Opublikowany w Konkursy i wyniki

Konkurs numer 5 z Lauren Oliver!


Dawno nie było żadnego konkursu, a miał być przecież jeden w miesiącu. Mamy już sierpień, a za nami dopiero cztery konkursy :/ Teraz to naprawiamy i w przyszłym miesiącu pojawią się aż dwa! 😀 A teraz zapraszamy do zabawy 😉 Na pewno znacie zadania w stylu: „napisz nam, dlaczego właśnie ty masz otrzymać tę książkę” lub „podaj powody, dla których to tobie należy się ta książka”. U nas będzie zupełnie inaczej 😀

Zadanie:

Napisz nam dlaczego NIE chcesz tej książki 😀 Im bardziej ktoś nas zniechęci do oddaniu mu nagrody, otrzyma „7 razy dziś” 🙂

Zasady:

1. Odpowiedzi prosimy pisać w komentarzach

2. Jedna osoba, jeden komentarz

3. Pod każdym komentarzem prosimy napisać miejscowość, w której mieszkacie

4. Nie przyjmujemy komentarzy wulgarnych oraz mega obleśnych (lekko obleśne mogą być :P)

5. Konkurs trwa od 12.08 do 26.08. 2011 roku (wyniki w niedzielę 28.08)

19 myśli na temat “Konkurs numer 5 z Lauren Oliver!

  1. Nie chce jej, bo o nie nie słyszałam, nie podoba mi się opis ani okładka. Nie lubię też tego wydawnictwa. I wogóle mam to gdzieś 😛

  2. I po co tyle zamieszania? Nie wiem po co w ogóle bierzecie udział w tym konkursie, skoro nawet nagroda nie jest warta chwili uwagi. Serio, tyle, ile płacicie za prąd marnując czas na pisanie komentarza, nie jest warte takiej książki. Nie, ja nie chcę tej powieści. Po prostu przemawiam Wam do rozsądku. Serce mi się kraje, jak widzę, ile już osób zmarnowało swój cenny czas. Nie warto! Jak tylko patrzę na okładkę nagrody to aż mi się niedobrze robi. Kto by chciał mieć na półce tak szpecący przedmiot ja się pytam!! Więc radzę Wam – odpuście sobie udziału w konkursie.
    Absolutnie nie chcę tej książki. Ja tylko ostrzegam innych. Zawróćcie do facebooka o ile jeszcze macie czas…

    Jelenia Góra

  3. Nie chcę tej książki, bo i tak zanim do mnie dotrze, to:-przeczytacie ją sobie sami, i będzie miała pozaginane rogi, a sponsor zostawi na niej swoją durną pieczątkę, więc nie będę mogła jej wcisnąć nawet swojej nielubianej ciotce jako przemyślany prezent z okazji urodzin…
    -podczas podróży zarąbie mi ją jakiś pozujący na elokwentnego poszukiwacza prawdy kurier…
    -ewentualnie listonosz zemści się na niej za swoje kiepskie warunki płacowe, brak premii, trzynastki, ubogie życie erotyczne i wiecznie złą kierowniczkę…-a nawet jeśli już trafi w moje skromne progi, to ja się na niej wyżyję: za swoje kiepskie warunki płacowe, brak premii, trzynastki, ubogie życie erotyczne i wiecznie złą teściową…
    😉
    czarna_hanka(@)o2.pl Radzymin… Boże tylko żeby małż nie przeczytał o tym ubogim życiu erotycznym , bo jak mu potem wytłumaczę, że „tak to tylko sobie napisałam, coby książki nie wygrać”?
    😉

  4. Nie chce tej książki, bo już nawet miejsca na półce nie mam, a czeka jeszcze na mnie paczka w Empiku! W ogóle to co Wy sobie myślicie kusząc nas konkursem? Dobrze wiecie, że są tutaj osoby uzależnione od książek, czytania i jeszcze TO?! Chcecie żebyśmy już totalnie stały się aspołeczne i odizolowały się od świata zewnętrznego, codziennego?

  5. Okładka jest brzydka! Nie chcę tej książki!
    Jest to pewnie parodia ,,Oskara i Pani Róży”. Jestem tego pewna. Nudny badziew. Nawet 1/6 pewnie by nie dostało.
    I tytuł beznadziejny. Przecież ludzie nie wiedzą o co chodzi!
    I jest to międzynarodowy bestseller, a co za tym idzie, jak zawsze międzynarodowe bestsellery są słabe. Nie wiem co ludzie w nich widzą…

    Łódź

  6. Phi, ależ oszczędność. No przepraszam bardzo, ale jak organizuje się konkursy, to nagroda powinna być satysfakcjonująca. Co z tego że wypocimy siódme poty aby Was zniechęcić, skoro otrzymamy w zamian taki gniot, który nawet do pięt nie dorasta innym powieściom (np. Zmierzchowi)?! Przecież ta książka nie nadaje się do niczego. Można jedynie użyć wyobraźni i zrobić z kartek mało wydajny papier toaletowy. Po prostu stek bzdur zamkniętych w okropnej okładce. Czy my, czytelnicy, jesteśmy na aż tak niskim poziomie? Czy my jesteśmy małymi dziećmi żeby nam wciskano kit, iż powtarzanie tego samego dnia jest realne? Przepraszam, ale nie chcę tej książki. Nawet za dopłatą w życiu nie dopuszczę jej do mojej biblioteczki. Chociaż… może spodoba się mojej babci.

    Jelenia Góra 🙂

  7. No błagam Was… Czytać 7 opowieści o tym samym dniu? NUUUDY!!! Gołym okiem widać że kobiecina nie miała pomysłu na fabułę. Weny wystarczyło jej na kilka rozdziałów, więc żeby się dalej nie pocić zastosowała metodę kopiuj-wklej, dodając gdzieniegdzie kilka drobiazgów, aby nie zanudzić czytelnika na śmierć. Z przykrością ogłaszam – nie udało się! Już czytając opis książki ziewam, strach pomyśleć co by się stało gdybym zaczęła ją czytać, brrrr. Nie, zdecydowanie nie chcę posiadać tej książki. A teraz wybaczcie, ale od wpatrywania się w okładkę zrobiłam się senna. Dobranoc.
    Strzegocice 🙂

  8. Nie wiem czy ktokolwiek o zdrowych zmysłach mógłby chociaż spojrzeć na tą książkę. Od przeczytania odstrasza mnie sama okładka. Co ona właściwie ma przedstawiać? Niby jest dziewczyna, niby leży, niby na nas patrzy i to właściwie wszystko ,,na niby”. Nikt nawet nie raczył zauważyć, że ucięli jej włosy. I ta mina… Co ona taka cierpiąca, okres ma czy pryszcz jej wyskoczył? Naprawdę dawno nie widziałam takiej szkarady, a już parę rzeczy w życiu się oglądało. Jak Boga kocham, nie wiem po ilu ,,głębszych” to przeszło, ale grafik musiał przynieść na prezentacje jakiś wybornie dobry trunek, chyba, że ktoś był tam ślepy; szkieł kontaktowych na pewno nie włożył. Na dodatek ten tytuł… Dziecko w przedszkolu wymyśliłoby lepszy. I jeszcze ,,siedem” pisane cyfrą, no błagam, jak to wygląda? Zero jakiejkolwiek pomysłowości. Na dodatek od razu domyślamy się po tym, że bohaterka przeżyje pewien dzień swego życia aż siedem razy. Pytam, gdzie zaskoczenie? Może najlepiej w ogóle napiszmy zakończenie fabuły, tuż pod tytułem, żeby było dobrze widać! Oj, przepraszam… Powiedziałam, fabuły? Śmiechu warte. Ile mamy już łzawych historyjek o nastolatkach? Na dodatek nastolatkach pięknych, popularnych, mających chłopaków… Na samą myśl zbiera mi się na mdłości. Uważam, że jeżeli ktoś jest zdesperowany to lepiej przeczytać sobie jakieś opowiadanie blogowe, na to samo wyjdzie, a kasa w kieszeni zostanie.

    Pozdrawiam,
    Monika
    Kielce 😉

  9. NIE chcę tej książki. Nie, nie, nie. Przepraszam bardzo, jaka ma być niby fabuła w niej? Cały czas jeden dzień, w kółko i w kółko. Jeszcze pewnie typu: „Wstać. Przeżyć. Iść spać”. Kolejna rzecz – książka (czytadło raczej na jeden raz) uznana została za „megabestseller”. A jak się kilkakrotnie przekonałam, takie bestsellery to chłam totalny. Okładka jest okropna, nienawidzę połówek twarzy, zielonych oczu i zielonych okładek. A także stokrotek. Lauren Oliver – Lauren, okropne imię. Oliver – nadawałoby się to raczej na imię chłopaka niż na nazwisko „autorzyny”. Już sam tytuł odtrąca – 7 razy dziś. Po pierwsze, w powieściach pisze się to słownie. Szczegół. Po drugie, dziś razy dziś razy dziś razy dziś razy dziś razy dziś razy dziś to – niespodzianka! – DZIŚ. NIE chce wygrać tej książki, NIE chce jej nigdy w życiu przeczytać.

    Pozdrawiam,
    Nadeine
    Stryków

  10. Napisz nam dlaczego NIE chcesz tej książki 😀 Im bardziej ktoś nas zniechęci do oddaniu mu nagrody, otrzyma „7 razy dziś”

    Po pierwsze okładka, brzydkie kolory i ta twarz! Grafik się nie spisał, oj nie… Nie mówiąc już o modelce z IQ Rozumu w najnowszej reklamie TP.
    Po drugie tytuł (traumatyczny)
    7- mój numer w dzienniku, szkołaaaaa!
    razy – mnożenie, matematyka, szkołaaaa!
    dziś – dzisiaj sprzątam, boli mnie głowa, nie mówcie mi o dzisiejszym dniu…
    Po trzecie fabuła – zawioło nudą i zeszłorocznym śniegiem, czyli te amerykańskie autorki myślą, że byle czym podbija Europę. Zero ambicji, pomysłu – gdyby to był „Mistrz i Małgorzata” lub choćby „Zbrodnia i kara”. Prawdziwe problemy egzystencjalne, realnie bohaterowie, codziennie problemy, metafizyka. A tu takie nic! Phi…

    🙂

    Krościenko

  11. Nieznana mi autorka, nawet nie wiem czy lubię takie książki, pewnie jakimś dziwnym językiem pisane, brzydka okładka, tytuł pewnie nie pasujący do książki, pewnie znowu jakaś tandetna książka o dziwnych problemach których jest pełno na rynku, pewnie będzie bardzo przewidywalna.
    Gutowo Wielkie

  12. Oczywiście, że jej nie chcę! Od razu widać, że autorce nie chciało się wymyślać fabuły, skoro ciągle w kółko wałkuje jeden dzień. Żeby chociaż coś dobrego z tego wynikło, a tu d..a. Szkoda czasu na czytanie tej szmiry 🙂

    pozdrawiam
    Sylwia, Wejherowo
    sylwiak143@wp.pl

  13. He he Wy i te Wasze pomysły. Na szczęście mam ją i nie muszę się gimnastykować 😉
    Ale dam u siebie informacje o konkursie 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s