Inne Okręty – Romuald Pawlak


Jakoś nie złożyło mi się czytać książek opartych na alternatywnej wizji przeszłości, to też „Inne okręty” Romualda Pawlaka przyjąłem z niekłamaną ciekawością. Już sama kolonizacja Ameryki, widziana oczyma historyków, jest dość fascynująca. Wieść gminna bowiem niesie (a podręczniki od historii wtórują), że niejaki Pizarro w obstawie niespełna dwustu ludzi praktycznie bez oporu podbił państwo Inków. Głównie dlatego, że Inkom zasiadający na koniach Europejczycy uzbrojeni w pancerze i broń palną jawili się jako bogowie, tudzież ich nieco wkurzeni wysłannicy. Co było robić? Olbrzymie, wysoce rozwinięte państwo upadło omal bez oporu. „A co by było, gdyby koń Pizzara się potknął?”, możemy przeczytać na okładce. No właśnie, co… zaraz… ”Pizzara”? Jak pizza?! Czy autor przekręcił imię postaci historycznej? Na to wychodzi. Nic to, wybaczamy, bo to przecież alternatywna historia. Skoro koń mógł się potknąć, to może i podwójne ‚r’ mogło przejść w podwójne ‚z’. Co prawda już w przedmowie pizza znowu staje się Pizarrem ale mniejsza o to.

Tak czy inaczej, historia opowiedziana przez Pawlaka oscyluje wokół drobnej zmiany, która sprawiła, że Indianie przestali patrzeć na najeźdźców jak na bogów, a zaczęli stawiać skuteczny opór. W myśl zasady, że cokolwiek trafi w wentylator nie zostanie równo rozprowadzone, Pizarro (albo też Pizzaro) zawiódł, kampania stanęła w martwym punkcie i doszło do chwiejnego rozejmu. W jego wyniku dwie skrajnie różne kultury zmuszone były współegzystować (czyt. handlować i knować względem siebie) na zachodnim wybrzeżu Ameryki łacińskiej. Autor wprowadza nas w realia świata tuż przed zerwaniem zawieszenia broni. Ledwie odrobinę poznamy kruczki patowej sytuacji międzykulturowej, a tu pierdut, armaty hiszpańskie znowu zaczynają śpiewać swe tryumfalne melodie. Ale czy aby na pewno?

Głównym bohaterem powieści jest kapitan karaweli handlowej, Pedro de Manjarres,  wypisz, wymaluj, Kmicic, co to popije chętnie, w ryj da, ale za wybrankę swego serca da się pokroić bo względnie dobry z niego poczciwota. Pedro to bohater archetypowy, a przez to przewidywalny i dość płytki. Jego kreację ratują wizje, które czasem miewa w wyniku przećpania (wbrew woli) ale zasadniczo zaskoczyć to on czytelnika raczej nie zaskoczy. Jego domyślnie skomplikowany związek z Indianką (nota bene mądrą, piękną i troskliwą) stanowi główną oś wydarzeń, których tłem jest bezlitosna wojna. Tyle, że to właśnie owa wojna jest tym, co stanowi o sile powieści. Wojna, jak mawiają wielbiciele pewnej kultowej gry fabularnej, nigdy się nie zmienia…lecz dobrze opowiedziana potrafi wciągnąć. Ja się wciągnąć dałem.

Oto pewny siebie gubernator de Andagoya (ambitny, okrutny i w ogóle fe) z kilkoma tysiącami żołnierzy zamierza wedrzeć się w samo serce inkaskiego imperium i okryć się na wieki sławą. Naprzeciw niego stają wielotysięczne armie tubylców, którzy z dzidami i mocnym postanowieniem wyparcia najeźdźców dziarsko maszerują na działa i sztucery. Wynik walki zrazu przestaje być tak oczywisty jak mogłoby się wydawać i autor dokłada starań, by niejednym zaskoczyć. Nie próbuje zmieniać historii, ale tworzy ją od nowa. Nie odtwarza, lecz kreuje, wplatając elementy nadprzyrodzone i daje upust swojej wyobraźni. Bowiem drobne potknięcie jednego konika ciągnie za sobą lawinę zmian. Ba, jest nawet miejsce na znaczące modyfikacje roli Polaków w dziejach europy i świata. Jestem zdania, że „Inne okręty” z powodzeniem mogłyby służyć jako początek całkiem udanej sagi. Byleby bohaterowie nabrali głębi.

Jeśli przymknąć oko na mało odkrywczy wątek miłosny, książka opowiada wciągającą historię i potrafi zaabsorbować. Każdy kto oczekuje solidnej wariacji na temat upadku imperium Inków będzie zadowolony. Wzruszeń nie będzie. Złożonych postaci nie uświadczysz, ale rozrywka jest przednia więc, jestem przekonany, warto dać „Innym okrętom” szansę. Kto wie, może doczekamy się kiedyś książki, która za cel weźmie sobie opowiedzenie co by było, gdyby pewna sosna w pewnym kraju nie doprowadziła do katastrofy lotniczej. Panie Romualdzie, liczę na Pana.

Ocena: 4

Vladerik

(Książkę do recenzji otrzymałem od wydawnictwa ERICA za co serdecznie dziękuję)

Advertisements

2 responses to “Inne Okręty – Romuald Pawlak

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: