Pałac – Chelsea Quinn Yarbro


Kiedy zabrałam się za poprzednią książkę autorki – „Hotel Transylvania”, nie wiedziałam czego się spodziewać. Teraz kiedy chwyciłam za kolejną część sagi o Hrabim Saint – Germain, spodziewałam się dobrego horroru z wampirami i ważnymi wydarzeniami historycznymi w tle oraz z nutką romansu, przyprawionego szczyptą humoru 😉 Nie zawiodłam się i już teraz mogę stwierdzić, że uwielbiam serię pani Yarbro. Oby jej kolejne powieści były równie wciągające i interesujące!

Fabuła

Tym razem autorka umiejscowiła swoją historię w piętnastowiecznej Florencji. Hrabia Saint – Germain jest znany pod imieniem San Germano i uchodzi za bogatego i tajemniczego cudzoziemca, który lubuje się w sztuce. Protagonista zaprzyjaźnia się z władcą Florencji – Lorenzem il Magnifico oraz zleca wybudowanie swojej posiadłości pięciu Florenteńczykom. Na początku budowniczy nie chcą budować, tak jak chce tego San Germano, jednak w końcu główny bohater wraz z jego przyjacielem i oddanym sługa – Ruggiero udaje się przekonać do siebie robotników.

San Germano spędza czas na jazdach konnych z Laurenzem oraz na podziwianiu obrazów Sandra Botticelliego i dyskutowaniu z nim o jego dziełach. Nadzoruje również budowę swojej posiadłości oraz romansuje z Donną Estasią, której głód nowych seksualnych wrażeń zaczyna przerastać protagonistę. Niestety dobre czasy Florencji zaczynają się kończyć, kiedy to Laurenzo podupada na zdrowiu, a w sercu miasta zaczyna rosnąć w siłę pewien dominikanin – Savonarola, który głosi, że przemawia przez niego Bóg i przestrzega mieszkańców Florencji przed cielesnymi uciechami, potrzebą zbytku, czy herezją. Z biegiem lat, miasto Medyceuszy stoi przed groźbą epidemii, a San Germano zaczyna być wrogiem publicznym numer jeden.

Moim zdaniem

Książka „Pałac”, tak jak „Hotel Transylvania” podzielona jest na trzy części, a każda z nich ma w tytule pełne imię i nazwisko jednego z trzech ważnych bohaterów. Wszystkie rozdziały powieści zawierają listy głównych lub pomniejszych postaci i są one napisane kursywą, tak jak na listy przystało 😛 Po raz drugi (i zapewne nie ostatni) pani Yarbo umieszcza pisemną wiadomość, aby pozwolić bohaterom przekazywać niektóre wydarzenia w narracji pierwszoosobowej, gdzie pozostała treść powieści jest w trzeciej osobie. To z listów, my czytelnicy oraz adresaci dowiadujemy się, co nadawca myśli na dany temat, czy też zostajemy poinformowani o planach i różnego rodzaju wydarzeniach, których nie mogliśmy być świadkami. Bardzo podoba mi się forma powieści autorki. Połączenie dwóch rodzajów narracji, podzielenie treści książki na trzy części, czy w końcu listy i epilog, wyróżniają „Pałac” i cały cykl o hrabim Rakoczy spośród wielu innych tytułów z wampirami (m. in. od Anne Rice, która również znana jest z cyklu o wampirach).

Na przestrzeni kilku lat przedstawionych w książce przewija się tabun bohaterów. Tak jak w „Hotelu Transylvania”, większość nazwisk jest francuska, tak tu lwia część jest włoska. Sprawia to trochę problemów podczas próby odpowiedniego przeczytania pełnych imion i nazwisk bohaterów. Nawet kiedy udało mi się przeczytać, to nadal nie wiem, czy robię to dobrze 😀 Na szczęście przez większość czasu pojawiają się same imiona. Jeśli chodzi o plejadę bohaterów, to jest ich sporo. Efekt tego taki, że przez 1/3 powieści zbytnio się nie orientowałam kto jest kim 😛 Dopiero w połowie lektury zaczęłam rozpoznawać postacie i nawet, kiedy autorka pod koniec książki wprowadziła dwa-trzy nowe charaktery, nie miałam problemów z ich rozróżnieniem (może dlatego, że kilku wcześniejszym się umarło? :D)

Pani Yarbo wprowadziła do swojej powieści wiele faktów oraz postaci historycznych. Oczywiście niektóre zostały tak zmodyfikowane, żeby pasowały do akcji, jednak z tego co się zorientowałam (i sprawdziłam w encyklopedii, bo ja zawsze ciekawska i głodna wiedzy jestem), to sporo, jak nie większość, sytuacji z przeszłości miało faktycznie miejsce. Za to duży plus, bo człowiek nawet jak się daleką przeszłością zbytnio nie interesuje, to teraz dostaje na tacy trochę historii Florencji z piętnastego wieku oraz ciekawostek na temat takich postaci jak: Lorenzo il Magnifico, Girolamo Savonarola, Piero II de’ Medici, Sandro Botticelli, Leonardo da Vinci, Giovanni Pico della Mirandola i kilku innych. Ze stworzonych przez panią Yarbro postaci dostajemy: San Germano, Demetrice – przyjaciółkę Lorenza, a później uczennicę protagonisty, Donnę Estenię – niewyżytą seksualnie młodą wdowę i kochankę Rakoczego, czy Ruggiero – sługę oraz przyjaciela hrabiego. Bohaterów pozytywnych, jak i tych negatywnych nie brakuje. Niektórzy giną, inni zostają zamordowani, a jeszcze inni po prostu umierają co czasem sprawia smutek (przy śmierci fajnej postaci) lub satysfakcję (gdy ginie ktoś „nie teges”). 

Z ciekawszych wydarzeń historycznych, jakie autorka wplotła w fabułę, jest na przykład epidemia wąglika, ale to nie ten wąglik sprzed kilku lat, co to był wykorzystany jako broń biologiczna. Mam na myśli zakażenie laseczką wąglika, która najłatwiej rozprzestrzenia się latem w miejscach mało higienicznych. Ot jedna z wielu epidemii powstałych od niemytych rąk, brudnego lub zepsutego jedzenia, picia zepsutej wody, czy braku systemu kanalizacyjnego, a nawet zwykłego wychodka. Kolejnym ważnym wydarzeniem historycznym pokazanym w powieści jest fanatyzm religijny, który ogarnia większość mieszkańców Florencji za sprawą pewnego Dominikana. Autorka pokazała, jak łatwo manipulować ludźmi, zwłaszcza mało inteligentnymi, czy mało oczytanymi. Wszystko zaczyna się od zwykłych kazań, a kończy na oskarżaniu każdego naukowca, artystę, czy zwykłego wykształconego mieszkańca o herezję. Oczywiście nie mogło zabraknąć zastraszania mieszkańców piekłem, milicją Chrystusową, czy znajomością z ludźmi podejrzanymi o zachowania niegodne katolika. Kobiety mają jeszcze bardziej przerąbane, gdyż są non stop posądzane o rozpustę. To ich wina, że faceci je pożądają, to ich wina, że jest grzech, to ich wina, że dinozaury wyginęły, to ich wina, że seks jest taki wspaniały itd. Czytając, jak to kiedyś było, uświadamiałam sobie, jak niewiele zmieniło się w mentalności katolickich fanatyków, a Savonarola skojarzył mi się z pewnym mieszkańcem Torunia, którego nazwisko ma w sobie coś z grzyba 😛 Jedyna różnica pomiędzy nimi jest taka, że postać z książki i z historii, żyła w ubóstwie. Ponoć…

Żeby nie było za nudno, Pani Chelsea Quinn dodała do swojej fabuły nieco erotyzmu. Jest on jednak subtelny i bardzo ogólnikowy. Nie znajdziecie tutaj szczegółowych opisów rodem z paranormalnych romansów dla dorosłych. Pikanterii tutaj nie uświadczycie, a jakiekolwiek dewiacje, czy brutalny seks jest jedynie domysłem. Co prawda w jednym z listów można znaleźć zobrazowanie perwersyjnych zachowań, jednak jest ono przedstawione z punktu widzenia pewnej seksoholiczki, więc nie jest to scena rodem „jak Filip z konopi”, tylko dobrze wpleciona część listów, które pchają akcję do przodu 😉

Co do wampirów, bo zapewne fanki krwiopijców tylko na nie czekają 😀 Otóż muszę was rozczarować, gdyż te nocne istoty, są tylko tłem całej historii, to samo tyczy się ich zdolności, czy zachowań. Fakt, że głównym bohaterem jest wampir nie ma jakiegoś większego znaczenia. Równie dobrze San Germano mógłby być policjantem, lekarzem, czy striptizerką. Co prawda są czasem opisy jego wampirycznych zachowań, jednak równie dobrze autorka mogłaby czasem wspominać, że kobieta ma okres, a pies w nocy szczeka. Dla jednych będzie to plus, dla innych minus. Ja jako fanka wampirów w starym dobrym stylu – nie narzekam. Mnie to w ogóle nie przeszkadzało i cały czas mam ochotę na więcej przygód hrabiego Rakoczy 🙂

Polecam sympatykom powieści historycznych, wampirów w starym wydaniu oraz fanom horrorów klasycznych. Jeśli lubicie coś poważniejszego, doroślejszego, a nawet edukacyjnego, zapoznajcie się z twórczością Chelsea Quinn Yarbro. Jej książek nie trzeba czytać po kolei, gdyż każda historia przez nią przedstawiona jest osobną całością i ma mało nawiązań do poprzedników, czy następców.

Ocena: 5/6

Martycja

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: