Śmierć w pigułce – Kenneth B. Adersen


Z kolejnymi częściami sag bywa różnie. Jedne rozwijają wątki poprzednich tomów i powoli budują klimat pod wielkie zakończenie. Inne z kolei, opowiadają o wydarzeniach, luźno związanych z poprzednimi częściami, dziejących się w tym samym świecie. Jeszcze inne zostały napisane tylko po to by zarabiać kasę i są totalnie bez sensu. Tak jak „Kostka Śmierci” pasowała bardziej do drugiego przykładu, tak „Śmierć w pigułce” powoli wyjaśnia nam o co chodzi w „Wielkiej Wojnie Diabłów”. Żeby było ciekawiej, żadna z dotychczasowych części sagi nie daje mi odczuć, by była pisana tylko dla kasy 😉

Minęło już trochę czasu, od kiedy Filip Engel odwiedził Piekło ostatni raz, kiedy to pomógł odnaleźć zaginioną Kostkę Śmierci i przyczynić się do śmiertelności Diabłów. Wtedy też dostał od Satiny pigułki, po zażyciu których się „umiera”. Miały one służyć temu, by Filip w każdej chwili mógł wpaść w odwiedziny do swojej piekielnej przyjaciółki i niepostrzeżenie wrócić do domu. Chłopak jednak wiedzie w miarę szczęśliwe życie i nie myśli zbytnio o powrocie (mimo iż o przyjaciółce nawet dużo), jednak nagła, przypadkowa śmierć Sorena sprawia, że łyka pigułkę i rusza na pomoc swojemu dawnemu oprawcy. Niestety, poszukiwania niedoszłego następcy Lucyfera, spełzają na niczym, gdyż tego nie ma ani w Piekle, ani nawet w Asgardzie, że o Niebie nie wspomnimy. Dodatkowo tłem wydarzeń jest bunt Diabłów, które oburzone utraceniem nieśmiertelności postanawiają odejść z Piekła i dołączyć do Aziela, który już raz próbował obalić Lucyfera.

Tło historii dosyć szybko wskakuje na pierwszy plan, co prowadzi (w końcu) do początku „Wielkiej Wojny Diabłów” i mimo, iż nie ma ona miejsca w tym tomie, to w przyszłym na pewno do niej dojdzie. Skąd mam tę pewność? Bo przeczytałem część trzecią, która kończy się w taki sposób, że nawet pisząc o tym mam ciarki na plecach. Musicie jednak wiedzieć, że zakończenie pozostawia spory niedosyt, gdyż nie wszystkie wątki mają swoje rozwiązania, a dodatkowo pojawiają się nowe. Wszystko po to, żeby z wielką pompą zakończyć całą sagę.

Jeżeli chodzi o bohaterów, to niewiele nowych postaci się w książce pojawia. Jest oczywiście Satina, jest i Lucyfer (który uparcie twierdzi, iż bunt Diabłów to nic strasznego i spokojnie sobie z nim poradzi) z Lucyfaksem, Moczybrodą, kucharką Ravine, czy nawet Fluks, demon, którego Filip poznał w pierwszej części, teraz naucza małe diabełki jak być całkowitym przeciwieństwem dobrego Filipa. Postaci pojawiających się po raz pierwszy nie przedstawię, żeby nie psuć wam niespodzianki. Napiszę jedynie, że wątki z nimi związane są opowiedziane wyśmienicie (np. to, że Wszechwiedzący, wcale taki wszechwiedzący nie jest :P), a wachlarz owych postaci sięga także poza wiarę chrześcijańską. To sprowadza nas to kwestii opisanej już przeze mnie w recenzji poprzedniej części [do przeczytania tutaj: https://naszerecenzje.wordpress.com/2011/10/21/kostka-smierci-kenneth-b-andersen/], czyli wielowyznaniowości zaświatów. Pan Andersen zgrabnie operuje wieloma wyznaniami (w tej części dochodzą także te antyczne), przez co nikt nie powinien czuć się pokrzywdzony 😛

Mimo iż „Uczeń Diabła” wygrywa pomysłem na fabułę, to właśnie „Śmierć w pigułce” jest w tej chwili moją ulubioną częścią sagi. Głównie przez to, że bohaterowie są już nieco starsi, między Filipem a Satiną rozwija się uczucie (ech… romans z kusicielką … przepraszam, rozmarzyłem się), a historia nabiera rumieńców. Robi się coraz poważniej, dochodzi nawet do zabójstw, a zakończenie historii pokazuje nam, że to tak naprawdę dopiero początek.

Ocena: 6-/6

Raven

Za książkę do recenzji dziękuję wydawnictwu JAGUAR 😉

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: