Deus Ex: Icarus Effect – James Swallow


Z reguły nie mam zwyczaju sięgać po książki, komiksy, czy też jakiekolwiek inne twory bazujące na znanych grach komputerowych i wideo. Wszystkie pozycje tego pokroju jakie dane mi było niegdyś czytać cechowała mocno przeciętna treść, prosty język oraz nijaki wpływ na faktyczną historię danego uniwersum. Ot takie typowe średniaki żerujące na popularności marki, mające na celu przede wszystkim wyciągnięcie pieniędzy od największych fanów. A jednak, dla Deus Ex: Icarus Effect postanowiłem zrobić wyjątek. Jednym z powodów takiej decyzji było osadzenie akcji książki przed wydarzeniami gry oraz obietnice, jakoby powieść rozwijała pewne wątki zarówno oryginalnego Deus Ex, jak i Human Revolution. Kolejny powód to fakt, iż autor – James Swallow – jest jednym z głównych scenarzystów Deus Ex: Human Revolution, a nie przypadkowym pisarzem, który otrzymał za zadanie opowiedzieć historię rozgrywającą się w tym uniwersum. Wreszcie, właściwy cykl z jakim mamy do czynienia charakteryzuje dorosła, pełna symboliki otoczka w klimatach cyberpunku, podejmująca tematy transhumanizmu, terroryzmu oraz światowych konspiracji. Czy tym samym otrzymaliśmy wreszcie produkt godny uwagi nie tylko fanów serii, ale także miłośników gatunku sci-fi, czy też wyszło tak jak zwykle?

Akcja Deus Ex: Icarus Effect rozgrywa się w roku 2027, w czasach gdy ludzkość opracowała i stopniowo rozpowszechnia technologię pozwalającą na biomechaniczne modyfikacje ciała – począwszy od prostych implantów, po całkowitą mechanizację kończyn i organów wewnętrznych. Nie wszystkim obywatelom taki stan rzeczy jednak odpowiada, a świat podzielił się na zwolenników oraz przeciwników tego typu ingerencji w ludzki organizm. Podczas gdy jedni widzą w tym niebezpieczeństwo, „zabawę w boga” dla bogatych, inni proces ten postrzegają jako kolejny krok w ewolucji człowieka. Lecz cała sytuacja ma także drugie dno, za którym stoją tajemnicze jednostki i instytucje o wpływach znacznie większych niż światowe agencje, służby i organy władzy. W intrygę zamieszani zostają główni bohaterowie książki. Agentka Secret Service Anna Kelso próbuje na własną rękę poznać prawdę stojącą za brutalnym zamachem na ważnego przedsiębiorcę, w trakcie którego zginął jej partner i zarazem bliski przyjaciel. Tymczasem w innym zakątku świata najemnik Ben Saxon, były członek SAS, jako jedyny uchodzi z życiem po nieudanej operacji wojskowej. Będąc w szpitalu zostaje on zwerbowany do niezależnej grupy militarnej Tyrants, której przywódca obiecuje pomóc mu dotrzeć do osób odpowiedzialnych za niepowodzenie akcji, w której zginęli członkowie jego oddziału. Choć bohaterowie ci funkcjonują przez większą część powieści niezależnie, to łączy ich wspólna cecha – oboje ryzykują życie zadając niewygodne pytania, które doprowadzą ich do kulis konspiracji.

Historię Anny Kelso i Bena Saxona najprościej sklasyfikować można jako powieść sensacyjną w klimatach cyberpunku. Oboje bohaterów poznajemy w trakcie wykonywania przez nich swych rutynowych czynności, jeszcze zanim ich życie stanęło na głowie. Anna sprawia z początku wrażenie kobiety stanowczej i opanowanej, nie wykazującej szczególnych emocji. Jest to jednak wizerunek tylko powierzchowny. W przeszłości Kelso była uzależniona od narkotyków, a wyjście na prostą zawdzięcza Mattowi Ryanowi – partnerowi z jednostki i najbliższemu przyjacielowi. Ryan ginie jednak razem z resztą ekipy podczas brutalnego zamachu na ważnego przedsiębiorcę, przeprowadzonego przez tajemniczy oddział militarny wyposażony w zaawansowane implanty biomechaniczne. Cudem uniknąwszy śmierci, Kelso poprzysięga zemstę na zabójcach Ryana. Lecz tożsamość oprawców nie jest znana, a Secret Service winą obarcza lokalną chińską mafię. Anna jest jednak przekonana, że prawda leży zupełnie gdzie indziej i na własną rękę postanawia odnaleźć winnych zamachu. Tymczasem po przeciwnej stronie globu Ben Saxon – przywódca komanda Belltower, prywatnej organizacji wojskowej – przygotowuje się do pozornie rutynowego uderzenia na siły nieprzyjaciela. Informacje wywiadowcze okazują się jednak nieprawdziwe, a samolot transportujący oddział zostaje zestrzelony. Po dłuższych zmaganiach, bezradnie obserwując śmierć swoich przyjaciół, Saxon jako jedyny uchodzi z życiem. Na pierwszy rzut oka jego postać jest pozornie podobna do Kelso, pod tym względem, że i jego dotknęła śmieć bliskich mu osób w wyniku niejasnych okoliczności. Fakt ten wykorzystuje Jaron Namir – przywódca niezależnej organizacji paramilitarnej Tyrants – który w zamian za współpracę obiecuje Benowi dotrzeć do osób odpowiedzialnych za śmierć członków jego oddziału. Ale dotychczasowe żołnierskie doświadczenie oraz osobisty honor utrudniają Saxonowi przystosowanie się do nietypowych metod i postępowań grupy, przez co z biegiem czasu zaczyna on powątpiewać w słuszność ich działań.

Dalsze wydarzenia powieści na przemian ukazują poczynania obu bohaterów stopniowo zagłębiających się w kolejne szczeble intrygi, poznających nowe informacje na temat faktycznych zasad i osób rządzących światem. Książka zgrabnie balansuje między scenami typowo przygodowymi oraz akcją, uwzględniając przy tym pokaźną ilość poważniejszych elementów, podejmujących dyskusyjne wątki transhumanizmu, stosunku obywateli do wspomnianej „zabawy w boga”, czy też grup i instytucji pragnących sprawować kontrolę nad kierunkiem i tempem rozwoju całej ludzkości poprzez konspiracje i terroryzm. Całość przekłada się na trzymającą w napięciu lekturę, którą ze względu na charakterystyczny styl bardzo łatwo pochłonąć przy kilku posiedzeniach.

Ukazanie wydarzeń z perspektywy dwóch postaci stanowi zarazem plus, jak i minus powieści. Z jednej strony przedstawienie poczynań bohaterów stopniowo zbliżających się ku wspólnemu celowi przełożyło się na ciekawe zróżnicowanie miejsc akcji oraz charakteru dialogów, co w szczególności czytelnik docenia poprzez stopniowe kojarzenie pewnych wcześniejszych faktów i elementów ze sobą. Z drugiej strony jednak tego typu zabieg czyni lekturę bardzo nierówną, nie tylko ze względu na dość częste przeskoki między postaciami, ale także tak zwane cliffhangery, kiedy to akcja zostaje przerwana w najciekawszym momencie, a czytelnik powraca do drugiego bohatera. Faktem jest, że dobrze to świadczy o właściwej treści książki, skoro chce się poznać ciąg dalszy wydarzeń, ale zabieg ten jest o tyle dyskusyjny, że w sprawdza się on dobrze w pewnych sytuacjach, podczas gdy w innych zwyczajne irytuje.

Książka napisana jest językiem bardzo przystępnym dla przeciętnego czytelnika, ale zarazem na tyle przyzwoitym i rozwiniętym, że ci bardziej wymagający nie będą chwytać się za głowę przerażeni prostotą konstrukcji zdań czy doboru słów. Elementy kluczowe dla fabuły są solidnie zarysowane, zachowanie i reakcje bohaterów przekonujące i naturalne, a właściwa treść potrafi trzymać w napięciu dzięki szczegółowym opisom przebiegu akcji oraz subtelnej symbolice. Biorąc pod uwagę, że do czynienia mamy z nieco bardziej dorosłą otoczką i poważną atmosferą, w książce znajdziemy opisy brutalnych i okrutnych aktów, a także dość wulgarny język, bez sztucznego ugrzecznienia całości. Autor nie posuwa się jednak do skrajności – wszelkie tego typu opisy czy dialogi są na tyle konkretne, aby pozwolić czytelnikowi na dostateczne wyobrażenie danych okoliczności, ale zarazem nie wymuszone czy naciągane, przez co miałyby sprawiać wrażenie wrzuconych na siłę.

Niestety, biorąc pod uwagę bogactwo świata z jakim mamy do czynienia, a także ogólną wizję nie tak dalekiej przyszłości, muszę przyznać, że nieco rozczarowany byłem ilością elementów opisowych zawartych w książce. O ile zawsze z grymasem na twarzy podchodziłem do wszelkich opisów przyrody, chociażby w klasykach polskiej literatury, tak w przypadku gatunku science-fiction pewne próby zobrazowania otoczenia byłyby wręcz wskazane. Co prawda Icarus Effect i tak wypada pod tym względem lepiej niż na przykład bliski mu tematycznie Blade Runner, ale autor główną uwagę zdaje się skupiać na aspektach technologicznych i militarnych, ograniczając opis otoczenia do minimum. Czytelnik pozna szczegóły na temat rozmaitych mechanicznych implantów oraz uzbrojenia, szczególnie tego obecnego w grach, podczas gdy nieliczne wizualizacje świata przyszłości musi przyjąć za jakąś oczywistość. Można się spierać, że nie jest to aż tak niezbędne do opowiedzenia właściwej historii, szczególnie, że nie przerywa się dzięki temu przebiegu akcji. I być może byłbym w stanie się z tym stwierdzeniem zgodzić, gdyby mimo wszystko priorytety były nieco inaczej wyznaczone, bez faworyzacji jednego elementu ponad drugi.

W kwestii czysto opisowej mam także pewne zarzuty jeśli chodzi o kreację postaci. Otóż zarówno Kelso jak i Saxon przez większą część powieści są zarysowani bardzo oszczędnie. Autor przedstawił ich z początku na zasadzie prostych stereotypów, ale długo wstrzymywał się z jakimkolwiek rozwinięciem. I tak o ile Annę jeszcze można uznać za interesującą postać, chociażby ze względu na jej narkotykową przeszłość i trzymające się jej tego konsekwencje, tak w przypadku Bena ciężko znaleźć jakieś cechy szczególne, które pozwalałyby na konkretne opisanie jego osobowości. Honor, uczciwość i pragnienie poznania prawdy nie są wystarczające, przez co czytelnikowi trudno zżyć się z bohaterem, tudzież wzbudzić jakąkolwiek sympatię. Saxon jest tym sposobem dość obojętny i dopiero w końcowej części książki zyskuje on nieco lepszego wyrazu. Sprawa nie wygląda też najlepiej w przypadku postaci drugo i trzecioplanowych. O ile część z nich wypada całkiem nieźle, tak znajdą się takie, które najwyraźniej miały odgrywać większe znaczenie dla fabuły, a które zostały potraktowane po macoszemu. Najlepszym tego przykładem jest wspomniany wcześniej Matt Ryan, który najwyraźniej miał był dla Kelso kimś szczególnym i wyjątkowym, a którego autor przedstawił we wstępie historii niczym przeciętnego, nie wyróżniającego się spośród reszty agenta. Zdecydowanie najwięcej charyzmy wykazywali członkowie Tyrants, ze szczególnym naciskiem na Jarona Namira oraz Scotta Hardesty. Ogólnie rzecz biorąc nie twierdzę wcale, że bohaterowie książki są mało interesujący czy też nieciekawi, ale mimo wszystko w generalnym rozrachunku chciałoby się wiedzieć o nich nieco więcej – szczególnie o tych, których nie zobaczymy w żadnej odsłonie gry.

W momencie gdy piszę tę recenzję Deus Ex: Human Revolution nie miał jeszcze swej premiery, w związku z czym nie mogę ocenić faktycznego znaczenia książki dla treści ukazanych w grze. Z jednej strony szkoda, gdyż być może po fakcie miałbym nieco odmienne spojrzenie na pewne opisane wydarzenia czy bohaterów. Z drugiej jednak uważam, że tego typu powieść powinna mieć ręce i nogi także jako samodzielna lektura – szczególnie jeśli została wydana kilka miesięcy przed premierą tytułu do którego nawiązuje. I w tym aspekcie muszę przyznać, że jestem całkiem mile zaskoczony tym co przeczytałem. Deus Ex: Icarus Effect rozgrywa się krótko przed wydarzeniami Human Revolution, i skupia się na dwójce całkiem nowych bohaterów, ze swoimi własnymi celami, których historia stanowi zamkniętą całość. Czytelnik wcale nie musi być obeznany z uniwersum Deus Ex aby śledzić ich losy, podczas gdy właściwa lektura pozbawiona jest perfidnych zabiegów pokroju „ciąg dalszy nastąpi w grze…”. Ale nie oznacza to, że powieść pozostaje bez większego znaczenia dla uniwersum. Duża uwaga została poświęcona członkom oddziału Tyrants, z Jaronem Namirem na czele, którzy będą odgrywać niemałą rolę w nadchodzącej grze. Aby tego było mało, fani oryginalnego Deus Ex powinni być zadowoleni dość znaczącą rolą Gunthera Hermana, a także występem kilku innych postaci z gry. A to wszystko nie wspominając nawet o pewnych wątkach, które pozwalają na dyskretne snucie domysłów po zakończeniu lektury książki, a które zapewne odgrywać będą dużo większą rolę w fabule Human Revolution. Umiejętność połączenia i pogodzenia nowej, niezależnej historii oraz elementów znanych fanom cyklu w czytelną całość bez zbędnych sztuczności należy uznać w tym momencie za naprawdę duży plus.

Słowem podsumowania, Deus Ex: Icarus Effect to zdecydowanie najlepsza książka bazująca na uniwersum wykreowanym w grach jaką dane mi było dotychczas czytać. Fabuła jest intrygująca, bogata w solidne zwroty akcji, nierzadko trzymająca w napięciu, oraz przede wszystkim ciekawie rozwijająca świat i postacie znane z produkcji komputerowej. Jestem ją skłonny śmiało polecić w pierwszej kolejności fanom serii Deus Ex, którzy pragną jeszcze bardziej zagłębić się w mroczny świat przyszłości. Książka będzie także miłą lekturą dla miłośników gatunku science-fiction, głównie ze względu na całkiem realistyczną wizję transhumanistycznego rozwoju ludzkości i jego następstw. Jednak muszę wszystkich uprzedzić, że pomimo podjętych wątków oraz ogólnego klimatu, książka nie jest niczym szczególnie ambitnym czy głębokim. To przede wszystkim dobrze napisana powieść sensacyjna w klimatach cyberpunkowych, która niestety nie ustrzegła się pewnych wad i niedociągnięć. Jako lektura dla odprężenia sprawdza się ona świetnie, ale nie oczekujcie, że ogół historii zmieni Wasz sposób postrzegania świata, bądź też zmusi do jakichś głębszych przemyśleń.

Tytuł: Deus Ex: Icarus Effect
Autor: James Swallow
Wydawca: Del Ray (US); Titan Books (UK)
Język: Angielski
Liczba stron: 352

SuavekS

Reklamy

3 responses to “Deus Ex: Icarus Effect – James Swallow

  • cyrysia

    Ja tym razem spasuje, gdyż opisywana przez ciebie tematyka, to całkowicie dla mnie czarna magia i nie potrafię się ogólnie odnaleźć w gatunku science-fiction. Może innym razem.

  • RaVen

    Bardzo ciekawa recenzja, zachęca do przeczytania, ale gdzieś przeczytałem, że książka może zdradzać fragmenty fabuły gry. Czy można by to zweryfikować teraz, czyli już po premierze tej drugiej?

    Jeżeli chodzi o książki w świecie gier, a luźno powiązane z fabułą konkretnych tytułów, to polecam Dragon Age: Utracony Tron (odmóżdżające fantasy, dziejące się na długo przed pierwszą częścią gry) i wszystkie StarCrafty (Krucjata Liberty’ego, mimo iż opisuje historię pierwszej części gry, to robi to z punktu widzenia dziennikarza, co ma bardzo fajny efekt. Co więcej, sam Liberty zrobił na fanach takie wrażenie, że stał się postacią kanoniczną w uniwersum 😉

    • Suavek

      Dzięki za opinię. Całej gry jeszcze nie ukończyłem co prawda, ale nie uważam aby książka cokolwiek zdradzała z właściwej fabuły. Na pewno nie więcej niż czyniły to od samego początku zwiastuny (tj. los głównego bohatera, podział społeczeństwa, konspiracje itp.). Te elementy, które mogłyby odgrywać większą rolę czy znaczenie dla Human Revolution autor przedstawił w taki sposób, że raczej zachęcają one do snucia domysłów i kojarzenia faktów ze sobą (zarówno podczas lektury, jak i pomiędzy książką i grą). Tak czy inaczej, nic znaczącego lub czego bym już wcześniej nie wiedział nie zauważyłem. Możliwe, że jeszcze dopiszę jakiś dłuższy komentarz w tej kwestii jak już będę miał całość HR za sobą.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: