Serce Kaeleer – Anne Bishop


Pisząc trylogie „Czarnych Kamieni” Anne Bishop stworzyła barwny, unikalny świat, który szybko zdobył liczne rzesze wiernych miłośników. By złagodzić trochę ból i tęsknotę za bohaterami zakończonej serii autorka postanowiła stworzyć zbiór luźnych opowiadań, wydanych pod zbiorczym tytułem „Serce Kaeleer”. Na podobnych dziełach zwykle ciąży piętno znanego poprzednika przez pryzmat którego są one oceniane. Często nie spełniają one pokładanych w nich nadziei, pozostawiając fanom uczucie sporego zawodu. Czy podobnie stało się i w tym przypadku?
Czy tez może nowe dzieło Anne Bishop spełniło pokładane w nim nadzieje?
„Serce Kaeleer” jest zbiorem czterech opowiadań, rozgrywających się w świecie Czarnych Kamieni. Nie są one jednak bezpośrednią kontynuacją wydarzeń znanych nam z trylogii. Każde z opowiadań rozgrywa się w rożnym okresie czasowym. Przedstawia także losy różnych bohaterów, które jednak czasami przeplatają się z sobą tworząc wspólną całość.

W opowiadaniu „Książę Ebon Rih” poznajemy losy Marian, młodej domowej czarownicy, wychowywanej w świadomości, że nikomu nie jest potrzebna. Uciekając przed despotycznym ojcem i tragiczną przeszłością dziewczyna dociera w końcu do Kaeleer, Królestwa Cienia, gdzie ma nadzieje odmienić swój przykry los. Ten jednak uśmiecha się do niej w nietypowy sposób, ukazując iście wilcze kły. Opowiadanie to pokazuje też inną stronę, znanego z kart pierwotnej trylogii, Lucivara Yaslany. Potężny książę wojowników okazuje się całkowicie bezbronny i zagubiony w starciu z mocą, nad którą nawet najpotężniejszy Krwawy nie może zapanować.

Kolejne z opowiadań ukazuje nam historie Saetana SaDiablo, Wielkiego Lorda Piekła, z czasów,
gdy jeszcze stąpał wśród żywych. Uwikłany w toksyczne małżeństwo bohater stara się ze wszystkich sił pogodzić rolę dobrego męża, ojca oraz księcia, odpowiedzialnego za powierzone mu ziemie. Wkrótce jednak stawi czoła wydarzeniom, które poddadzą w wątpliwość wyznawany przez Saetana kodeks honorowy. Wydarzeniom, na skutek których zyska reputacje najbardziej przerażającego członka społeczności Krwawych.
W książce opisano także wydarzenia, rozgrywające się bezpośrednio po zakończeniu trylogii.
Cudem ocalała od rykoszetu własnego zaklęcia Jaenelle Angelline powoli dochodzi do zdrowia pod opieką swojego faworyta i ukochanego Daemona. Nie wszystko w ich związku układa się jednak tak jak należy. Wzajemne pretensje i niewypowiedziane żale odsuwają zakochanych coraz bardziej od siebie. Jednym wyjściem z sytuacji wydaje się ponowne zaakceptowanie siebie nawzajem, mimo bolesnej, poniesionej przez obie strony straty. Sytuacje komplikuje dodatkowo ingerencja zewnętrznych sił, którym nie w smak jest związek tak potężnego mężczyzny z byle „kaleką”.

W Sercu Kaeleer nie odnajdziemy zbyt wiele dynamicznej akcji. Fani brutalnych pojedynków i widowiskowego wykorzystania mocy Kamieni tym razem będą musieli obejść się smakiem. Zdecydowanie mniej w niej także intryg o politycznym charakterze, tak częstych w samej trylogii. Autorka postanowiła skoncentrować się na samych postaciach, pokazując ich uczucia i rozterki moralne. Nie znaczy to jednak, że wydarzenia opisywane w książce są nudne. Wręcz przeciwnie, pochłania się ją praktycznie jednym tchem, z uwagą śledząc dalszy rozwój fabuły. Tym razem bowiem bohaterowie stawiani są przed problemami, z którymi nie da się rozprawić jedynie za pomocą kociej gracji, gładkiego języka lub siły spadającej lawiny. Jeśli chodzi o sam świat nie różni się on praktycznie niczym w porównaniu z tym, znanym nam z oryginalnej trylogii. Jest on zarazem piękny i delikatny jak i niebezpieczny i przesycony brutalnością. Kaeleer, Królestwo Cieni nie jest bowiem rajem na ziemi. Stanowi odzwierciedlenie swoich mieszkańców, Krwawych, istot znanych zarówno ze swej mocy jak i gwałtownego usposobienia. Jest też miejscem licznych, mniejszych i większych, intryg, które kształtują losy jegomieszkańców.

W tym miejscu warto wspomnieć też o języku książki. Jest on bowiem prosty i przystępny, dzięki czemu kolejne strony czyta się szybko i przyjemnie. Niektóre wyrażenia czy sytuacje, trudne do zrozumienia z punktu widzenia „laika”, raczej nie powinny przysporzyć problemu ludziom zapoznanym z treścią trylogii. Język książki pozostaje równie wulgarny, jak w poprzednich dziełach z tej serii. Niektóre wypowiedzi przebijają nawet te, które można usłyszeć na korytarzu w typowym, polskim gimnazjum. Taki styl wypowiadania się jest jednak nieodłącznie powiązany z charakterem bohaterów i nadaje im tylko wiarygodności w oczach czytelnika. Na uwagę zasługuje także śmielsze podejście autorki do spraw natury seksualnej, ukazanych już nie tylko w kontekście gwałtu i przemocy.
Książka ponadto przesycona humorem, zarówno słownym jak i sytuacyjnym. Przyjemnością jest
obserwowanie jak silne, niezależne i gwałtowne jednostki starają wpasować się w sieć skomplikowanych relacji rodzinnych i społecznych. Dopasowywanie to jest tym trudniejsze, że na niektórych odnogach sieci relacji znajdują się Krewniacy, zwierzęta obdarzone mocą i z zupełnie innym światopoglądem niż ich ludzcy bracia.

„Serce Kaeleer” jest zdecydowanie dziełem godnym polecenia. Mocną stroną książki jest zdecydowanie jej emocjonalny charakter. Porusza ona kwestie bliskie wielu zwykłym ludziom, chociaż otula je mistycznym płaszczykiem. Można przy niej śmiać się i płakać, a także przeżywać całą gamę różnorodnych, czasami skrajnych uczuć. Książka ta oczywiście pisana była z myślą o fanach serii i to głównie do nich jest skierowana. Nie umniejsza to jej wartości literackiej. Niemniej znając wydarzenia z oryginalnej trylogii czytelnikowi łatwiej będzie wyłapać wszystkie „smaczki”, którymi pozycja ta jest przepełniona. Jeśli więc nie czytałeś trylogii Czarnych Kamieni sugerowałbym nie sięgać w pierwszej kolejności po „Serce Kaeleer” Nie należy książki tej także polecać ludziom, którzy sztywno planują swój dzień zgodnie z zegarkiem. Każda ze stron spokojnie przechodzi w kolejną powodując, że upływ czasu przestaje być odczuwalny. Poirytowany
pracodawcy zaś zwykle nie pozostaje tolerancyjny wobec czytelniczej pasji spóźnionego pracownika.

Pherin

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: