Zbuntowane Anioły – Libba Bray


W końcu na moim stosie ukazała się druga część trylogii „Magicznego Kręgu”. Okładka z dziewczyną, która ma wiktoriańską sukienkę oraz odpowiednio, dla młodej damy, ułożone włosy, cieszy moje oczy. Cieszę się, że ułożyłam stosik „drugich części”, bo w końcu nadrabiam dawno zakupione książki, które zamiast zostać jak najszybciej przeczytane leżały zapomniane na półce. „Zbuntowane Anioły” liczą sobie niecałe 500 stron, więc podzieliłam sobie powieść na pięć dni. Niestety, przeczytałam ją w trzy…

Fabuła

Powieść rozpoczyna się prologiem, który jest z punktu widzenia Kartika. Chłopak został wezwany do Londynu, gdzie miał udać się do bractwa Rakshana. Na miejscu powierzają mu zadanie, z którego nie jest zadowolony. Ma pilnować Gemmę, aby ta odnalazła pewną świątynię w Międzyświecie, gdzie ma wymówić inkantację, która zawiązuje magię. Dziewczyna po wykonaniu zadania ma zostać zlikwidowana…

W Akademii Spence minęły dwa miesiące od pogrzebu Pippy. Gemma, Felicity oraz Ann przygotowują ozdoby świąteczne, bo na dniach ma być Wigilia. Pseudo przyjaciółki głównej bohaterki usiłują na niej wymusić podróż do Międzyświata, bo jak wiadomo, tam jest wspaniale, a do tego mogą zabrać trochę magii do świata rzeczywistego. Gemma na początku się nie daje, tłumacząc, że nie może otworzyć drzwi, na co Felicity wzdycha urażona. Jednak w podczas świąt, protagonistka daje pseudo przyjaciółkom prezent w postaci podróży do magicznego świata (Hurray!). Wygląda na to, że kraina nie ucierpiała po walce ze sługusem Kirke. Trzy dziewczyny doznają szoku, gdy okazuje się, że ich nieżyjąca przyjaciółka Pippa nie odeszła do innego świata, tylko została w Międzyświecie. Dziewczęta są przeszczęśliwe, opowiadają sobie co się wydarzyło, tańczą i płaczą. Niestety, muszą wracać, ale obiecują sobie, że będą się częściej we czwórkę widywać.

W nocy, Gemma nie może spać, przez co słyszy, że ktoś dobija się do głównego wejścia Akademii. Do Spence przyjechała kobieta z bagażami, co oznacza, że będzie mieszkać wraz z uczennicami. Następnego dnia okazuje się, że tajemniczy przybysz jest nową nauczycielką rysunku. Gemma jest w stosunku do panny McCleethy podejrzliwa, chociaż wszystkie uczennice od razu ją polubiły. Kobieta oprócz rysunku zaczyna uczyć je również łucznictwa. Parę dni później dziewczęta z Akademii Spence rozjeżdżają się do domów na ferie świąteczne. Felicity, poprzez „drobne” kłamstwo zabiera Ann ze sobą, do swojego domu. Felicity daje rodzinie i znajomym do zrozumienia, że Ann jest zaginioną krewną rosyjskiego arystokraty, więc wszyscy przyjmują ją z należytym szacunkiem. Gemma w końcu przybywa pociągiem do Londynu, jednak jej brat nie pojawił się na dworcu. Dziewczyna dostrzega dziwnego mężczyznę z blizną, który zaczyna za nią iść. Nastolatka unikając niebezpieczeństwa wpada na chłopaka, który ratuje ją z opresji. Kiedy spóźniony Tom przybywa na stację, okazuje się, że Gemma poznała Simona Middletona, wnuka Lady Denby, którego Tom zna z college’u…

Reszta książki rozgrywa się w stolicy Anglii podczas przerwy świątecznej. Gemma musi znosić swoją babkę i brata, ale cieszy się, że znów widzi ojca. Felicity chwali się swoją przyjaciółką Ann i gra na nerwach matce. Ann, z kolei stara się nie wygadać i uchodzić za damę. Dziewczęta będą się nie raz spotykać na różnych spotkaniach, balach, czy wieczorkach tanecznych. Niestety, Kartik psuje humor Gemmie, poprzez przypominanie jej o zadaniu, jakie ma do wykonania. Poza tym, dziewczyny zaczynają odwiedzać Międzyświat, kiedy tylko mają wolną od przyzwoitek chwilkę. Protagonistkę zaczynają męczyć nocne koszmary o Pippie, wizje o trzech dziewczynach w bieli, a zakon Rakshana zaczyna deptać jej po piętach…

Moim zdaniem

Trochę za bardzo rozpisałam się o fabule, ale to tylko mały procent tego co dzieje się w tej powieści. Dalsze losy trzech dziewcząt obdarzonych mocą przechodzenia do innego magicznego świata są opisane szczegółowo i interesująco. Nawet jeśli na początku historia trochę przynudza zwykłymi wydarzeniami w stylu: przechadzki, lekcje, rozmowy o pogodzie, to zaraz nabiera tępa i przekładanie kartek książki zaczyna się robić „upierdliwe”. Akcja raz na jakiś czas zwalnia, aby dziewczęta mogły nacieszyć się Londyńskimi ulicami, sklepami, czy herbatkami, aby zaraz wprowadzić bohaterki w wir wydarzeń, które w jakiś sposób łączą się ze sobą i prowadzą do niechybnego zakończenia. To co autorka wymyśliła, nawet mnie zaskoczyło. Tak jak wiedziałam kto się kim okaże i co jest tajemnicą pierwszej części, tak tu pani Bray mnie zaskoczyła.

Autorka wprowadziła kilka nowych postaci, ale nie zapomniała o bohaterach z poprzedniej części. I tak, trzy pseudo przyjaciółki znów będą musiały stawiać czoło Cecily i jej wrednemu zachowaniu (Gemma pięknie ją za te wredności potraktuje). Brat protagonistki, nadal będzie szukać bogatej żony i starać się odzwyczaić ojca od laudanum. Kartik tym razem dostał większą rolę, pojawia się częściej i nawet pokazuje charakter! Ojciec Gemmy będzie żywszy niż w pierwszej części, jednak to tylko pozory, bo skrywa jeszcze gorszy nałóg niż picie laudanum. Babcia Doyle, wyrachowana jak zawsze, będzie zabiegać o względy pewnej arystokratki, a Rakshana to nadal „ciemna masa”, a pojedynczy członkowie, nadal niczym się nie wyróżniają, tylko raz po raz pojawiają się w fabule, aby pogrozić palcem. Spotkamy nawet pannę More, która również mieszka w Londynie i udziela korepetycji, aby móc opłacić czynsz 😉

Jeśli chodzi o nowych bohaterów, to jedną z najbardziej tajemniczych postacie, jest panna Claire McCleethy, która zostaje nową nauczycielką w Spence. Gemma czuje do niej niechęć i zawsze źle się czuje w jej towarzystwie. Do tego, kobieta pojawia się w Londynie, w tym samym czasie, co główne bohaterki i zachowuje się bardzo podejrzanie, do tego stopnia, że dziewczęta postanawiają mieć ja na oku. Kolejną, dość interesującą, postacią jest Simon Middleton. Chłopak studiował razem z Tomem, jest arystokratą i wydaje się być zainteresowany Gemmą. Simona jest znany z cynizmu i hulaszczego trybu życia, więc trzeba na niego uważać. W powieści pojawiają się również Lady Danby, babka Simona i ważna w londyńskiej socjecie arystokratka, której przychylność bardzo pomaga w życiu towarzyskim, a jej dezaprobata, może bardzo łatwo ochłodzić czyjąś popularność.

Najbardziej spodobało mi się odkrycie pewnego sekretu Felicity. Muszę przyznać, że mnie to bardzo zaskoczyło, a dzięki temu można lepiej zrozumieć charakter i postępowania dziewczyny. Ann i jej cięcie się po rękach, wydaje się przez to, tylko zwykłym zachowaniem emo nastolatki, która ma słaby charakter i chce zwrócić na siebie uwagę. Szkoda tylko, że zamiast normalnie porozmawiać o tym, woli udawać, że nic się nie stało i wyżywać się na matce za wszystkie rzeczy jakie ją spotkały. Może w ostatniej części, to się zmieni?

Co mi się nie podobało?

Gemma nadal jest naiwna i łatwowierna, jeśli chodzi o Felicity i Ann. Niestety żadna z tych dwóch dziewcząt nie przyjaźni się z protagonistką bezinteresownie. Obie, dziewczyny wiedzą, że tylko dzięki Gemmie mogą dostać się do Międzyświata i brać z niego magię do świata rzeczywistego. Nie rozumiem, dlaczego protagonistka tego nie widzi. Przecież Felicity i Ann już nie raz udowodniły w poprzedniej części, że magiczne miejsce, jest powodem, dla którego się z Gemmą przyjaźnią. Przez tę naiwność i łatwowierność, protagonistka cierpi i pakuje się w kłopoty. Do tego bardzo łatwo daje się swoim „przyjaciółkom” namówić na kolejne niebezpieczne podróże. Wielka szkoda, że Gemma jeszcze za mało dostała po dupie, aby w końcu zrozumieć, że lepiej nie mieć przyjaciół wcale, niż takie, które lubią cię za magię (albo za pieniądze/sławę/możliwości).

Na zakończenie

To jest więcej niż pewne, że sięgnę po kolejną część trylogii. Pani Libba stworzyła ciekawy świat osadzony w dziewiętnastowiecznej Anglii, pełen magii i tajemnic z nastolatkami w roli głównej. Książki wciągają i nie pozwalają się oderwać od przygód Gemmy, Felicity i Ann. Nie mogę się już doczekać zakończenia całej tej historii 😉 Mam nadzieję, że autorka znów mnie zaskoczy, tak jak to było w tej części. Naprawdę na to liczę.

Pozostaje mi nic innego jak polecić wszystkim, którzy już mają za sobą „Mroczny Sekret”, bo „Zbuntowane Anioły” dostarczą wam wiele wyjaśnień i odpowiedzi na pytania, jakie zadałyście sobie po przeczytaniu pierwszej części 😉

Ocena: 5/6

Martycja

Advertisements

2 responses to “Zbuntowane Anioły – Libba Bray

  • Martycja

    Jeśli lubi powieści gotyckie dla nastolatek i jeśli fabuła ją zainteresuje, to jak najbardziej 😉

  • czytelniczka

    Sama rzadko sięgam po książki tego typu, wolę tematy wojenne i (w tym wypadku pewnie nie będę oryginalna) romansidła, ale po przeczytaniu Twojej recenzji zastanawiam się, czy trylogia Bray nie byłaby dobrym prezentem gwiazdkowym dla 15latki, która każdego dnia ucieka w książkowy świat?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: