Rycerz ciemności – Sherrilyn Kenyon


Sherillyn Kenyon – z jaką serią kojarzycie tę autorkę? Zapewne głównie z „Mrocznym Łowcą”. Ja ostatnio przypomniałam sobie o innej serii, dotyczącej Rycerzy Świętego Gralla. W zeszłym roku recenzowałam część pierwsza, czyli „Miecz ciemności”. Zaintrygowana ową serią, zaopatrzyłam się w część druga i… zapomniałam o niej zupełnie! Ostatnio robiąc porządki na półce, natrafiłam na „Rycerza ciemności” i zdziwiłam się, bo jak mogłam posiać ten tytuł.

Varian jest rozdarty między światami dobra i zła. Jako mieszkaniec Avalonu, nie jest tam zbyt mile widziany, gdyż jego matką jest potężna Adoni Nerishka, popleczniczka największego wroga Avalonu – Morgany z Camelotu.
Wysłany na przeszpiegi do krainy zła, zostaje pojmany i torturowany przez własną rodzicielkę, która chce, aby wydał resztę rycerzy Świętego Graala i przeszedł na jej stronę. W tym celu wysyła do niego Meweryn, swoją służącą, niegdyś przepiękną księżniczkę, obecnie zaklętą w obrzydliwą staruchę. Meweryn skuszona obietnicą zdjęcia klątwy i odzyskania wolności, zgadza się uwieść Variana. Jednak nie wszystko idzie tak, jak to zaplanowano. Varian jest zaintrygowany dobrem dziewczyny, nie zwracając zupełnie uwagi, na jej wcześniejszą, brzydką postać. Meweryn natomiast przekonuje się, ile prawdy jest w plotkach krążących wkoło Variana. Oboje z pomocą przyjaciela Blaise’a, uciekają z Camelotu. Lecz czy ucieczka się powiedzie? Czy Nerishka zemści się na obojgu?

Byłam na siebie zła, że tak długo pozwoliłam leżeć temu tytułowi w czeluściach mej półki. W takcie czytania uśmiałam się niesamowicie. Autorka trzyma wciąż ten sam poziom i nadal raczy nas tym samym poczuciem humoru, co w części poprzedniej. Świat mistycznego Avalonu przeplata się z tym współczesnym, co nie raz doprowadza do sytuacji, że płakałam ze śmiechu. Mamy tutaj nawiązania do Monthy Pythona, jak i wielbiciela serialu LOST 😀 plus kilku napalonych erotomanów. Uwierzcie, daje to niesamowicie wybuchową i zabawną mieszankę.

Postacie wciąż rozkładają mnie na łopatki oraz rozbraja mnie to. Mamy tutaj taki miks osobowości, że momentami czułam się, jakbym czytała powieść z wariatkowa. Jest wesoło, ale momentami niebezpieczeństwo sięga zenitu, i nasi bohaterowie ledwo dają radę ujść z życiem. Nawet wśród swoich nie mogą czuć się bezpiecznie, bo czai się na nich zdrajca Avalonu.

Ponownie mamy tutaj ciekawe przesłanie i kilka moralizatorskich tekstów. Oczywiście, jakby nie spojrzeć, wciąż na pierwszym planie jest wojna pomiędzy Avalonem a Camelotem, natomiast przesłaniem tej powieści jest – patrzcie sercem, a nie oczami.
Czasem wygląd człowieka, bądź historie go dotyczące są mylące, a prawdziwe piękno i dobroć może znajdować się wewnątrz, głęboko ukryta w drobnych gestach i słowach otuchy.

Była to miła odskocznia od czytanych ostatnio powieściach o zagładzie świata. Polecam jak najbardziej, bo to chyba jedna z ostatnich naprawdę dobrych serii z gatunku paranormal romance na jakie trafiłam od dawna. Ale tutaj nasuwa się już pytanie – kiedy ciąg dalszy? Ja chce więcej!

Ocena: 5/6

Violet

Reklamy

3 responses to “Rycerz ciemności – Sherrilyn Kenyon

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: