7 razy dziś – Lauren Oliver


Kiedy przeczytałam zapowiedź „Siedem razy dziś” wiedziałam, że muszę przeczytać tę książkę. Jeszcze nigdy nie miałam w wersji papierowej motywu, który bardzo często pojawia się w serialach sci-fi i fantasy oraz jest myślą przewodnią filmu „Dzień Świstaka”. Tak więc będąc wielbicielką tego typu fantastycznego zabiegu, było dla mnie kwestią czasu , dorwać książkę w swoje ręce. Powieść jest dość obszerna, ma prawie 400 stron, a na okładce widnieje twarz dziewczyny, prawdopodobnie głównej bohaterki, leżącej na trawie. Poza tym na obrazku jest napis informujący, iż tytuł jest międzynarodowym bestsellerem i został przetłumaczony na 21 języków. Mam niestety awersję do tego typu reklam, bo już nie raz takimi bestellerami się rozczarowałam (na przykład filmem Titanic albo książką Zmierzch)

Bohaterowie:

Samantha jest protagonistką „Before I Fall” czyli 7 razy dziś (Polski tytuł jest już sam w sobie „psują” w czytanie książki). Dziewczyna ma 17 lat, chodzi do ostatniej klasy liceum, jest jedną z najpopularniejszych osób w szkole ma trzy wspaniałe, popularne przyjaciółki oraz popularnego chłopaka imieniem Rob. Ma również młodszą – ośmioletnią siostrę. Sam przez całą fabułę przechodzi wewnętrzną metamorfozę, by przy samym końcu dojść do apogeum głupoty i tępoty.

Lindsay jest najlepszą przyjaciółką głównej bohaterki. Dziewczyna w swojej czteroosobowej paczce jest najbardziej popularna i przebojowa. Jest pyskatą, wredną i odważną osóbką, która ma w nosie to czy swoim gadaniem kogoś zraniła. Ogólnie uczniowie się jej boją, bo jej wściekłość i zemsta oznaczają śmierć towarzyską dla osoby, która odważy się z nią zadrzeć.

Ally i Elody to kolejne przyjaciółki Sam. Elody jest tą najbardziej „doświadczoną” z kwartetu i zawsze ubiera się wyzywająco, nawet w środku zimy nie zrezygnuje z głębokich dekoltów. Przy niej dziewczyny zawsze mają świetny humor, bo Elody zawsze mówi prosto z mostu i zawsze coś wspomina o rzeczach związanych z seksem. Ally z kolei jest tą najspokojniejszą i najcichszą z bohaterek, oczywiście jak się rozkręci, to też potrafi się bawić. Dziewczyna pozwala Lindsay wchodzić sobie na głowę, gdyż nie chce się kłócić. Poza tym potrafi świetnie gotować i to właśnie do niej dziewczyny najczęściej wpadają na babskie wieczory.

Juliet jest szkolnym popychadłem, ofiarą losu i najbardziej przygnębioną postacią w powieści. Wszyscy, a zwłaszcza popularny kwartet non stop się z niej nabija, dokucza i odstawia chamskie numery. Juliet na to wszystko pozwala, nigdy się nie broni i zawsze ma pusty wyraz oczu. Dziewczęta ochrzciły ją „psycholka” i od tamtej pory wykonują gest nożem z filmu „Psychoza”, gdy ich ofiara pojawia się w stołówce.

Kent, to były przyjaciel z dzieciństwa Samanthy. Po tym jak dziewczyna stała się popularna, odstawiła chłopaka na boczny tor i zaczęła go „nie lubić”. Kent jednak się nie poddaje i co jakiś czas zagaduje Sam, choć ta go ciągle odtrąca. Chłopaka cechuje wieczny optymizm i własny, wyjątkowy styl ubierania się polegający na marynarce, meloniku oraz starych trampkach. Jest jednym z najlepszych uczniów w liceum.

Fabuła:

Książkę rozpoczyna prolog, w którym to główna bohaterka opisuje, co czuła i co myślała zaraz przed śmiercią. Następnie mamy pierwszy rozdział, z którego dowiadujemy się jak doszło do rozmyślań Samanty w prologu.
Zaczyna się całkiem zwyczajnie, główna bohaterka budzi się w piątek 12 lutego i przygotowuje się do swojego ulubionego święta – Dnia Kupidyna. Izzy, jak na młodszą siostrę przystało, denerwuje główną bohaterkę samym istnieniem, więc Sam czym prędzej wskakuje do samochodu Lindsay, który zawozi cztery przyjaciółki do szkoły – pierwszego, ważnego miejsca akcji powieści.

Samantha idzie na matematykę, gdzie flirtuje z młodym nauczycielem, na chemię, gdzie nie radzi sobie z kartkówką aż wreszcie na długą przerwę i lunch w stołówce. Podczas posiłku Rob obściskuje się z główną bohaterką i oboje ustalają ich pierwszy raz, który zostaje zaplanowany na wieczór dnia kupidyna.

Po pewnym czasie roznosi się wieść, że Kent urządza wieczorem imprezę, więc wszyscy postanawiają wpaść, choć za samym organizatorem nie przepadają. Następnie Sam i Lindsay zrywają się z siódmej lekcji aby iść na lody. Po drodze spotykają znajomych ze szkoły, którzy poszli na randkę, choć jedno z nich oficjalnie umawia się z kimś innym. Na koniec dnia wszystkie przyjaciółki wybierają się na imprezę.

Docierają na miejsce już nieźle podpite, a w domu Kenta kontynuują spożywanie wysokoprocentowych trunków. Samantha jest rozczarowana zachowaniem Roba. Lindsay, Ally i Elody dobrze się bawią aż nagle znienawidzona przez nich Juliet pojawia się na imprezie i nazywa każdą po kolei ”dziwką”. Oczywiście kwartet ją wyśmiewa, wylewa piwo na „psycholkę” i wszyscy zaczynają ją popychać. W końcu dziewczęta opuszczają imprezę po czym jadąc samochodem uderzają w coś i nastaje ciemność. Następnego dnia Samantha budzi się przerażona i uświadamia sobie, że znów jest 12 lutego.

Plusy:

Tak wiem, streściłam cały pierwszy rozdział z siedmiu, ale musiałam to zrobić aby każdy wiedział czego się dokładnie spodziewać po książce. Zapewniam, że dalej jest lepiej, bo główna bohaterka zdając sobie sprawę z pętli czasowej, stara się zmieniać niektóre rzeczy lub robić coś, czego normalnie by nie zrobiła. Może się wydawać, że czytanie przygód Samanthy przez 370 stron będzie nudne, gdyż autorka opisywała ciągle ten sam dzień. Nic bardziej mylnego, bo właśnie pisanie non stop o piątku 12 jest bardzo interesującym zabiegiem. Pani Oliver przedstawiła Dzień Kupidyna z wieloma możliwościami, pokazała „co by było gdyby” i właśnie to jest największym atutem książki.

Przez siedem dni, główna bohaterka ma okazję dowiedzieć się różnych ciekawych rzeczy o swoich przyjaciołach, wrogach, znajomych, nauczycielach czy swoim chłopaku. Przekona się, że siostra nie jest taka zła, a niektórzy okażą się zupełnie innymi osobami. Samantha będzie próbować naprawić różne sprawy, inaczej postępować w danych sytuacjach, czy robić szalone rzeczy, które i tak zostaną zapomniane. Dowie się, jak ludzie z jej otoczenia reagują czy zachowują się w danych momentach oraz pozna pewne ciekawe tajemnice. Oczywiście, będzie również próbować się dowiedzieć, dlaczego znalazła się w pętli czasowej i starać się ją przerwać. Czy jej się to uda, tego musicie dowiedzieć się sami. Zapewniam was, że zakończenie historii was zaskoczy, albo tak jak mnie, zirytuje.

Autorka stworzyła ciekawą powieść, pełną ciekawych zwrotów akcji. Bohaterowie są dobrze wykreowani, nawet ci poboczni. Podczas czytania czuje się, że ma się do czynienia z przeciętnymi nastolatkami, a nie osobami dorosłymi w skórze nastolatków, co bardzo często można spotkać w literaturze młodzieżowej. Język książki jest lekki i czyta się ją bardzo szybko. Osobiście sama nie zauważałam jak szybko poznaję historię, która wcale mi się nie dłużyła. Czasami zachowania dziewcząt mogą irytować, ale kto powiedział, że nastolatki mają być idealne i wymuskane? To są przecież nastoletnie dziewczęta i bycie wnerwiającą jest dla nich czymś jak najbardziej normalnym.

Minusy:

Tak, teraz przechodzę do największej wady powieści, mianowicie do zakończenia. Jak już wspomniałam wcześniej, jest ono zaskakujące, ale zaskakujące negatywnie. Wszystkie poczynania głównej bohaterki śledziłam z zainteresowaniem i nie mogłam się doczekać aby dowiedzieć się, czym była spowodowana pętla czasowa. Zastanawiałam się, jak się ona rozwiąże (o ile rozwiąże) i czy wszystko skończy się pozytywnie jak w „Dniu Świstaka” lub serialach, czy też może negatywnie i główna bohaterka nigdy z tego nie wyjdzie?

Niestety rozwiązanie całej fabuły, to dla mnie jedna wielka klapa. Poczułam się oszukana, bo czytając o nauczkach jakie otrzymała Samantha przez te siedem dni i wnioskach jakie wyciągała, spodziewałam się więcej inteligencji z jej strony. Odniosłam wrażenie, że autorka nagle stwierdziła, że nie chce się jej już więcej pisać, więc prędko wymyśliła „to” i po sprawie. W tym momencie czytanie prawie 400 stronicowej książki nie miało najmniejszego sensu, bo po co? Jeśli pani Oliver chciała zaszokować czytelników, to jej się udało. Zaszokowała mnie brakiem jakiejkolwiek logiki w zachowaniu głównej bohaterki, bo mając do dyspozycji nieskończoną ilość piątków, mogła dojść do perfekcji w naprawianiu wszystkich błędów, a i może by się nauczyła czegoś interesującego?

Książkę jako całość oceniam 5/6 (bo lubię pętle czasowe)

Zakończenie to dla mnie 1

Martycja

(Książkę do recenzji otrzymałam od wydawnictwa OTWARTE, za co serdecznie dziękuję)

Reklamy

4 responses to “7 razy dziś – Lauren Oliver

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: