Opublikowany w Vladerik

Czarnoksiężnik: Władca Wilków – Juraj Cervenak


Uroboros, wąż, który gryzie własny ogon, symbol zamkniętego cyklu wszelkiego stworzenia. Valhalla, mityczny raj wikingów, w którym koksy z młotami w jednym ręku, a rogiem pełnym miodu w drugim biesiadują i zasadniczo zachowują się obscenicznie, acz honorowo. To wszystko oraz wiele więcej nie ma najmniejszego związku z książką Juraja Červenáka. Całe szczęście, bo przejadło się, kuna, to rumakowanie po mroźnych krainach i ślinienie się na Ragnarok.  „Władca wilków” całkiem udanie odcina się od całej gamy książek fantasy osadzonych w realiach mitologii północy. Zamiast tego oferuje ciekawy świat zbudowany na tradycjach równie intrygujących, jednak bliższych i nadal w znacznej mierze niewyeksploatowanych. Słowiańskie podania, mity i wierzenia, bo o tym mowa, stanowią uroczą odmianę. Gdyby na okładce był przycisk „lubię to”… no właśnie, kliknąłbym?
 
Śledzimy losy Czarnego Rogana, któremu zabili  rodzinę i bla bla bla, przemierza teraz świat od pola bitwy do pola bitwy, co by odnaleźć obiekt swej zemsty, a potem zrobić mu soczyste kuku. Mamy więc do czynienia z dobrze wszystkim znanym motywem „oni mi, to ja ich”. Głębi w tym może wielkiej nie ma, ale coś bohatera popychać musi. Skoro nie złoto i sława, to przynajmniej mocne postanowienie kastracji tych złych. Warto natomiast wspomnieć, że Rogan wcale nie gustuje w przesadnie dużych mieczach, ani innym magicznym żelastwie, w które spora część autorów wyposaża swoich protagonistów. O nie, Rogan włada łukiem i to włada całkiem sprawnie. Niby drobna ciekawostka, a otwiera drogę do innego spojrzenia na potyczki. Wśród bohaterów znajdziemy również Mirenę zwana osą, czyli hardą babkę i wiedźmę, która zła i samców się nie lęka, oraz Wielmira, który poza rubasznością za wiele do tematu nie wnosi. Postacie nie powalają. Brakuje im głębi i wyrazu. Osa ma potencjał, ale nie odczułem jego wykorzystania. Rogan to milczek, co to więcej strzela niż gada, a poza tym głównie uśmiecha się paskudnie i patrzy mrocznie. Pojawia się jeszcze jedna postać, Gorywałd, dość cudaczna i ciekawa. Niestety pojawia się za późno i coś mało go. Koniec końców szału nie ma.

Mniejsza o to. W końcu atutem pozycji nie jest plejada niesamowicie głębokich i przemyślanych postaci o wielopłaszczyznowej kreacji psychologicznej, a świat, który garściami czerpie z folkloru słowiańskiego. Są kapryśni bogowie, potwory wszelakie, magia się leje, a tradycja stoi mocno i niewzruszenie. Czuć słowiańską nutkę. Dobrze się czytało o poczynaniach bóstw, ich knowaniach i pomysłach na uprzykrzenie śmiertelnikom życia. Realia wschodnioeuropejskie do mnie przemawiają i dziw bierze, że tak bardzo autorów ciągnie do mitologii, śmiem powiedzieć, oklepanych, gdy pod ręką siedzi sobie istna kopalnia fantastycznych pomysłów. Za otoczkę spory plus.

Niemniej, coś zgrzyta. Nie chodzi mi tu o postaci, bo wbrew mojemu wcześniejszemu (nieznacznie nacechowanego sarkazmem) opisowi mają swoje przebłyski. Wymianę poglądów między Roganem, a pewnym mglistym jegomościem czytało się z uśmiechem. Zdarzały się cięte przepychanki słowne i kilka uroczych tekstów w wykonaniu jednego czy drugiego bohatera. Niestety zdarzały się też dialogi bardzo drętwe, które burzyły atmosferę mrocznego fantasy.  Miejscami tekst mi zwyczajnie nie płynął. Z racji zboczenia zawodowego zapytałbym, czy to autor miejscami położył klimat, czy też tłumaczka miała swoje gorsze i lepsze dni. Nie mam jak ocenić. Jedno, co mi się w me śliczne przekrwione oczy rzuciło, to pewna dość drobna nieścisłość. W przedsłowiu kilkakrotnie pojawia się ‘czarownik’ jako tytuł sagi i zarazem przydomek bohatera, ale już w książce (i na okładce) konsekwentnie przewija się ‘czarnoksiężnik’. Niby nic. Uprzedzając pytania, owszem, upierdliwy jestem z natury i, a jakże, tracę na bliższym poznaniu. 

A jednak książka mnie przykuła swoją słowiańską otoczką i chętnie zobaczę co ma do zaoferowania kolejna pozycja z serii. Jeśli przejadły się Wam wszechobecne odniesienia do mitologii północy, warto dać „Władcy wilków” szansę. Wracając do pytania ze wstępu, gdyby na okładce widniał przycisk rodem z pewnego mało znanego portalu społecznościowego, za cholerę nie potrafiłbym sobie wytłumaczyć co on tam robi. Spójrzmy prawdzie w oczy, wyglądałbym jak kretyn, starając się wdusić element książki.

Ocena 4-/6

Vladerik

Dziękuję wydawnictwu ERICA za egzemplarz do recenzji 🙂

Reklamy

4 myśli na temat “Czarnoksiężnik: Władca Wilków – Juraj Cervenak

  1. Może rozejrzę się w bibliotece, ale w sumie bez większego zaangażowania.
    Btw. świetna recenzja 🙂 Będę tu zaglądać.

    1. A kujem, kujem. Łechczesz moją próżność. Ja próżne bydle jestem, więc jakoś się z tym pogodzę. Jeśsi lubisz styl słowiański (choć niekoniecznie osadzony w takowych realiach), polecam książki Miroslava Zambocha.

      Pozdrawiam,
      Vladerik

  2. Ty się lepiej ciesz, że nie dali naklejki „koko koko, książka spoko” 😀

    Co do „czarownika”: niby nic, ale afera może być jak z Szamanem/Witch Doctorem w Diablo III 😛

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s