Zły Anioł – Kenneth B. Andersen


Zapewne po zakończeniu Śmierci w pigułce, nie mogliście się doczekać ostatniej części Wielkiej Wojny Diabłów. Wiem, że ja nie mogłem, więc jak tylko dostałem książkę w swoje ręce, odłożyłem to, co akurat czytałem i zabrałem się za ostatnią część przygód Filipa Engella. Ciągle jednak dręczyło mnie jedno pytanie: czy Zły Anioł okaże się godnym zakończeniem sagi?

Książka zaczyna się dokładnie w miejscu, w którym skończyła się poprzednia część, więc jeżeli nie przeczytaliście jeszcze Śmierci w Pigułce, omińcie ten akapit szerokim łukiem, bo grozi on strasznymi spoilerami. Tak więc Filip, obecnie przebywający w Piekle, znajduje się w tragicznej sytuacji. Nie dość, że nie może wrócić na Ziemię, to jeszcze jego ukochana została porwana przez jego arcywroga, który szykuje się powoli do przejęcia władzy w Piekle. Bohater, wyglądający i zachowujący się jak czystej krwi diabeł, szykuje jednak już plan, dzięki któremu wszystko to się zmieni i Satina wróci do niego. Jednak, czy plan o którym nie wie nawet sam Lucyfer (choć podejrzewa, że Filip coś knuje) może się udać? Czy ukochana Filipa zostanie uratowana? Czy w ogóle, bohater powinien martwić się o dziewczynę, kiedy całe piekło czeka wojna i czy ową wojnę wygrają? O tym musicie się przekonać sami, bo nie chcę zdradzać za dużo fabuły, gdyż jest ona niewątpliwie najmocniejszą stroną Złego Anioła. Pan Andersen nie dość, że umiejętnie rozwiązał wszystkie wątki zaczęte wcześniej (zwłaszcza w Śmierci w pigułce), to również z tymi nowymi bardzo dobrze sobie poradził. Historia nie sprawia wrażenia pisanej na siłę, a każdy wątek i każda postać wydają się bardzo dobrze przemyślane. Znów pojawiają się znane z kart poprzednich części postacie, znów pojawiają się i nowe, z których moją największą sympatię zdobył Hvisle, który mimo iż służy Azielowi, to jest diabłem dosyć nietypowym.

Najgorsze jest to, że nie mogę wam nic więcej o fabule napisać, a kusi mnie to niezmiernie (nie, nie, nie, mój demonie-kusiecielu, nie zdradzę im zakończenia!), ale o zakończeniu słów parę napisać muszę. Nie zdradzę go co prawda, ale przyznam, że nie jestem z niego do końca zadowolony. Faktem jest, że po tym wszystkim, co się działo, zarówno w ostatniej części, jak w trzech poprzednich, raczej trudno by było autorowi zakończyć to inaczej. Ja miałem mieszane uczucia, ale musicie pamiętać, że książka skierowana jest do młodszych ode mnie czytelników, a przede wszystkim o tym, że każdy może zakończenie odebrać na swój sposób. 

Zatem, czy Zły Anioł jest godnym zakończeniem serii? Osobiście wydaje mi się, że tak, gdyż (jak pisałem wcześniej) autor wszystko dokładnie przemyślał i dopracował. Mimo iż ostatnia część jest najpoważniejsza i najbrutalniejsza ze wszystkich, nadal pisana jest dla młodzieży, a użyty styl sprawia, że łatwo się ją czyta. Co więcej, wydaje mi się, że cała seria jest w tej chwili jedną z najlepszych pozycji w dziale fantastyki młodzieżowej. Oczywiście, pod warunkiem, że jest się otwartym na fikcję literacką dotyczącą wątków religijnych 😉

Gorąco (jak w piekle) polecam ostatnią część Wielkiej Wojny Diabłów wszystkim fanom Filipa Engella, gdyż jest godnym zakończeniem cztetotomowej sagi, a i jak pojedyncze dzieło literackie broni się bardzo dobrze (choć wiadomo, że warto pierwsze trzy części przeczytać wcześniej). Z resztą, po co ja to piszę; fani na pewno już tę książkę przeczytali lub przeczytają w najbliższym czasie, a ci którzy się wahają, powinni niezwłocznie po Złego Anioła sięgnąć.

Ocena: 5,5/6

Raven

Za książkę do recenzji dziękuję wydawnictwu JAGUAR! 🙂

Reklamy

3 responses to “Zły Anioł – Kenneth B. Andersen

  • Shemmer

    Byłam strasznie niezdecydowana, czy kupić pierwszą część. Może najwyższa już pora ^^

    • Raven

      Przeczytaj koniecznie! Skoro ja, niemal 27-letni facet, świetnie się przy całej serii bawiłem, to ty też. Oczywiście, o ile (co zaznaczałem w recenzji już pierwszej części) masz luźne podejście do tematów religijnych 😉

  • Fuzja

    Świetna recenzja, aż korci mnie, żeby dowiedzieć się nieco więcej o fabule ale doskonale rozumiem jak to jest, kiedy nie ma możliwości powiedzieć więcej bo zepsuje się ludziom całą frajdę z czytania. 🙂
    Na pewno sięgnę. Pozdrawiam!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: