Strażnicy Nocy: Blask Księżyca – Rachel Hawthorne


Czytając negatywne opinie o książce, nie spodziewałam się niczego specjalnego i cieszę się teraz z tego, bo nastawiając się do niej niechętnie, mile mnie zaskoczyła. „Blask księżyca” przeczytałam w ciągu dwóch dni, chociaż mogłabym to zrobić spokojnie za jednym posiedzeniem. Chłonie się ją szybko, łatwo i przyjemnie, a fabuła z wilkołakami to miła odmiana po wampirach i upadłych aniołach (które różnią się od wampirów tylko tym, że nie mają kłów :P). Nie zawiodłam się, ale też nie zachwyciłam, ale o tym w dalszej części recenzji.

Bohaterowie:

Kayla– rudowłosa bohaterka, która nie jest totalna idiotką, a do tego ma własne zdanie i potrafi się bronić. Żadna kujonka, która nie wie jak wrzucić piłkę do kosza, ani taka, co nie potrafi powiedzieć facetowi „nie” albo ”a niby dlaczego mam ci się tłumaczyć”. Może dziewczyna jest trochę nudna i brak jej przebojowości, ale za to uwielbia sport i jest w nim dobra. Ma swoje wady. Jest straszną neurotyczka, która ciągle wspomina i analizuje śmierć rodziców, która miała miejsce kilkanaście lat temu.

Lucas– Na początku wydawał się nudny i bałam się, że będzie z niego drugi Edzio/Łatka, na szczęście nie okazał się taki zły. Miał swoje problemy, dużo przeszedł no i jego zachowanie macho można wyjaśnić tym jaką funkcję posiadał (myślę, że chłopak się jeszcze wyrobi, jest dla niego szansa). Wielki plus dla niego za to, że nie chciał rządzić główną bohaterka (nie licząc szefowania, ale to akurat można zrozumieć, w końcu był szefem przewodników). Szanował zdanie Kayli i się nie narzucał. Może trochę mruk z niego, ale wiadomo, jak się pełni ”taką funkcje” to trzeba być poważnym i odpowiedzialnym. Wyróżnia się kolorowymi włosami, jakkolwiek to wygląda 😛

Lindsey i Brittany– Jak na razie były nijakie, pierwsza sprawiała wrażenie idealnej przyjaciółki, a druga to po prostu dobra koleżanka. Brittany była jednak bardziej wyraźna. Codziennie trenowała, pokazywała, że jest silna i zawsze daje sobie rade, w ogóle nie okazywała słabości. Lindsay, no cóż, pewnie w drugiej części przekonam się z kim mam do czynienia.

Fabuła

Rudowłosa nastolatka, Kayla, właśnie odbyła ciężki tygodniowy trening na przewodniczkę obozów leśnych i obchodziła siedemnaste urodziny. Przyjaźni się z Lindsay, która to właśnie namówiła ją do zawodu przewodniczki. Szefem wszystkich przewodników jest Lucas, którego Kayla nie darzy zbytnią sympatią. Protagonistka wraz z kilkoma innymi „strażnikami lasu” dostaje pod opiekę kilku studentów wraz z ich profesorem. Wykładowca pragnie pozyskać pewne próbki do badań i przy okazji nauczyć swoich studentów (min. Masona, któremu Kayla wpada w oko) czegoś więcej,.

Reszta historii skupia się na relacjach Kayla-Lucas, Kayla-Mason, Kayla-Lindsay, Kayla-Lucas-Mason oraz na pieszej wędrówce po parku narodowym, zwiedzaniu jaskiń, wilkach i dziwnych snach, które mają wiele wspólnego z wydarzeniami z przeszłości głównej bohaterki.
 
Plusy

Wilkołaki są największą zaletą niniejszej książki. W końcu nie samymi nastoletnimi wampirami dziewczyna żyje. Nastoletni pół-ludzie, pół-wilki również dają autorom pole do popisu. Tutaj pani Hawthorne przedstawiła „dzieciaki”, które przechodzą transformacje w wieku nastoletnim – dziewczyny, jak skończą lat 17, a chłopacy 18 (oczywiście podczas pierwszej pełni)  Ma to związek z tym, że płeć piękna szybciej dorasta (no proszę, u zwykłych ludzi samice dojrzewają aż o 3 lata szybciej :D). Niestety pierwsza transformacja jest niebezpieczna, bolesna (ponoć jak ból porodowy) i może nawet zabić! Na szczęście ma się partnera, który pomoże przejść przemianę, więc nowicjusz umrzeć nie powinien. Poza tym, jako wilki, postacie potrafią czytać w myślach, szybko się przemieszczać, a ich rany goją się niezwykle szybko (niczym Wolverine z X-menów).

Bardzo podobały mi się opisy leśnych wędrówek, obozowania oraz chodzenia po górach. Nie ma to jak parki narodowe, w których można nago popływać w stawie, spać w jaskini, czy pogadać z wilkiem, kiedy w lesie ciemno i nudno, a wartę trzeba trzymać, kiedy twoja kolej. Nie wspominając o sytuacjach, kiedy zmiennokształtny chce się napić/najeść/przebrać/ubrać/ogrzać, wystarczy że zajrzy do jednej z wielu skrytek usianych po całym lesie. Dzięki temu osobniki te są przygotowane na każdą ewentualność (ciekawe, czy podpaski i/lub tampony też znajdują się w podstawowym wyposażeniu schowka?).

Bohaterowie główni, jak i drugoplanowi, to kolejny plus powieści. Każdy z nich wyróżnia się nie tylko wyglądem, ale i charakterem. Możliwe, że to przez to, że kolejne części skupiają się na którejś z koleżanek Kayli. W związku z tym, Lindsay i Brittany nie są zatem tylko tłem historii, czy pustymi niemrawymi powłokami, które mają zakryć dziurę w fabule, tudzież, żeby Kayla miała z kim konwersować 😛 Faceci nie są tak szczegółowo opisani, nie licząc Lucasa, ale o ile wiem, to w kolejnych częściach serii będzie o nich więcej (w końcu dziewczyny potrzebują samca do pierwszej transformacji w kobietę, tfu, w wilkołaczkę :P). Muszę przyznać, że w „Blasku księżyca”, nie było ani jednego bohatera, którego bym nie polubiła, a to mnie się naprawdę rzadko zdarza.

Związek Kayli i Lucasa nie denerwował mnie, jak w innych wampirycznych/upadłoanielskich romansach dla nastolatek. Przede wszystkim, ona na samym początku nie lubi jego, a potem jak sobie uświadamia, że coś do niego czuje, to i tak nie pozwala sobą dyrygować. Być może protagonistki muszą mieć w sobie wilczycę, aby nie dawać się facetom? Ta książka to idealny przykład na to, że związki nastolatków mogą być oparte na partnerstwie, a nie na „on silna, ona go słucha, bo inaczej, to nie jest prawdziwa miłość”. Bardzo podobały mi się przygotowania bohaterów do pierwszej transformacji Kayli 🙂 Kto by pomyślał, że można poczuć się jak w SPA, kiedy to czeka cię nadmierne owłosienie?

Minusy:

Największą wadą książki jest prolog. Jak autorka mogła sama tak zaspoilerować swoją historię?! Poza tym, o ile się orientuję, to w prologach pisze się o faktach poprzedzających historię, a nie podaje na tacy, to co będzie pod koniec książki! Jak Pani Hawthorne koniecznie chciała podać jakiś urywek, aby bardziej zachęcić czytelników do zapoznania się z powieścią, to mogła wybrać coś dwuznacznego lub niezrozumiałego! A tak, od razu wiedziałam, że Kayla będzie z Lucasem, że jest wilkołaczką, i że musi kogoś wybrać do swojej pierwszej przemiany :/

Druga rzecz, która mi się nie spodobała, to ciągłe przeżywanie śmierci rodziców przez Kaylę. Ja rozumiem, że utrata mamy i taty to bardzo przykra rzecz, która może zdołować i mieć wpływ na przyszłość młodej osoby, ale protagonistka ma lat 17, a sierotą została w wieku 5 lat! Gdyby przeciętna osoba miała myśleć o tym przez większość swojego życia i do tego co pół godziny, już dawno by ze sobą skończyła. Dziwię się, że dziewczyna w ogóle normalnie funkcjonuje, nie licząc jej ciągłego rozpamiętywania o momencie śmierci rodziców, w dzień i w nocy.

Ostatnia rzecz, która mnie rozczarowała, to motyw brata Lucasa. Jest on dla mnie zbyt mało dopracowany, przez co nie dało się wczuć w sytuację. To był dosłownie krótki epizod, który mogę przyrównać do płonącej strzały, która wbija się w płot. Jest to zaskoczenie, nawet fajnie wygląda, ale płomień zaraz gaśnie i wszyscy o tym zapominają.

Ogólnie oceniam: 4,5/6

Martycja

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: