje się list jednego z bohaterów pobocznych lub głównych. Dowiadujemy się z nich, co postacie myślą i czują w danej sytuacji lub po danym wydarzeniu w fabule. Cały epilog jest również w formie listu. Autorka, po zakończeniu historii dodała „uwagi techniczne”, w których czytelnik może przeczytać fakty historyczne o wampirach, hotelu oraz o księciu Rakoczym.

W powieści występują: tajemniczy hrabia Saint-Germain, o którym nikt nic nie wie oprócz tego, że jest bogaty, wykształcony i dużo podróżuje. Jest rozchwytywany na salonach, a damy go wprost uwielbiają za jego maniery i komplementy jakimi je obdarza.
Madelaine de Montalia, 19to letnia młoda kobieta o ciętym języku, który nie przystoi młodym damom. Ona sama chce być wolna, zdobywać wiedzę i podróżować. Zdaje sobie sprawę, że jak tylko się zaręczy, będzie musiała zostawić swoje, w miarę wyzwolone życie. Dlatego też, ciągle odtrąca wszystkich zalotników, oprócz jednego. Hrabiego.
Madame Lucienne Cressie, która nie miała szczęścia w życiu, bo jej małżeństwo było tylko na papierze. Jej mąż jest homoseksualistą, wiec notorycznie ją zdradza, a ją samą, podle traktuje. Znajduje oparcie tylko w towarzystwie hrabiego Rakoczy.
Hrabina Claudia de Montalia, ciotka głównej bohaterki, która przyjmuje pod swoje skrzydła siostrzenicę. Jest znana w salonach, bogata i inteligenta. Niestety tkwi w małżeństwie z hazardzistą i alkoholikiem, przez którego musi ciągle uszczuplać swój majątek aby pokryć długi męża.
Saint Sebastian jest „głównym złym” w powieści i to przez niego wiele postaci ucierpi. Hrabia przewodzi satanistycznym obrzędom ku czci piekła i szatana aby zdobyć wielka moc i rządzić światem. Oklepane? Może, ale sposób w jaki chce do tego wszystkiego dojść, jest bardzo okrutny i interesujący.
Poza tymi kluczowymi postaciami mamy jeszcze męża Lucienny, męża Claudi, ojca Madeline – markiz Robert de Montalia, księdza, alchemików, służących, baronów, markizów i wiele innych mniej ważnych bohaterów.
Muszę przyznać iż na początku trochę gubiłam się w imionach postaci i nie wiedziałam, o kim właśnie czytam. Jednak z biegiem historii, udało mi się zapamiętać kto jest kim.

Jeśli chodzi o fabułę to:
Saint Germain chce kupić hotel Transylvania, który kiedyś do niego należał. Alchemicy chcą zdobyć przepis, a potem rozpocząć produkcję drogocennych kamieni. Madeline chce się kształcić, nigdy nie wyjść za mąż i stać się niezależną kobietą. Saint Sebastian tworzy sektę, w celu zdobycia diabelskiej mocy. Młody markiz chce ożenić się z Madeline, ale ta jest zakochana w kimś innym. Saint Germain próbuje wszystkim niewiastom pomoc i pokrzyżować plany złego hrabiego. Ojciec Madeline wraca do Francji aby stawić czoła przeszłości, która owocuje złymi skutkami w teraźniejszości.
Tak, dzieje się bardzo dużo. Pewnie dlatego powieść Yarbro, czytało mi się o wiele przyjemniej niż powieści Rice. Nie ma nużących opisów architektury, sztuki, ubioru itp. Są jedynie ogólniki, a bohaterowie nie rozmyślają nad jedną rzeczą przez kilka stron. Każda z postaci w jakiś sposób łączy się z inną, czy to przez więzy krwi, znajomości w salonach czy interesach. Fabuła na początku bardzo spokojna, przechodzi powoli w jeden wielki pożar. Dosłownie i w przenośni.

Co ciekawe, w całej historii, ani razu nie jest powiedziane, że główny bohater jest wampirem. Zachowuje się jak wampir, ma pewne zdolności wampiryczne oraz ograniczenie związane z tym kim jest (na przykład, niemożność przejścia przez rzekę), ale ani razu nie było napisane „jest wampirem” lub „jestem wampirem”. Osoby, które nie znają choć trochę języka francuskiego będą miały problem z przeczytaniem większości nazwisk. Ja mam to szczęście, że moja mama uczyła się go kiedyś, wiec powiedziała mi, jak się co czyta.

Kupiłam już drugą część, trzecia czeka w kolejce, a z Wikipedii wiem, że seria liczy sobie aż kilkanaście tomów. Yarbro, tak jak Rice, stworzyła cały cykl o krwiopijcach w latach 70tych i 80tych. Można by powiedzieć, że obie panie wykreowały odrębny gatunek literacki z wampirami w roli głównej.

Komu polecić?. Na pewno fanom Anne Rice, prawdziwego Draculi oraz tym, którzy szukają w wampirach czegoś więcej niż seksapilu i romantyzmu.
Kategorycznie odradzam nastolatkom, które uwielbiają Zmierzch i w każdej książce o wampirach szukają „Edzia”. Tutaj na pewno go nie uświadczą. Mało tego, treść okaże się dla nich za nudna.

 Ocena: 6/6

Martycja

4 myśli na temat “Hotel Transylvania – Chelsea Quinn Yarbro

  1. Niedawno zakupilam – za Twoja namowa, Martycjo. I „polknelam” w jeden dzien. Hrabia jest taki, jakim powinien byc wampir. Nie mlodocianym playboyem z uszminkowanymi ustami, a facetem z klasa. Bezbedny. 😀

    1. Cieszę się, że ci się spodobało 😀 Nie ma nic gorszego niż polecić coś, co mogłoby ci nie przypaść do gustu 😛

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s