Córki księżyca – Lynne Ewing


Czasem zastanawiam się, co skłania mnie do sięgnięcia po dany tytuł. Okładka? Opis? Opinie i recenzje innych czytelników? W przypadku „Córek księżyca” zadziałały wszystkie te aspekty. Tym bardziej, że już od jakiegoś czasu staram się szukać jakiś nowości ze świata paranormal, gdyż dopadło mnie już ogólne znużenie tematyką wampirów i łaków. Tak więc, jeżeli miałam okazję zanurzyć się w świecie magii, to czemu by z tego faktu nie skorzystać. Pal licho, że to kolejna historia o nastolatkach. Nie przeraża mnie nawet fakt, iż cała seria składa się z 13 tomów. Na szczęście wydawnictwo Jaguar postanowiło wydawać po dwa tomy w jednej części. Kusiła, kusiła i w końcu skusiła.

Vanessa i Caty od dziecka wiedzą, że są niezwykłe i różnią się od swoich rówieśników. Pierwsza z nich potrafi znikać, druga natomiast przemieszczać się w czasie. Kiedy jednak pewnego dnia Catty znika, Vanessa jest pewna, że kolejna podróż do przeszłości zakończyła się źle. Próbując ją odnaleźć, Vanessa zbliża się do Michaela, chłopaka który od dłuższego czasu działa na nią jak magnes. I przy którym jej dar wymyka się spod kontroli (ach to pożądanie!!). Z czasem zaczyna pomagać jej Serena, koleżanka ze szkoły, również obdarzona niezwykłą mocą – potrafi czytać w myślach. Towarzyszy im również Jimena potrafiąca przewidywać przyszłość. Serena i Jimena wyjaśniają Vanessie, kim jest i jakie jest ich przeznaczenie – walka z pradawnym złem – demonem Atroxem i młodymi ludźmi, których pozbawiając nadziei zamienia w swoich Wyznawców.

To w sumie tylko luźny opis części pierwszej. Póki co, skupie się tylko na niej, czyli „Bogini Nocy”.
Musze przyznać, że bardzo ciężko było mi się wczuć w lekturę. Irytowało mnie niemal wszystko – od zachowania głównej bohaterki, przez tragiczną fabułę i kończąc na banalnym zakończeniu.

Niestety, spory niesmak zostawiły we mnie opisy strojów, czy też zachowania 15-16 latek w nocnych klubach. Nie wspominając o pewnym fragmencie „Dziewczyny weszły do klubu uwodzicielskim krokiem”. Uwodzicielskim? Dla kogo? Pedofila?
Plus teksty o ich seksownych tańcach, które odstawiają na parkiecie (I w tym samym momencie Serena sprawdza myśli napalonych facetów, który zwrócił uwagę na Jimene – sick!). Wybaczcie, dla mnie to jest chore. Nie wiem, jaki ma to dawać przykład dzisiejszej młodzieży, ale ok. Widać jestem nietolerancyjna i za stara na niektóre powieści i na pewne zachowania nastolatków. Zakończenie jest wręcz nijakie, a przy samej końcówce fabuła tak pędzi, że ciężko się połapać, co w danym momencie się dzieje!

Główną bohaterką części drugiej jest Serena, dziewczyna obdarzona darem czytania myśli (tak, tak… Tak jak i sławny Edzio). Dowiaduje się, że została wybrana na Boginię Wyznawców, grupy ludzi, którzy są śmiertelnymi wrogami Bogiń Księżyca. Żeby było weselej, w jej życiu uczuciowym również sporo się dzieje. Zaczyna wzdychać do Zahiego, nowego i jak że przystojnego ucznia w jej szkole. W tym samym czasie wkracza również w jej życie Santon, jeden z wyznawców Atroxa. Czy Serena będzie umiała odróżnić prawdziwe uczucie od fikcji, którą ktoś umieścił w jej umyśle? Czy wraz z przyjaciółkami da rade obronić się przez zakusami Atroxa?

Niestety, kolejna część jest pozbawiona akcji jako takiej, czy jakichkolwiek ambitnych dialogów. Nie znalazłam nic, absolutnie nic, co mogłoby sprawić, aby książka pozostawiła na mnie jakiekolwiek dobre wrażenie. Poczynając od irytujących bohaterek, braku jakiejkolwiek akcji i magii (co przeczy już samemu opisowi z okładki), kończąc na jednostronicowych rozdziałach (co to w ogóle miało znaczyć?!). Samo wyjaśnienie pochodzenia Bogiń, czy też opisy darów, które posiadają dziewczyny, są nieciekawe. Osobiście gubiłam się za każdym razem, kiedy tłumaczono dar Catty (przenoszenie się w czasie), dla mnie cały ten opis, skutki które pozostawiały te podróże w teraźniejszości są śmieszne i nielogiczne. Przykład? Catty cofa się kilkakrotnie w czasie, podczas gdy dla osób w teraźniejszości czas się niesamowicie dłużył, czy też przeżywali „de ja vu”. Serio? Zero sensu czy jakiejkolwiek logiki. Jest to po prostu śmieszne.

Nie jest to powieść ani ambitna, ani ciekawa. Liczyłam na jakąkolwiek nutkę i powiew świeżości.. Miałam do samego końca odrobinę nadziei, że ów Boginie dadzą w jakikolwiek sposób czadu i rozwalą wszystko z powerem, niczym bohaterki Czarodziejki z Księżyca (:D). Niestety, one ograniczały się do seksownego tańczenia na parkiecie, strojenia się i malowania sobie „tajemnych symboli” kolorowymi kosmetykami na ciele. Juhu, pełna metamorfoza do walki (w długiej kiecce i obcasach na pewno super się ucieka przed goniącym cię wyznawcą pradawnego zła buahahahaha)

Bohaterki są młodziutkie, jednak mam wrażenie, że autorka chwilami stara się zrobić z nich postacie nad wiek rozwinięte emocjonalnie. Niestety, tylko momentami. Większość ich zachowań jest dziecinna i infantylna. Już Vanessa i Serena działały mi na nerwy swoją skrajną naiwnością. Jimena i Catty natomiast dają mi maleńkie światło nadziei, że tom 2 może okazać się mimo wszystko ciekawszy.

Oczywiście nie zabrakło tutaj wątków miłosnych (a jakże, są i one). Tak jak u Vanessy i Michaela wszystko rozgrywa się w nieco dłuższym przedziale czasowym, tak kwestia Sereny jest już po prostu śmieszna. Po godzinie spędzonej z chłopakiem, jest pewna, że „przeciwstawi się wszystkim” tylko po to, by z nim być. Przecież to jest jakaś paranoja, albo kpina dla ciut poważniejszych czytelników. Może i jakaś nastka będzie wzdychać po takim wyznaniu, mnie natomiast, przyprawia to o kpiący uśmieszek na twarzy.

Zastanawiam się, czy cała akcja miała wypaść tak nudnie, czy to po prostu moje indywidualne odczucia. Odkładałam tę książkę po każdym przeczytanym rozdziale. Inaczej nie dawałam rady. Ilekroć miałam sięgnąć po nią i czytać dalej, chciało mi się krzyczeć i płakać, że mam jeszcze tyle stron do pochłonięcia
Jedno dobre, co zawdzięczam „Córkom księżyca” to kilka dobrych drzemek, bo lektura usypiała mnie lepiej, niż niejeden środek nasenny.

Tak więc polecam tylko i wyłącznie nastolatkom, które wciąż kręcą takie mdłe historyjki i osobom cierpiącym na bezsenność – gwarantuje, że kimniecie się nawet w samym środku dnia.

Ocena: 2/6

Violet

Książkę do recenzji otrzymałam od wydawnictwa Jaguar, za co serdecznie dziękuje.

Reklamy

8 responses to “Córki księżyca – Lynne Ewing

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: