Opublikowany w Violet

Taniec z diabłem – Sherillyn Kenyon


Czy wiecie jak ciężko było mi sięgnąć po kolejny tytuł z gatunku paranormal romance? Ostatnie rozczarowania po prostu mnie dobiły i na samą myśl o czytaniu kolejnej tego typu powieści miałam ochotę strzelić sobie w głowę! Ale wtedy mój wzrok powędrował na „Taniec z diabłem” Sherillyn Kenyon. Nie było mowy, abym i tym tytułem się zawiodła. Czym prędzej zasiadłam do lektury i… przepadłam.

Po wydarzeniach w Nowym Orleanie, Zarek wraca do „domu”. Alaska wita go zimnem i chordą czyhających na niego morderców, nasłanych przez złą na niego Artemidę. Tylko dzięki intensywnym namową Ash’a daje ona Zarekowi jeszcze jedną szansę. Astrid, jedna z córek Temidy – bogini sprawiedliwości, ma być sędzią i spędzić z Zarekiem kilka dni. Ma ocenić go i stwierdzić, czy jest człowiekiem niewinnym, czy też skazać go na śmierć za wszystkiego jego grzechy. Zarek trafia pod jej dach przez przypadek i powoli daje się oczarować delikatnej, i na dodatek pozbawionej wzroku (na czas pobytu na ziemi) dziewczynie. Czy Astrid będzie w stanie dojrzeć w nim to, czego nie widzieli inni Mroczni Łowcy przez kilkaset lat? Czy Zarekowi uda się ochronić kobietę przed polującym na niego Tanatosem, jedynym zabójcą znającym słabe punkty Łowców?

Jak zwykle nie zawiodłam się na twórczości pani Kenyon. Dostarczyła mi ona sporej dawki czystej rozrywki i akcji, tak naprawdę nie wymagającej większego myślenia, czy skupienia. I właśnie tego mi ostatnio brakowało – prostoty, braku wydumanych i przerysowanych elementów w książkowym świecie.

Grzechem byłoby nie wspomnieć, że tym razem bohater zaintrygował mnie już w poprzednim tomie. Charakter Zareka przypomina mi mojego ulubionego bohatera innej serii. Boski facet, po przejściach, nie dopuszczający do siebie nikogo – no chyba, że to Daimon, proszący się o pozbawienie go głowy. Jego związek z Astrid jest pełen czystej prostoty i zadziwiającej delikatności, o którą bym Zareka nie podejrzewała. Dopiero mająca go osądzić nimfa, tak naprawdę ukazuje czytelnikom to dobre i czułe oblicze, tego walecznego mężczyzny.

Mimo wszystko moimi ulubionymi bohaterami w tej części nie są Astrid i Zarek. Tym razem prym niezaprzeczalnie wiedzie Sasha, zmiennokształtny przyjaciel Astrid, którego teksty po prostu wbijały mnie w ziemie i przyprawiały nie raz o ataki śmiechu. Mimo że występuje głównie w formie wilka, to jego telepatyczne dyskusje z przyjaciółką nie raz rozładowywały napiętą atmosferę panującą po zjawieniu się Zareka.

Druga bohaterka która zrobiła na mnie wręcz powalające wrażenie, jest przyjaciółka i towarzyszka Ash’a – mała demoniczna Simi! Boże, ona jest wręcz genialna! Mała, pyskata, na dodatek pałająca morderczym apetytem np. Na kilkanaście pieczonych krów 😀 uwielbiam to, jak zaczyna nawijać, jak nakręcona oraz jej genialne relacje z Ashem, którego traktuje wręcz, jak swojego ukochanego ojca. Mam nadzieje, że ta mała bestyjka nie raz pojawi się na łamach kolejnych części. Zapewne tak, gdyż zawsze towarzyszy swojemu panu, przyjmując formę tatuażu na jego ciele.

Chciałam rozrywki i ją dostałam. Dorzucając do tego świetne sceny walk, cudne postacie i sceny nieziemskiego seksu – no cóż, wyszło świetnie!! Kenyon za każdym razem pokazuje na co ją stać i pomimo typowej schematyczności (On macho, ona delikatna kobitka 😉 ) potrafi pisać i kreować postacie w taki sposób, że nie sposób się nimi znudzić. W każdym razie na pewno tyczy się to mnie, gdyż z niecierpliwością czekam na tom czwarty.

Wiem, że nie jest to ambitna powieść, jednak dobrze mieć na półce i takie, które pozwalają oderwać się na trochę od rzeczywistości. Ja dałam się wciągnąć na tyle, że pochłonęłam ją w zaledwie dwa dni. A patrząc na mój stały brak czasu wolnego, jest to dość szybkie tempo.

Jeżeli jeszcze nie zaczęliście swojej przygody z Mrocznymi Łowcami, nadróbcie to koniecznie. Nie zrażajcie się schematycznością czy też tandetnymi okładkami. Dajcie się porwać i pamiętajcie, że nie liczy się to, co widać gołym okiem.

Ocena: 5/6

Violet

Ksiązkę mogłam zrecenzować dzięki uprzejmości wydawnictwa MAG, za co bardzo dziękuję.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s