Opublikowany w Martycja

Dekalog Dextera – Jeff Lindsay


Po pierwszej części, która wciągnęła mnie jak bagno, z przyjemnością zabrałam się za Dekalog Dextera. Co prawda nie jest aż tak tajemniczy jak „Demony Dextera”, ale czytając ją jeden dzień nie mogłam oderwać się od przygód „czarującego zabójcy”.

W tej części Deborah, siostra głównego bohatera, zakochuje się w agencie FBI. Biedny Dexter jest przez to zmuszony spotykać się z nią i jej facetem częściej, niż by tego chciał. Mało tego, od pewnego czasu Agent Doakes, którego poznaliśmy w pierwszej części, śledzi głównego bohatera, z podejrzeniem, iż ten coś ukrywa (myśli, że to jakiś nielegalny handel, narkotyki lub kradzieże, a nie humanitarne morderstwa). Dexter aby uwolnić się od „ogona”, wpada na diabelski plan. Postanawia być do bólu zwyczajny i codziennie odwiedzać Rite i dzieci. Aby jeszcze bardziej upodobnić się do zwyczajnego faceta, zaczyna pić piwo, którego nigdy nie lubił, bo osłabiało jego inteligencje. Kiedy główny bohater zaczyna tracić wiarę, że cokolwiek przywróci go do jego normalności, ktoś odnajduje żywy ludzki korpus z głową pozbawioną ust, powiek, uszu, języka i zębów (creepy, isn’t it?). Nasz nocny mściciel odzyskuje radość życia i zajmuje się tą sprawą, a upierdliwy agent Doakes, chcąc nie chcąc, jest zmuszony zmienić swoje priorytety.

W drugiej części Astor i Cody, którzy są lekko skrzywieni przez swego biologicznego ojca, są nadal ponurzy, choć chłopiec zaczyna więcej mówić. Dla porównania, rodzeństwo w serialu to zupełnie zdrowe i wesołe dzieciaki. Może twórcy bali się reakcji widzów? Choć nie rozumiem dlaczego, w końcu odcinki stacja puszcza ze znaczkiem „tylko dla dorosłych” około północy. Cody, wydaje się być bardziej zaburzony od swojej starszej siostry, do tego po pierwszym wypadzie na ryby z Dexterem, dzieciak polubił patroszenie. Astor, jak na razie nic nowego nie wniosła do fabuły. Rita w „Dekalogu” częściej się pojawia, nawet dużo rozprawia na temat związku w jakim żyje z nocnym mścicielem (oczywiście nic o jego nocnej profesji nadal nie wie). Przy okazji dowiadujemy się więcej o tym jak radzi sobie po traumatycznym małżeństwie z damskim bokserem i narkomanem.

Tak sobie pomyślałam, że chyba wszyscy bohaterowie mają jakąś traumę. Każdy zachowuje się w specyficzny sposób. Deb non stop przeklina i jest impulsywna, niby przeciętne. Jednak jak pokazała pod koniec „Demonów Dextera” żadne niebezpieczeństwo nie przeszkadza jej w byciu sobą. Zupełnie jakby nie znała uczucia strachu. Jeden z pracowników laboratoryjnych, Vince Mosuka, zachowuje się jakby mu piątej klepki brakowało. Do tego ma zapędy sado – masochistyczne, z którymi się nie kryje. Agent Doakes ma manię prześladowczą i wszędzie węszy spiski. Przez całą książkę nie robił nic innego, tylko śledził Dextera.

Różnorodni bohaterowie, to mocna strona tej serii. Na pewno każdy znajdzie swojego ulubionego „szaleńca”. Dla mnie, jak na razie, Dexter rządzi i mam nadzieje, że nigdy go nie złapią 🙂 Przecież tak mało osób zabija tylko tych złych, w tak drastyczny i zarazem higieniczny sposób 😀

Jeśli komuś część pierwsza nie podeszła, to proponuję sięgnąć po Dekalog Dextera. Jeśli nadal będziecie znudzeni, to darujcie sobie tę serię. Być może język tej książki jest dla was nieodpowiedni albo opisy są zbyt nużące. Cokolwiek to jest, szkoda. Bo ja osobiście polecam wszystkim 😉

Ocena: 5,5/6

Martycja

Jedna myśl na temat “Dekalog Dextera – Jeff Lindsay

  1. bardzo fajna recenzja, miło się czyta, a książka świetna 😀
    czekam na recenzję trzeciej części przygód Dextera, bo jej jeszcze nie przeczytałem 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s