Uczeń Diabła – Kenneth B. Andersen


Zwykle omijam książki dla dzieci i młodzieży szerokim łukiem. Głównie dlatego, że fabuła większości z nich jest prosta, wszystkie zagadki przedstawione czytelnikowi są banalne, a język użyty jest prostszy niż linijka. Jednak „Uczeń Diabła” przyciągnął mnie opisem historii, bo nieczęsto czyta się powieści o następcy samego Lucyfera.

Głównego bohatera – Filipa poznajemy podczas jego najzwyklejszego, ziemskiego życia. Chociaż może „najzwyklejsze” nie jest tutaj najlepszym określeniem, gdyż nasz mały Filip, co się później okazuje, jest ewenementem na skalę światową, bo jest grzeczny, pomaga innym, nie kłamie (ale to nigdy!), a do tego jest harcerzem. W każdym bądź razie, ta dobroć niezbyt mu pomaga, bo w tej chwili ukrywa się akurat przed największym (dosłownie i w przenośni) chuliganem ze szkoły, który to co tydzień wybiera sobie jakąś „ofiarę”, by się nad nią znęcać w najbardziej wymyślne sposoby. Nie wchodząc w szczegóły, napiszę tylko że naszemu bohaterowi udaje się ocalić skórę, a zły Soren wpada w tarapaty. W drodze ze szkoły, Filip widzi czarnego kota, który nie może sam zejść z czubka drzewa, a ponieważ chłopiec jest tak dobry, że aż się mdło robi, pomaga zwierzakowi, na co ten odpowiada mu „dziękuję”, po czym szybko ucieka. Zdziwiony chłopak postanawia poszukać kota, co (w skrócie) owocuje tym, że umiera! Trafia do Piekła, gdzie jak się okazuje zaszła pomyłka i zamiast złego do szpiku kości Sorena, to on – Filip – ma zostać następcą samego Lucyfera! Co więcej, ponieważ nie da się już tego odkręcić, chłopak musi nauczyć się jak być złym, co wcale nie jest dla niego aż takie trudne, bo jak sam Szatan zauważa „każdy ma swoją ciemną stronę”. 

Streszczony wyżej fragment, to zaledwie początek tej wciągającej jak diabli historii, a musicie wiedzieć, że Filipa czeka jeszcze wiele przygód, wśród których warto nadmienić poznawanie samego Piekła, wplątanie w wielką intrygę (a jak!) czy też to, że zostanie wzięty za zwykłego potępieńca. Co więcej, czekają na was i inne postacie z piekła rodem, wśród których moimi ulubieńcami byli Satina i kot Lucyfaks, którzy (oboje na swój sposób) wspierali Filipa podczas jego przygód, że o bogatej gamie postaci drugo- i trzecioplanowych nie wspomnę. Każdy z nich ma jakąś rolę w tej historii, jak i własne problemy, bo musicie wiedzieć, że Piekło nie różni się zbytnio od naszego świata. Również i tam trzeba pracować, chodzić do szkoły, czy jeść. 

Niestety nie ma chyba książek bez wad i tutaj pojawia się mój pierwszy zarzut wobec „Ucznia Diabła”. Ta powieść jest dla dzieci! Nawet nie wiecie ile razy łapałem się na tym, że wyobrażałem sobie, iż bohaterowie mają około 19-20 lat i chociaż nigdy nie podano dokładnie ile sobie Filip wiosen liczy, to można się domyślić, że więcej jak 13-14 lat to on nie ma. Dodatkowo osoby, które niejedną historię pochłonęły nie będą miały żadnych problemów z rozwiązaniem zagadki (mnie osobiście zaskoczyła TYLKO JEDNA rzecz w całej historii, chociaż na chwilę przed jej wyjawieniem i tak zacząłem się domyślać). Jak książka jest dla dzieci, to i język nie może być za trudny, ale do tego się nie czepiam, bo dzięki temu powieść była miłą odskocznią od poważniejszej lektury. Jedynie drażniło mnie to, że większość żartów wymyślonych przez autora była po chwili wytłumaczona, coby młody czytelnik nie miał problemów ich zrozumieniem. Przyznać jednak muszę, że humor w „Uczniu Diabła” jest zaiste mistrzowski, gdyż dawno nie widziałem tak idealnego połączenia czarnego humoru z realiami biblijnymi i życiem codziennym, opisanego w sposób zjadliwy dla dzieci! Panie Andersen, ma pan u mnie „mistrza” i czekam na podobną książkę dla osób nieco starszych >:-) 

Książkę polecam mimo wszystko każdemu, zarówno tym młodszym, jak i tym starszym, chociaż nie radzę po nią sięgać osobom o skrajnie konserwatywnych poglądach religijnych, żebyśmy potem nie słyszeli, że „coś się z dziećmi dzieje”. Poważnie, jeżeli kogoś drażniłyby słowa Lucyfera mówiącego „nie uśmiałem się tak od czasu ukrzyżowania Jezusa”, niech lepiej nie sięga po powieść pana Andersena, a pozostali, czy to osoby wierzące (ale tylko te z poczuciem humory czy świadomością, że to tylko fikcja literacka), ateiści, czy wyznawcy religii zupełnie niezwiązanej z powieścią niech czym prędzej pędzą do księgarni/biblioteki po „Ucznia Diabła”, bo wydawnictwo Jaguar już wydało drugą część.

Dodatkowa informacja dla osób „nie najlepiej znoszących cliffhangerów” i pozostałych osób nielubiących czekać na zakończenie wątku: jest to, co prawda, pierwszy tom cyklu, ale historia w nim opowiedziana jest zamknięta i mimo że jeden wątek na pewno będzie się jeszcze przewijał, to czytelnicy i tak dowiedzą się o tym później, bo są przecież tylko dziećmi i w życiu by się nie domyślili już po pierwszej części 😉

Ocena: 555/666

Raven

(Książka otrzymana od wydawnictwa JAGUAR. Serdecznie dziękujemy 🙂 )

Reklamy

7 responses to “Uczeń Diabła – Kenneth B. Andersen

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: