Kocham Nowy Jork – Lindsey Kelk


Dawno nie czytałam komedii romantycznej. Jak tak teraz sobie myślę, to ja w ogóle mało książek tego typu czytam. Jest oczywiście moja ulubienica – Meg Cabot, jednak nie mogę sobie przypomnieć komedii romantycznych spod innego pióra. Przejrzałam moje półki z książkami i okazuje się, że ów gatunek zajmuje u mnie bardzo mało miejsca. Tytuły mogę policzyć na palcach obu rąk, a te skierowane do dorosłych, u jednej ręki. Dlaczego ostatnio natchnęło mnie na „Kocham Nowy Jork”? Odpowiedź jest prosta. Jest jedną z tych książek, które zostały zakupione dwa lata temu. Po prostu nadszedł jej czas 😀

Fabuła

Jest sobie dwudziestoparoletnia dziewczyna, która w dniu ślubu przyłapuje swojego faceta z inną. Jej dziesięcioletni związek lega, w tamtym momencie, w gruzach. Zamiast uciec z płaczem, protagonistka wypytuje swego lubego o „zdzirę” i jego związek z nią, po czym wyrusza na imprezę weselną, gdzie swoimi ukochanymi czółenkami od Louboutina uszkadza męża swojej najlepszej przyjaciółki, a swoją najlepszą przyjaciółkę opierdziela za to, że ta wiedziała o wszystkim i nic nie powiedziała. Angela Clark (główna bohaterka książki) dnia następnego, pod wpływem impulsu wsiada w samolot i leci do Nowego Jorku. Żółta nowojorska taksówka zabiera ją z lotniska do jednego z bliższych i zarazem lepszych hoteli w mieście. Dziewczyna jest otępiała. Na szczęście miła i ładna recepcjonistka pomaga jej ulokować się w pokoju. Dopiero tam, z protagonistki schodzi cała doba przeżyć.

Niestety nie dane jest jej rozpaczać, gdyż sympatyczna recepcjonistka – Jenny Lopez postanawia zaopiekować się damą w opresji i przywozi jej tonę darmowego żarcia. Obie panie się zaprzyjaźniają, Jennifer przedstawia Angelę swoim koleżankom – stylistce oraz specjalistce od randek w Nowym Jorku. Od tamtej chwili protagonistka rozpoczyna nowy rozdział w swoim życiu. Tylko jak to wszystko się dla niej skończy? Czy uda jej się nastawić złamane serce? I co z powrotem do Londynu? Będzie warto? Tego drogie czytelniczki musicie dowiedzieć się same 😉

Moim zdaniem

Czasami dobrze jest przeczytać coś kobiecego. I nie chodzi mi o romans historyczny/paranormalny czy „harlequin”. Mam na myśli lekką, przyjemną i zabawną komedię romantyczną, przy której można miło spędzić czas (herbata/cappuccino/kawa/kakao oraz ciasteczka wskazane, gdyż idealnie uzupełniają relaks, jaki daje książka 😉 ). Każda kobieta, nawet chłopczyca, lubi czasem oddać się takiej pozytywnej historii napisanej specjalnie dla dziewczyn i o dziewczynach. Ja jestem tego doskonałym przykładem. Niby zaczytuje się w Anne Rice, urban fantasy, czy powieściach detektywistycznych, ale czasem lubię odetchnąć właśnie przy takiej normalnej historii, w której protagonistka zmaga się z problemami, które mogą dotyczyć każdej z nas. Oczywiście, nie każda dziewczyna po odkryciu zdrady zaraz wyruszy na inny kontynent, ale kto wie? Może któraś się odważy? „Kocham Nowy Jork” pokazuje, że czasem warto zaryzykować, być spontaniczną, czy zrobić coś zupełnie szalonego w przypływie wielkich i negatywnych emocji.

Angela Clark pokazuje nam – dziewczynom, że warto czasem zostawić wszystko za sobą i wyjechać w siną dal. Oczywiście ucieczka od problemów, to nie jest rozwiązanie (no, może czasami), ale uciekanie od kłopotów, najlepiej w odległe miejsce, aby wszystko przemyśleć i znaleźć rozwiązanie, jest jak najbardziej wskazane. Protagonistce prawie od razu udaje się zapomnieć o dawnym życiu. Zostaje rzucona w wir nowych wydarzeń i znajduje się w różnych ciekawych sytuacjach, które pozwalają zapomnieć jej o nieudanym związku, przyjaciółce, na której się zawiodła oraz o matce, która ją irytowała (jak to matki mają w zwyczaju :P). Oczywiście główna bohaterka nie raz przypomni sobie dlaczego znalazła się w Wielkim Jabłku i nie raz spróbuje się skontaktować z rodzicielką, jednak wszystkie te rozmowy, czy wspomnienia będą odbijać się na jej samopoczuciu.

Pani Kelk stworzyła historię podnoszącą na duchu. Pomimo okropnej sytuacji w jaką wsadziła swoją bohaterkę, pokazuje, że nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Angela jest postacią sympatyczną, przeciętną, inteligentną i twórczą. Marzy o pisaniu czegoś więcej niż książeczek dla dzieci na podstawie filmów oraz chce zmienić siebie na lepsze. Autorka stworzyła postać z krwi i kości, i zapewne niejedna młoda kobieta będzie mogła się identyfikować z bohaterką. Oprócz 26letniej pisarki, pani Lindsey dorzuciła też 29letnią Jennifer, psycholoszkę – amatorkę i recepcjonistkę w jednym. Dziewczyna jest bardzo pozytywnie nastawiona do życia, choć skrywa w sobie smutek i żal, który czasem zamienia ją w emo, podczas spożywania zbyt dużej ilości trunków wysokoprocentowych. Oprócz tych dwóch kobiet, autorka stworzyła też dwóch facetów różnych jak dzień i noc. Są oni totalnymi przeciwieństwami. Jeden z nich to bogaty bankier z Wall Street – Tyler, a drugi – Alex, muzyk rockowy dość znanej kapeli. Będą oni ważnym czynnikiem w odbudowie życia Angeli oraz istotnym elementami projektu „blog”, dzięki któremu protagonistka ma szansę spełnić swoje marzenie o pisaniu.

Jeśli szukacie czegoś lekkiego, komediowego, przyjemnego i optymistycznego – sięgnijcie po powieść Lindsey Kelk! Autorka zabiera czytelników do Wielkiego Jabłka i przedstawia Nowy Jork oczami turystki, która próbuje uciec od problemów. Jeśli lubicie komedie romantyczne, styl Meg Cabot (oraz jej serię „Papla”), albo jeśli szukacie czegoś, przy czym się odprężycie, to polecam kubek ulubionego napoju i coś dobrego do zjedzenia. Potem sięgnijcie po „Kocham Nowy Jork” i zanurzcie się w tę lekką historię o nadziei, marzeniach, przygodach, miłości, jedzeniu, zakupach, randkach i imprezach z przyjaciółkami w klubach, spotkaniach towarzyskich w drogich restauracjach oraz o samotnym sączeniu pysznej kawy w Starbucks 🙂 Ja już mam drugą część przygód Angeli Clark na półce i mam nadzieję, że wydawnictwo wyda kolejne. Są przesłanki, że tak będzie, gdyż Amber ostatnio wznowiło „Kocham Hollywood”, czyli kontynuację „Kocham Nowy Jork”. Co prawda dali gorszą okładkę, która nijak ma się do fabuły (a przecież poprzedniej dwie części mają rysunkowe ilustracje przedstawiające zawartość ), ale podobno nie ocenia się książki po okładce, prawda? 😛

Ocena: 5/6

Martycja

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: