Rozkosze Nocy – Sherrilyn Kenyon


Zabrałam się za następną książkę z mojego stosu „nie przeczytane, zakupione w 2010 roku”. Wiem, że to brzmi strasznie. Niektóre książki kiszą mi się na półkach nawet dwa lata. Ostatnio postanowiłam nadrobić wszystkie tytuły sprzed dwóch lat, zanim wezmę się za jakąś nowość. Tym razem chwyciłam za „Rozkosze Nocy”, czyli romans paranormalny dla dorosłych. Czym różnią się one od tych dla nastolatek? Przede wszystkim scenami erotycznymi, których mało jest w młodzieżowej paranormalnej literaturze, czyli nawet jeśli fabuła jest denna, zawsze można skupić się na seksie 😛

Fabuła

Amanda Devereaux siedziała u swojej starszej siostry – Seleny przy stoliku tarota. Protagonistka dopiero co rozstała się ze swoim facetem – Cliffem, ale zamiast siedzieć w domu w łóżku, wylądowała na wróżbie u siostrzyczki. W trakcie rozmowy, do 26-letniej Amandy zadzwoniła bliźniacza siostra – Tabitha, która poprosiła o wyprowadzenie psa – Terminatora. Dziewczyna po kilku uszczypliwych wymianach zdań, zgodziła się wyświadczyć tę przysługę siostrze. W drodze do pracy (Amanda jest księgową) dziewczyna zajrzała do domu bliźniaczki. Niestety psa nie udało się jej wypuścić, gdyż ktoś ją ogłuszył…

Dziewczyna obudziła się w ciemnym miejscu z obolałą głową. Na dodatek, była przykuta wielkimi kajdanami do nieznajomego i nieprzytomnego mężczyzny. A jak ten facet wyglądał! Po prostu miodzio! Półdługie blond włosy, umięśnione ramiona i klata, skórzany czarny płaszcza, a twarz męska i przystojna. Amanda nie wiedziała, czy przystojny jegomość w ogóle żyje, więc próbowała go ocucić. Na szczęście facet żył. Na nieszczęście potraktował ją jak wroga i przyszpilił ją do podłogi. Na szczęście, mężczyzna zorientował się, że kobieta nie jest dla niego groźna. Na nieszczęście, dziewczyna okazała się strasznie kłótliwa.

Kiedy już oboje skończyli wymieniać nieuprzejmości, przy okazji dowiadując się, kto jest po drugiej stronie więzów, do pomieszczenia wkracza Desiderius, największy wróg Mrocznego Łowcy, do którego Amanda została przypięta. Okazuje się, że porywacz jest daimonem (rasa podobna do wampirów) i chce zabić Mrocznego Łowcę. Żeby to zrobić połączył łowcę z łowczynią (daimon pomylił protagonistkę z jej siostrą) i postanowił dać im czas do następnego wieczora, gdyż Desiderius też chce zapolować. Daimon znika, a para zostaje wypuszczona. Niestety Łowca nie może podróżować za dnia, gdyż jest wampirem, co przeraża biedną i niewinna Amandę.

Moim zdaniem

Zacznę od tego, że książka miło mnie zaskoczyła. Coś mi się zdaje, że powieści dla dorosłych są ciekawiej napisane, niż te dla młodzieży. Może dlatego, do tej pory, jakoś specjalnie nie narzekałam na pornole, tfu na paranormale dla dorosłych kobiet 😀 No bo „Jak poślubić wampira milionera”, „Osobiste demony”, czy „Melancholia Sukuba” są skierowane do dwudziesto-kilku latek i te tytuły przypadły mi do gustu. Jak to jest z tymi młodzieżowymi? Autorkom nie chce się starać, czy jak? Nie ważne już, teraz skupiam się na „Mrocznych Łowcach”.

Minusy

Zacznę od okładki, która pomimo że jest ładna, to nie przedstawia żadnego z głównych bohaterów. Pytanie, jak nie Kyrian, to kto? Kto jest na obrazku? Zapewne jakiś niewolnik, ale jaki? Skąd? Dlaczego to on, a nie protagonista zdobi wierzch książki? Co złego w narysowaniu blondyna o dobrze zbudowanej klacie, zamiast czarnowłosego chuderlaka, to ja nie wiem :/ Facet na obrazku jest bardzo ładnie narysowany, ale to nie jest Mroczny Łowca! A na pewno nie Kyrian!
Druga rzecz, to ilość tomów w serii „Mroczni Łowcy”. Fajnie, że autorce nie brak pomysłów, i że saga przedstawia historie wielu ciekawych osobowości, ale dlaczego aż w 21 tomach?! I niby kiedy ja mam to przeczytać?! Poza tym, bardzo polubiłam Amandę i Kyriana, i jakoś nie mogę sobie teraz wyobrazić, że mieliby oni być bohaterami drugoplanowymi, albo co gorsza tylko tłem. Pewnie myślicie sobie, że narzekam naprzód, a przecież jeszcze nie poznałam innych części serii. Możliwe, że tylko marudzę, jednak miałam już przykre doświadczenie z serią „Black Dagger Brotherhood”. Pierwszy tom mnie zachwycił, drugi rozczarował, trzeci nawet mi się spodobał, a czwartego nie tknęłam i chyba już nigdy tego nie zrobię. Powód? Brak Elizabeth i Wratha. Polubiłam ich, przyzwyczaiłam się do nich, a potem każda następna para to już nie było to.

Trzecia i według mnie ostatnia wada powieści, to zadręczanie się głównego bohatera Amandą. Na szczęście nie jest taki, jak pewien eduardo, ale czasem może irytować tym swoim zamartwianiem się 😉 Facet żyje setki lat z ciężkim brzemieniem i smutną przeszłością, ale nie pokazuje tego po sobie, tylko walczy, poluje i zabija z zimną krwią. Jednak, jeśli chodzi o Amandę, to budzi się w nim emo… Całe szczęście, że nie zachowuje się tak non stop, tylko czasami siedzi na łóżku i intensywnie rozmyśla. Inaczej nieźle bym się wkurzyła i na pewno nie oceniłabym tej książki tak wysoko. Dla niektórych, jego zachowanie, może być usprawiedliwione zawodem, który przeżył wiele lat wcześniej. Dla innych, tak jak dla mnie, Kyrian będzie w pewnych momentach emo 😉

Plusy

Mam jobla na tym punkcie, (nie wiem dlaczego,może jestem jakaś nie teges) ale ja bardzo, bardzo, bardzo lubię, gdy para głównych bohaterów okazuje sobie sympatię poprzez umizgi 😛 I tak właśnie jest w „Rozkoszach Nocy”. Największym atutem powieści są kłótnie Kyriana i Amandy oraz ciągłe przytyki, czy śmieszne wyzwiska, jakimi ona nazywa jego. Dialogi po prostu wymiatają i przez nie, nie raz musiałam przerwać czytanie, bo ze śmiechu nie widziałam dobrze czcionki. Niektóre teksty nawet zaznaczyłam ołówkiem, aby móc później do nich wracać, tudzież czytać je chłopakowi, nawet jeśli nie chciał ich słuchać 😀 Jeden z dialogów obecnie jest jako mój opis w komunikatorze gg. Humor w książce jest świetny i myślę, że gdyby nie on, fabuła nie zainteresowałaby mnie tak bardzo. Pewnie ciężko bym wzdychała czytając drętwe dialogi rodem z harlequinów.

Drugą zaletą książki są postacie, a zwłaszcza jedna o wdzięcznym imieniu – Amanda. Główna bohaterka wydaje się być nudą księgowa, która nie ma szczęścia w miłości, a jej zajęciem, poza księgowością, jest siedzenie na kanapie pod kocem i czytanie romansów. No ale to tylko jej powierzchowna wersja, bo w środku płynie żar, seksapil, a nawet wredność. Uwielbiam bohaterkę za jej wnętrze (i nie chodzi mi tylko o serce, płuca, czy nerki), a zwłaszcza za to, że dziewczyna przez całą książkę powoli wychodzi z kokonu. Ona nawet zaczyna się ubierać, jak przystało na przebojową kobietę, a nie jak wcześniej, czyli szaro-buro-nudno.

Z bohaterów poznajemy również dwie z dziewięciu sióstr Devereaux oraz ich matkę i ojca. Pani Kenyon wprowadziła Tabhitę, czyli bliźniaczkę oraz straszą – Selenę. Drugiej jest co prawda mało w fabule, za to ta urodzona w tym samym czasie co protagonistka, pojawia się częściej i nawet poznajemy jej wybuchowy charakterek, który sprawia, że nie raz wpadnie w kłopoty. Poza rodziną Devereaux pojawia się również Julian i Grace – małżeństwo z dwójką dzieci i trzecim w drodze (kim są, to sami się dowiecie, nie będę wam wszystkiego opisywać) oraz Tate, dobry znajomy Kyriana, który jest sanitariuszem. Poza tym, autorka wprowadza dwóch innych łowców, których historie poznamy zapewne w dalszych częściach.

Jeśli chodzi o fabułę, to jest nawet ciekawa. To znaczy, świetnie się czyta o perypetiach Amandy i Kyriana, czy o jego smutnej przeszłości, która nota bene, jest bardzo obrazowo opisana, jednak zabrakło mi dłuższych fragmentów z akcją. Niby są sceny walki, które są ciekawe, ale według mnie wszystko rozgrywa się ze szybko. Na przykład końcowa walka Kyriana z Desideriusem jest interesująco napisana, można sobie wszystko bez problemu wyobrazić i współczuć bohaterom pozytywnym, jednak walka toczy się dosłownie przez parę stron. Właściwie, to o czym przed chwila napisałam, powinnam zaliczyć do plusów i minusów, bo akcja jest ciekawa, ale krótka. Nawet za krótka, jak na książkę o objętości 426 stron, gdzie większość to problemy emocjonalne głównych bohaterów 😛 Za to opisy tortur? Miodzio! Przyznaję, jestem nie teges, dlatego szkoda, że autorka nie wprowadziła więcej scen z zadawaniem bólu i nie mam na myśli tego emocjonalnego. Tak, chciałabym, aby Amanda również troszeczkę oberwała, może jakiś gwałt… ekhem, ale nie mówię o czymś nazbyt brutalnym! Wystarczyłaby druga baza, czy jakiś siarczysty policzek (Ja chyba nie powinnam była czytać powieści Anne Rice w podstawówce…)

Rozkosze Nocy polecam osobom, które lubią romanse paranormalne z humorem. Jak ktoś preferuje dramaty, to niech lepiej nie sięga po tę pozycję, bo potem znów będę czytać w recenzjach, że poczucie humoru autorki psuje czytanie książki… (Poważnie piszę! Spotkałam się z taką wypowiedzią! I wieloma w tym stylu :P). Ja jeszcze nie wiem, czy w przyszłości zainwestuję w kolejne 20 tomów sagi, ale przyznam, że jestem ciekawa innych historii spod pióra pani Sherrilyn. Może jak nadrobię te moje stosy nieprzeczytanych książek?

Ocena: 5/6

Martycja

Advertisements

4 responses to “Rozkosze Nocy – Sherrilyn Kenyon

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: