Mroczny szept – Gena Showalter – Fragment!


Opis wydawcy:
Władcy Podziemi żyją wśród nas!
Władcy Podziemi – Sabin, Aeron i Gideon to nieśmiertelni wojownicy strzegący bogów Olimpu, którzy przed wiekami popadli w niełaskę, zabijając Pandorę, strażniczkę puszki wszelkiego zła. Dziś żyją we współczesnym świecie, a każdy z nich skazany jest na wieczne cierpienie. Sabina prześladuje demon Zwątpienia, Aerona napady Wściekłości, a Gideona znajomość Prawdy. Cała trójka skazana jest na nieustanną wojnę z ludźmi, bogami i demonami. Ich szansą na wybawienie jest miłość, tylko że i ona niesie ogromne zagrożenie.

Sabin niszczy wszystkich, których kocha – jest opętany przez złośliwego demona Zwątpienia. To przez niego musi znosić wieczną samotność. Każda kobieta, którą kiedykolwiek pokochał, uległa podszeptom demona i popełniła samobójstwo. Zraniony wojownik wyrzekł się miłości i rzucił w wir walk, poszukując puszki Pandory. Lecz to się zmienia, gdy ratuje życie rudowłosej Gwen. Niestety i ona ma drugą, mroczną naturę, której nie umie kontrolować. Sabin uczy Gwen, jak zapanować nad nieposkromioną furią i atakami szału. Jeżeli mu się to uda, nagrodą będzie wspólne życie z kobietą, która jako jedyna potrafi oprzeć się podszeptom jego demona.

 Fragment książki:

Sabin nie mógł istnieć bez Zwątpienia. Stało się niezbywalną jego częścią i choć czasem irytowało go, pozbyłby się raczej płuca niż demona. To pierwsze posiadało zdolność regeneracji.
– Proszę tylko o kilka minut ciszy – dodał.
Niech ci będzie.
– Przepraszam, przepraszam – zawodziła jasnoruda, jakby wyczuwając jego obecność. Nie spojrzała na niego, nie oderwała wzroku od niewidzialnego punktu gdzieś na wprost. – Czy ja cię zabiłam?
– Nie, nie. Żyję i mam się dobrze. – Biedactwo nie wie, co robi i mówi, dodał w duchu. – Postąpiłaś słusznie. Usunęłaś złego człowieka.
– Zły. Tak, jestem bardzo zła. – Zacisnęła ramiona wokół kolan.
– Nie, to on był zły. – Powoli wyciągnął do niej rękę. – Pozwól sobie pomóc, dobrze? – Jego palce ostrożnie dotknęły jej dłoni. Krwawy ochłap wypadł z ręki. Sabin złapał go i rzucił za siebie, byle dalej. – Lepiej, prawda? – Ucieszył się, że nie wpadła w kolejny szał, westchnęła tylko głęboko. – Jak się nazywasz?
– C…co?
Powoli, nie śpiesząc się, odgarnął niesforny lok z jej czoła i zaczesał za ucho. Pochyliła głowę, otarła się o jego dłoń. Pozwolił, by dotyk trwał dłużej, by mógł rozkoszować się miękkością jej skóry, choć wiedział, po jak cienkim lodzie stąpa. Zapragnąć jasnorudej całym sobą, dać upust pożądaniu, oznaczało skazać na tę samą boleść, która stała się udziałem Darli. Nie cofnął jednak dłoni, nawet kiedy złapała go za nadgarstek i poprowadziła w jedwabny gąszcz włosów, wyraźnie domagając się pieszczot. Gdy zaczął masować jej głowę, mruknęła z zadowoleniem.
Sabin już nie pamiętał, kiedy ostatni raz pozwolił sobie na taką czułość z kobietą. Nawet z Darlą. Zależało mu na niej, tak, ale więcej uwagi poświęcał wiktorii niż dobremu samopoczuciu kochanki. Teraz zaś poczuł, że coś w tej kobiecie przyciąga go. Była taka samotna i zagubiona, a te odczucia znał doskonale. Zapragnął ją przytulić.
Widzisz? Już chcesz czegoś więcej.
Zmarszczył brwi po tym wtręcie demona, zmusił ramię do odwrotu.
Wymsknął się jej cichy jęk rozpaczy, przez co utrzymanie dystansu między nimi stało się jeszcze trudniejsze. Jak to możliwe, że takie biedne, złaknione najprostszych oznak czułości stworzenie potrafi mordować tak brutalnie? Nie uwierzyłby, gdyby nie zobaczył na własne oczy. Niewiele wprawdzie widział, wziąwszy pod uwagę szybkość, z jaką śmigała harpia.
Być może, podobnie jak nim i jego przyjaciółmi, kieruje nią przyrodzona mroczna bestia. Może nie potrafi zapobiec, by ta siła wykorzystywała jej ciało jak kukłę. Gdy tylko o tym pomyślał, wiedział już, że ma rację. To, jak jej oczy zmieniły kolor… przerażenie po tym, co zrobiła…
Kiedy demon Maddoksa przejmował nad nim kontrolę, w wojowniku zachodziły podobne zamiany. Ona nie panuje nad tym, kim jest, najpewniej nienawidzi siebie za to. Biedactwo.
– Jak się nazywasz, ruda?
Jej usta ułożyły się w kopię jego zaciśniętych w trosce warg.
– Nazywam?
– Tak. Jakie jest twoje imię? Jak na ciebie mówią?

Reklamy

2 responses to “Mroczny szept – Gena Showalter – Fragment!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: