Porzuceni – Meg Cabot


Na tę książkę czekałam odkąd Meg Cabot ogłosiła na swoim blogu, że bierze się za jej pisanie. Na początku nie było za wiele wiadomo o historii, tylko tyle że ma coś wspólnego z mitem Persefony. Jestem zagorzałą fanką pani Cabot, odkąd chwyciłam do rąk „Pamiętnik Księżniczki”, a następnie serię „Pośredniczka” – moja ulubiona oraz „1800-zadzwoń”. W końcu zaopatrzyłam się również w jej dzieła skierowane do młodych kobiet i już wiedziałam, że cokolwiek pani Meg napisze, będę lubić. Tak więc, jak tylko coś nowego wyszło od autorki, kupowałam w ciemno, nie czytając żadnych recenzji. Tylko raz nie podobał mi się twór mojej ulubionej autorki, ale przy „Abandon” miałam dobre przeczucia. Czytając recenzję Violet trochę się wystraszyłam, bo czy to możliwe, że moja ulubiona pisarka się wypaliła?

Fabuła

Siedemnastoletnia Pierce uczestniczy w przyjęciu zorganizowanym przez jej matkę w nowym domu, do którego obie się przeprowadziły, aby zacząć wszystko od początku. Kuzyn głównej bohaterki – Alex wypytuje swoją kuzynkę o wrażenia ze śmierci klinicznej. Od niewygodnych pytań chce ją wyratować wujek Chris – ojciec Alexa, jednak Pierce nie ma nic przeciwko mówieniu po raz enty o tym samym. Dziewczyna zaczyna wspominać, to co działo się półtora roku wcześniej, czyli swój wypadek na basenie, szpital, psychiatrzy, rozwód rodziców, problemy w szkole, zerwanie przyjaźni z Hannah oraz przeprowadzkę na Isla Huesos. Babcia, która jest dość nieprzyjazną kobietą, wtrąca swoje trzy grosze o bluźnierstwach, więc Pierce postanawia pojeździć swoim rowerem. Udaje się na przejażdżkę, a podczas jazdy wspomina pogrzeb dziadka, który odbył się, kiedy miała siedem lat (jak widać, nastolatki myślą nie tylko o chłopakach, kosmetykach i ciuchach :P) i bezwiednie wjeżdża na cmentarz. Główna bohaterka rozmyśla o swoim pierwszym spotkaniu z tajemniczym mężczyzną, który ożywił martwego ptaka (tego, no, gołębia). Wracając do obecnego w fabule czasu akcji. Pierce stoi sobie pod drzewem poincjany i nagle pojawia się ON, tajemniczy mężczyzna, który okazuje się tajemniczym 18-19-letnim chłopakiem.

Tak właśnie rozpoczyna się chaotyczna fabuła pełna tajemnic, tajemniczych wydarzeń, z jeszcze bardziej tajemniczym kamieniem i jego tajemniczym ofiarodawcą. Pierce będzie próbować żyć normalnie w nowej szkole, jej matka będzie ratować warzęchy, a tajemniczy nastolatek będzie się raz po raz pojawiać, aby pogrozić paluszkiem głównej bohaterce, a główna bohaterka będzie wplatać w swoje życie retrospekcje 🙂

Moim zdaniem

Nie zgadzam się, żeby „Abandon” została zaszufladkowany jako romans paranormalny. To jest przecież książka od Meg Cabot! (goddammit!). Autorka postanowiła tym razem napisać coś bardziej mrocznego, a nawet i gotyckiego, bo nie jest to jej typowa młodzieżowa historia pełna humoru i przygód. Tym razem mamy do czynienia z mrokiem, nostalgią, melancholią oraz tajemniczością. Ta nowość, może się niektórym fan(k)om twórczości autorki nie spodobać. Co prawda pani Cabot uraczyła nas już historią z dziewczyną widzącą duchy, dziewczyną widzącą w snach zaginione osoby, czy dziewczyną–czarownicą, jednak w poprzednich książkach, zawsze dużo się działo, a czytelnicy dobrze się bawili poznając przygody nastoletnich bohaterek. Aby dobrze poznać historię w „Porzuconych”, niestety należy się skupić, bo inaczej przeczytamy kilka stron i nic się z nich nie dowiemy, albo zgubimy się w czasie i przestrzeni.

Plusy

Niewątpliwie, największą zaletą fabuły jest mit Persefony, wpleciony w historię. Nie jest to jednak nowoczesna wersja owego mitu, tylko wątek odnoszący się do Persefony i Hadesa. Główna bohaterka po swej śmierci, zostaje zabrana do prywatnej komnaty młodego mężczyzny, z której udaje jej się uciec. Już sam motyw porwania dziewczyny przed wypłynięciem łodzią z innymi zmarłymi, przewodzi na myśl starożytny mit. Opis podziemnego świata, podziału dusz na te dobre i złe, czy biała suknia przypominająca grecki ubiór oraz tajemniczy nastolatek, który pilnuje wszystkiego w świecie zmarłych są odnośnikami do znanej historii z mitologii. Jest to coś nowego w książkach Meg Cabot i ten wątek wyróżnia się na tle poprzednich powieści autorki.

Kolejnym plusem jest tajemnica. Od samego początku do praktycznie samego końca zawsze coś jest niewiadomą. Kim jest młodzieniec, który czasem pojawia się koło Pierce? Co dokładnie stało się z dziewczyną po śmierci? Co to za miejsce, do którego trafiła? Co takiego zrobił wujek Chris, że tyle lat spędził w więzieniu? Dlaczego kuzyn Alex nie znosi pewnych popularnych osób? Dlaczego kamień, który Pierce nosi na szyi zmienia kolory i dlaczego? Co się stało z Hannah? Dlaczego babcia jest taka antypatyczna? Co to jest święto trumien? Jakie sekrety skrywa Isla Huesos? Dlaczego Pierce ciągnie do starego cmentarza? Tak, tajemnic jest w brut i jak tylko jakaś się wyjaśni, to zaraz pojawia się następna. Niby przez całą historię prawie wszystkie zostają rozwiązane, ale zakończenie mówi czytelnikom, że to jeszcze nie koniec 😉

Minusy

Największym minusem jest wszechobecny chaos fabularny i narracyjny. Tutaj w całości zgadzam się z moją współblogerką – Violet. Ja rozumiem, że autorka chciała wpleść jak najwięcej informacji, o tym jak do tego wszystkiego doszło, ale dlaczego zrobiła to tak chaotycznie? Pani Cabot pisze dla kobiet jakieś dwadzieścia lat, więc dlaczego popełniła teraz taki bubel? Zapomniała jak zrozumiale przekazać przeszłość bohaterki? Nie raz czytając miałam nagłe „Hę?!”. Zastanawiałam się skąd nagle Pierce ma naszyjnik, skoro dopiero co go „zgubiła”. Zastanawiałam się, skąd wzięła się pewna postać i dlaczego nagle mam dialog, który do niczego nie pasuje. Nic nie wynikało z niczego. Gubiłam się w fabule i czytając książkę musiałam się naprawdę skupić na treści, co było cholernie trudne, zważywszy na to, że powieść jako takiej akcji nie posiada, więc nie ma czego śledzić z zapartym tchem. A wystarczyło odpowiednie fragmenty oddzielić gwiazdką lub chociażby podwójnym enterem, wtedy czytelnik mógłby mieć większą szansę zorientować się, że raz jest w teraźniejszości, raz w przeszłości, a raz w zaprzeszłości 😉

Jedna z większych wad jest brak humoru, jaki zawsze towarzyszył książkom Meg. Nie ważne, czy była to seria dla nastolatek, czy książki dla młodych kobiet. Twórczość pani Cabot zawsze sprawiała mi wiele frajdy, poprawiała humor i wywoływała ataki śmiechu. Tutaj mi tego zabrakło. Ja wiem, że to powieść gotycka i tak naprawdę do śmiechu czytelnikom być nie powinno, w końcu wypadałoby wczuć się w klimat, ale ja jako wielka fanka wcześniejszych tytułów, wręcz tego oczekiwałam. Na szczęście autorce wymsknęły się śmieszne sytuacje tu i ówdzie, więc miałam czego się trzymać i o czym myśleć podczas pisania niniejszej recenzji 😉

Dla kogo

Przede wszystkim dla fanek twórczości Meg Cabot. Stare wyjadaczki, takie jak ja, mają obowiązek zapoznać się tą nowością 😉 Jeśli chodzi o resztę, to osoby, które znają autorkę z tytułów dla starszych czytelniczek, powinny sobie Abandon odpuścić, bo po prostu się wynudzą. Nastolatki, które szukają czegoś innego niż wampiry, lubią grecką i rzymską mitologię oraz szukają w książkach tajemniczej fabuły, mogą śmiało sięgać po tę powieść 😉

Jest to niestety jedna z gorszych książek autorki, ale nie będę dużo narzekać, bo to dopiero pierwsza część, więc jeszcze wszystko może się zdarzyć 😉

Ogólnie oceniam: 4/6

Martycja

(Książkę otrzymałam od wydawnictwa AMBER za co serdecznie dziękuję 🙂 )

Reklamy

One response to “Porzuceni – Meg Cabot

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: