Opublikowany w Martycja

Nie jestem seryjnym mordercą – Dan Wells


Dostałam tę książkę bez zapowiedzi. Po prostu pewnego dnia, znalazła się ona w mojej skrzynce. Już ją chciałam komuś wcisnąć (tak wiem, jestem wredna i leniwa, możecie mnie zaskarżyć), kiedy przypomniałam sobie, że to chyba jakiś thriller albo kryminał. Zajrzałam na odpowiednią stronę internetową i przeczytałam, że tytuł ten jest dla fanów „Dextera”. Oj nieładnie, nieładnie. Czy wydawnictwo nie strzeliło sobie w stopę tym określeniem? Jestem wielką fanką „Nocnego Mściciela” i laboranta analizy krwi w jednym, więc z wielkim sceptycyzmem (oraz przemożną ochotą na zjechanie książki w niniejszej recenzji) zasiadłam do lektury…

Fabuła

Głównym bohaterem jest John, piętnastoletni uczeń pierwszej klasy liceum. Chłopak wychowuje się z matką, która wraz ze swoją siostrą bliźniaczką – Margaret zajmuje się balsamowaniem zwłok. John ma starszą siostrę, która pracuje w recepcji tanatologów oraz przyjaciela o imieniu Max. Protagonista pomimo swojego wieku, jest na najlepszej drodze do zostania seryjnym mordercą, gdyż w dzieciństwie lubił podpalać co się dało i rozcinać zwierzęta, aby sprawdzić co mają w środku. Pomimo to, chłopak pomaga swojej matce i ciotce podczas balsamowania zwłok, co wprost uwielbia. Jego obcowanie ze śmiercią od wczesnych lat, mogło spowodować jego mordercze myśli, co nie przeszkadza rodzicielce pozwalać dzieciakowi asystować przy pracy. Matka protagonisty wysłała go kilka lat wcześniej do psychiatry i od tamtego czasu, raz w tygodniu, John chodzi do doktora Neblina.

W hrabstwie Clayton dochodzi do morderstwa. Jeb Joley – mechanik, został znaleziony z rozszarpanym brzuchem. John nie może się doczekać, kiedy to zwłoki mężczyzny trafią w końcu do jego matki i ciotki, aby we trójkę mogli je zabalsamować. W szkole rozmawia o tym z Maxem, przy okazji protagonista dostaje maksymalną liczbę punktów za wypracowanie o seryjnym mordercy. Wreszcie ciało mechanika trafia do zakładu i w trakcie oględzin matka Johna zauważa brak nerki. Nastolatek zaczyna podejrzewać, że Jeb był pierwszą ofiarą seryjnego mordercy i jak się okazuje później – nie mylił się.

Moim zdaniem

Zacznę od tego, że książka miło mnie zaskoczyła, a co więcej, wydawca trafił tekstem „dla fanów Dextera”! We wstępie wyraziłam moje wątpliwości, zwłaszcza że bardzo często książki są tak właśnie promowane, a hasło nie ma tak naprawdę nic wspólnego z treścią powieści. Tutaj trafili w sedno i chyba każdy fan „mrocznego pasażera” powinien się z tym zgodzić (bardziej lub mniej, ale zgodzić). Uwielbiam papierową wersję Dextera, nawet bardziej niż serial, ale oba poznaję z zapartym tchem i charakterystyczną miną zachwycająco-podziwiająco-złowieszczą. „Nie jestem seryjnym mordercą” jest skierowany do młodszych osób, ale to co znalazłam w środku, spokojnie nadaje się dla dorosłych, gdyż pan Wells, jakoś specjalnie nie ugrzecznił swojej historii 😉

Największymi plusami powieści jest realizm i szczegółowe opisy i nie mam tu na myśli porannych czynności po przebudzeniu, czy konsumowania obiadu z rodzicem. Chodzi mi o szczegółowe opisy balsamowania zwłok, czy zobrazowanie morderstwa, a nawet przedstawienie tego, o czym dokładnie myśli bohater. Jest to najmocniejsza strona książki, ale oczywiście nie jedyna. Jeśli lubicie pokręconych głównych bohaterów, którzy walczą ze sobą w myślach, próbują powstrzymać się przed robieniem „złych rzeczy”, a do tego są niezłymi cynikami poprzez mówienie prawdy, to John jest właśnie kimś takim! Rzeczywiście odniosłam wrażenie, jakbym czytała o takim młodszym wydaniu Dextera i szczerze mówiąc nie wiem, czy to dobrze czy źle, bo przecież niektórzy fani „Nocnego Łowcy” mogliby się wkurzyć, że jakiś autor powiela ich ukochaną postać książkową!

John Wayne Gacy pomimo swojego wieku (piętnaście lat) jest nad wyrost dorosły oraz cholernie inteligenty. Widzi rzeczy, na które nawet dorośli nie zwracają uwagi. Potrafi wyciągać wnioski z obserwacji, a jego logiczny sposób myślenia pomaga mu rozwiązywać tajemnicę mordercy z Clayton. Niestety jego matka nie jest zachwycona faktem, że jej syn jest aspołeczny, ciągle zamyka się w pokoju, a do tego musi chodzić do psychiatry. Rodzicielka uważa go za socjopatę, ale stara się naprawić swoje dziecko, co jej niestety nie wychodzi. Tak więc w książce czytelnicy znajdą nie tylko ciekawe deskrypcje pracy tanatologów, ale również wątki: matka-syn, psychiatra-pacjent i John-morderca. Wszystkie te zagadnienia są ważne dla fabuły i pozwalają jeszcze lepiej poznać głównego bohatera oraz postacie poboczne. Motywów psychologicznych jest tu pełno, więc będzie to gratka dla fanów tego typu powieści 😉

Historia opisana w recenzowanym przeze mnie tytule, posiada również wątki humorystyczne. Cynizm, czy trafne spostrzeżenia Johna oraz jego konwersacje z matką lub Maxem, a zwłaszcza ostra wymiana zdań pomiędzy nim, a szkolnym łobuzem – Robem są zarąbiste! Nieźle się przy nich naśmiałam. Uwielbiam czarny i wisielczy humor, bo sama mam osobliwe poczucie humoru, spytajcie Violet 😀 Poza tym, w fabule jest nawet tyci tyci wątek miłosny! Jest on naprawdę bardzo malutki, właściwie, to można go nawet przeoczyć. W sumie, to jest to tylko normalna kolej rzeczy w życiu nastolatków, co dodaje historii autentyczności.

To może teraz coś, co średnio mi się spodobało, ale nie jest to jakaś wielka wada, raczej mały minusik. Po pierwsze, za szybko dowiedziałam się, kto jest mordercą. Było to dla mnie zaskoczenie, ale pomimo wszystko, za wcześnie dostałam rozwiązanie. Oczywiście nie jest tak, że przez to wątek kryminalny przestaje być interesujący, wręcz przeciwnie, zaczyna on nabierać tempa. Jednak osobiście, wolałabym być dłużej trzymana w niewiedzy 😉 Po drugie, w książce pojawia się coś, co można znaleźć w innych gatunkach książek. Nie napiszę co to takiego, nawet ogólnikowo, bo nie chcę popsuć wam czytania. Przekonacie się sami co to takiego, kiedy przeczytacie „Nie jestem seryjnym mordercą”. Dla mnie było to dziwne. Ciekawe, ale dziwne i nadal nie wiem, czy to mi jakoś przeszkadza. Na pewno „to coś” najbardziej różni książkę od serii z Dexterem, w związku z czym, też może niektórym nie przypaść do gustu. Innym z kolei może spodobać się jeszcze bardziej niż historia laboranta od krwi z Miami 😉 Ja do tej pory mam mieszane uczucia, ale zobaczę jak to będzie z drugą częścią serii o piętnastoletnim przyszłym ewentualnym seryjnym mordercy 😀

Polecam fanom Dexterka, (ale nie tego z Laboratorium o małym chłopcu-geniuszu, choć przyznam, że uwielbiam tę kreskówkę… DeeDee!! Nie wciskaj tego przycisku!! BUM!!!) oraz sympatykom ciekawych osobowości, którzy lubują się bardziej w „bad guy”, niż „good guy”. Myślę, że osoby, które lubią kryminał, czy wątki psychologiczne również powinny sięgnąć po tę książkę. A tych z was, których nie brzydzą i nie odstraszają szczegółowe opisy: zapraszam do balsamowania!

Ocena: 5/6

Martycja

Za książkę do recenzji dziękuję wydawnictwu Znak Emotikon 🙂

4 myśli na temat “Nie jestem seryjnym mordercą – Dan Wells

  1. Rewelacyjna recenzja, aie (niestety) nie znoszę kryminałów. Mam mieszane uczucia co do tej książki… z jednej strony opis zachęcający, ale z drugiej – przecież to kryminał! :< Eh… może jednak się przełamę 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s