Ja, diablica – Katarzyna Berenika Miszczuk


Jest to jedna z nielicznych książek, która przyciągnęła mnie do siebie oprawą. Na okładce jest twarz pięknej brunetki o ciemnych oczach. Jednak pod pierwszą oprawą jest druga, na której znajduje się ta sama osoba, z tym że w jej lewym oku widać ogień. Ten właśnie płomień wywołał impuls posiadania powieści na własność. Co prawda trochę bałam się fabuły, gdyż moje rozczarowanie poprzednim paranormalnym romansem o studentce, spowodowało niesmak do polskich tworów tego gatunku. Ja jednak dałam drugą szanse rodzimej autorce. I szczerze mówiąc, cieszę się, że okładka przyciągnęła moją uwagę, bo historia zawarta w książce bardzo mi się spodobała 😀

Fabuła

Historia rozpoczyna się w Piekle. Dwudziestoletnia Wiktoria stoi przed urzędnikiem w pokoju numer 6. Demon sprawdza, czy wszystkie dane się zgadzają po czym odsyła zdezorientowaną dziewczynę do pokoju numer 66. Tam poznaje Beletha, diabła który zatrudnia ją na stanowisku diablicy. Później udaje się do pokoju 666, gdzie otrzymuje moc, którą będzie władać w Piekle. Wiktoria przyjmuje wszystko z drobnym marudzeniem. Dostaje klucz do pięknego domu przy plaży oraz sześć dni wolnego na zadomowienie się w nowym miejscu. Beleth zostaje jej przewodnikiem oraz nauczycielem. Zapoznaje ją z drugą diablicą, Kleopatrą, która nie ma sobie równych w pozyskiwaniu dusz. To właśnie królowa Egiptu informuje Wiktorię o możliwości powrotu na Ziemię. Niestety nie będzie mogła tam zostać na zawsze, czy wrócić do swojego ciała. Będzie jednak mogła udawać żywą. Dziewczyna nie zastanawia się ani minuty dłużej, używa swojego klucza do otwierania przejść i przechodzi do swojej ziemskiej kawalerki.

Od tej chwili protagonistka będzie lawirować pomiędzy dwoma światami. Na Ziemi będzie chodzić na uczelnię, spotykać się z przyjaciółmi, bratem oraz Piotrkiem – sympatią do której wzdycha od wielu miesięcy. W Piekle, a dokładniej w Los Diablos, Wiki będzie dostawać zlecenia od śmierci na dusze, które trzeba zwerbować do piekła. Poza tym będzie imprezować, włóczyć się z Belethem, czy urzędować z Kleopatrą. Na dodatek, główna bohaterka będzie mieć koszmary senne związane z jej śmiercią, a Azazel – diabeł który zaciągnął ją do Piekła, nie raz namiesza w życiu diablicy.

Bohaterowie

Wiktoria – Zamordowana studentka, która zostaje diablicą, bo „niezła z niej sztuka”, a takim łatwiej werbować dusze do piekła. Dziewczyna w chwili śmierci miała 20 lat i studiowała (co, tego nie wiadomo 😛 chyba, że przeoczyłam).

Beleth – Diabeł z długim stażem, kiedyś anioł w niebie. Próbuje zaciągnąć Wiktorię do łóżka i robi wszystko, aby popsuć jej „związek” z Piotrkiem. Na głowie nosi irokeza.

Piotr – kolega ze studiów Wiktorii i obiekt jej westchnień. Jest outsiderem i bardzo spokojnym chłopakiem. Ma za to cięty język i nie pozwala sobie w kaszę dmuchać.

Azazel – Diabeł wyższej rangi. To on zwabił Wiktorię do piekła. Jest niezwykle przebiegły i przystojny. Ma długie ciemne włosy zaplecione w warkocz. Uwielbia knuć, tworzyć intrygi i mieszać w głowach.

Kleopatra – Królowa Egiptu. Niezwykle piękna, odważna, przebiegła i narcystyczna osoba. Od setek lat nie przegrała walki o duszę. Zaprzyjaźnia się z protagonistką i mówi jej prawdę prosto w oczy i stara się zrobić z Wiki seksowną diablicę, aby swoimi mdłymi strojami nie przynosiła hańby ich gatunkowi.

Behemot – Kot Wiktorii. Znaleziony przypadkiem podczas jednej z wędrówek pomiędzy Los Diablos, a Warszawą. Jest świetną czujką na osoby, które złorzeczą protagonistce.

Marek – Starszy brat Wiktorii. Jest nadopiekuńczy i upierdliwy. Traktuje Wiki jak małą dziewczynkę, przez co główna bohaterka musi codziennie dzwonić do brata i meldować mu, że wszystko w porządku.

Zuza – Najlepsza przyjaciółka Wiki na Ziemi. Bardzo spontaniczna i kochliwa osoba.

Lucyfer – Władca Piekła (tego się nie spodziewaliście, nie? :D). Opanowany i wiecznie zmęczony upadły anioł, który ma na pieńku z Azazelem. 

Moim zdaniem

Zostałam miło zaskoczona powieścią Katarzyny Bereniki Miszczuk. Po L.H. Zelman naprawdę bałam się sięgać po jakąkolwiek książkę polskiej autorki, która napisała coś z gatunku romans paranormalny. Cieszę się, że okładka przyciągnęła moją uwagę i cieszę się, że na tylnej okładce nie ma streszczenia fabuły. Jedyne co tam można znaleźć, to fragment umowy o pracę na stanowisku Diablicy, którą podpisała Wiktoria. Swoją drogą, to też zachęciło mnie do zapoznania się z tą powieścią 😉 Ja strasznie nie lubię poważnych, wydumanych i tragicznych romansów paranormalnych. Po kilku takich historiach mam mdłości, skurcze i mnie telepie na samą myśl o nich, a kiedy przeczytam jeden z wielu podobnych do siebie opisów fabularnych, to odkładam taką książkę z obrzydzeniem. „Ja, diablica” wygrywa brakiem opisu, bo sięgając po lekturę, dowiedzieć można się tylko o dziewczynie, która trafiła do Piekła, i tyle. Co prawda pod tylną obwolutą jest jeszcze jedna ze zdjęciami dwóch facetów i pytaniem „kogo wybierze”, ale ja to zauważyłam dopiero po przeczytaniu książki 😛

Autorka stworzyła zabawną historię, przy której nie raz wybuchałam śmiechem. Jest to najmocniejsza strona powieści. Uwielbiam taki humor! Odniosłam wrażenie, że pani Miszczuk dobrze się bawiła podczas pisania swojej książki. Jej styl jest lekki, historia interesująca i nawet zaskakująca, a bohaterowie to plejada niezrównoważonych psychicznie osobników z nadnaturalnymi mocami, czy zwykłych śmiertelników z problemami emocjonalnymi 😀 Do tego wszystkiego autorka dorzuciła kota, który to zawsze pojawia się w najmniej spodziewanym momencie, albo wbija się pazurami w plecy bohaterki, kiedy ta nie chce wcześnie wstać, aby dać mu jeść 😉 Autorka oscyluje pomiędzy czarnym humorem, a parodią. Inaczej tego nazwać nie można. Ci co mnie znają, wiedzą o co chodzi, kiedy mówię „To mój typ humoru!”. Jednak cała reszta mnie nie zna, więc staram się to jakoś wytłumaczyć. Chyba najprościej będzie, jeśli napiszę, że historia pani Katarzyny zawiera w sobie wątki tragikomiczne. No bo jak inaczej nazwać sytuację, w której główna bohaterka ma zostać właśnie pociachana, a tu nagle wyskakuje inny bohater-demon i krzyczy jak mała dziewczynka? Już nie wspominając, że w powieści nie zabrakło czarnego humoru! To jest to, co Martusie lubią najbardziej 🙂 Nie raz zostałam zaskoczona obrotem spraw, czy wyjaśnieniem zaistniałej sytuacji. Nawet jak już byłam czegoś pewna, za chwilę działo się coś, co zmieniało wszystko o 180 stopni. Czasem była to jedna wielka gonitwa rodem z kreskówki „Scooby Doo” 😀

Bohaterowie są drugą mocną stroną książki. Co prawda Wiktoria mogłaby się szczycić większym seksapilem, czy chociaż pazurem, ale jak widać nie można mieć wszystkiego, prawda? Poza tym, gdyby nie jej „dobre serce”, pozostałości sumienia, czy pomroczność jasna przy jednym z bohaterów, to pewnie nie pakowałaby się w różne zabawne, czy niebezpieczne sytuacje. Przyznam, że moją ulubienicą jest jednak Kleopatra. Kobieta pomimo tak długiego nieżycia, nadal zachowuje się jak rozkapryszona królewna, której wszystko wolno. Nie raz potrafi zrobić wielkie halo z braku odpowiedniego stroju na bal, czy wpaść w depresję, gdy ktoś nie zwrócił na nią uwagi. No, ale królowa Egiptu radzi sobie z wieloma poważnymi problemami i pomaga Wiktorii w jej sercowych rozterkach. Z kolei moją ulubioną postacią męską jest Beleth. Diabeł z irokezem na głowie, który stara się zaciągnąć nową diablicę do łóżka obiecując niezapomniane doznania i rozkosze. Cały czas usiłuje flirtować i wabić Wiktorię na różne diabelskie sztuczki. Poza tym, jak co do czego przychodzi, to można mu zaufać, choć się nie powinno, bo diabłom się nie ufa 😀 Jest też Behemot, kot rasy dachowiec. Jego nie da się nie lubić, jak zaczniecie czytać o przygodach kociaka, to sami się przekonacie 😉 

Mam straszną ochotę przytoczyć wam kilka moich ulubionych scen. Niestety nie mogę tego zrobić, bo tylko popsułabym wam czytanie. Wielka szkoda, bo niektóre motywy są po prostu legen…-poczekajcie-…darne! Niektórzy z was zapewne wiedzą, że można zagrać ze śmiercią o życie. No to z tej książki dowiecie się, dlaczego śmierć przegrała z pewnym informatykiem. Poznacie prawa panujące w Los Diablos, a nawet skrawek Nieba. Jednak uwierzcie mi, jeśli Piekło byłoby takie, jakie przedstawiła autorka, to zaraz wszyscy byście chcieli się tam udać po śmierci 😉 No bo kto by chciał spędzić wieczność w białej kiecce, na chmurce, grając harfą oraz śpiewając pieśni chwalące boga? Nuuuuudy! Ja wolę jednak piękne piaszczyste plaże, domki nad morzem, całodobowe puby, wystawne bale u szatana, ładną i ciepłą pogodę oraz mnóstwo darmowego żarcia od którego nigdy się nie utyje 🙂

Żeby nie było, tak, w tej książce jest wątek miłosny. Mamy trójkącik Wiktoria-Beleth-Piotrek oraz duety: Kleopatra-Azazel, Wiktoria-Beleth, Wiktoria-Piotrek, czy Wiktoria-Behemot, więc jest w czym wybierać 😛 Jeśli miałabym określić jednoznacznie związki damsko-męskie w tej powieści, to nasuwa mi się określenie – przedszkole. Dla jednych będzie to plus, dla innych minus, bo nie każdy lubi dwudziestolatków zachowujących się przy swojej sympatii, jak nieśmiałe dziecko, które wstydzi się dać całusa w policzek. Związek Wiktorii i Piotra jest na poziomie przedszkolnym, ewentualnie podstawówki, bo rozwija się on dość powoli, z reguły ona zachowuje się przy nim jak ciapa, a on niczego nie zauważa, bo faceci tak mają. Z kolei relacje Beletha i Wiktorii, to już trochę wyższy poziom. Powiedziałabym, że ostatnia klasa podstawówki, początek liceum 😛 Czuć między nimi chemię i to daje nadzieję na coś więcej niż tylko gesty, czy namiętne pocałunki przy ścianie. Spotkałam się z opinią, że wątek miłosny w „Ja, diablica” jest naiwny i infantylny. Trochę w tym prawdy, ale mnie to nie przeszkadzało, wręcz przeciwnie, kojarzyło mi się z moimi przeżyciami, kiedy to miałam lat dwadzieścia 😉 Z czym się nie zgodzę, to z komentarzem, według którego protagonistka, to „cnotka-niewydymka”, ponieważ jej zachowanie nie pasuje do studentki. No cóż, ja już wolę dwudziestoletnią dziewicę, niż czternastoletnią lafiryndę, która ma większe doświadczenie z dziedziny seksu, niż ja z angielskiego 😀

Lekturę polecam nastolatkom i studentkom z poczuciem humoru oraz dystansem do świata i siebie. Powieść powinna spodobać się fankom lekkich powieści paranormalnych oraz komedii romantycznych. Myślę, że osobom, które nie biorą biblii i wiary na poważnie książka jeszcze bardziej się spodoba. Mam nadzieję, że czytanie „Ja, diablica” sprawi wam tyle frajdy, co mnie 🙂 Pozostaje mnie już tylko zaprosić was na wycieczkę, do Los Diablos. Zapraszam!

Ocena: 5/6

Martycja

Książkę dawno temu kupił mi Vladerik (oczywiście oddałam mu za nią kasę :P) dzięki! 😉

Reklamy

4 responses to “Ja, diablica – Katarzyna Berenika Miszczuk

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: