Kościotrzep – Cherie Priest


Drugim tytułem, który towarzyszył mi podczas wakacji nad morzem, był „Kościotrzep”. Specjalnie chomikowałam tę powieść, aby móc się z nią rozsiąść na spokojnie, bez ciągłego przerywania lektury przez któregoś z domowników. Cel został osiągnięty, bo rozłożyłam się z nim na plaży, a mój luby budował z młodym zamki z piasku 😉 Czy dałam się wciągnąć? Czytajcie, a dowiecie się sami 🙂

Od katastrofy w Seattle mija prawie szesnaście lat. Miasto otoczone jest wysokim murem, aby zapobiec rozprzestrzenianiu się śmiercionośnego gazu, zwanego Zgubą. Każdy kto miał z nim styczność umierał, bądź zamieniał się w krwiożerczego potwora snującego się ulicami wymarłego miasta, w poszukiwaniu żywych. Wszystkiemu winien jest Leviticus Blue, wynalazca Kościościotrzepa, który wyrwawszy się spod kontroli twórcy, zniszczył cześć miasta uwalniając śmiercionośne gazy ukryte pod ziemią. Teraz, syn Leviego, Ezekiel, chce powrócić za mur, aby dowiedzieć się, co tak naprawdę wywołało katastrofę. Pewny niewinności swojego ojca, wyrusza w niebezpieczną wyprawę, która w jego mniemaniu, zajmie zaledwie kilka godzin. A co, jeżeli tak się nie stanie? Na ratunek synowi wyrusza Briar, która domyśliwszy się gdzie powędrował syn, podąża jego śladem w niebezpieczne i pełne tajemnic ulice dawnego Seattle. To co spotyka tę dwójkę przechodzi ich najśmielsze oczekiwania. Na swojej drodze spotykają resztkę mieszkańców miasta, którym dzięki wytrwałości udało się przeżyć, szalonego wynalazce budzącego grozę w całym mieście, jak i tysiące polujących na nich zgnilasów. Jak skończy się ta wyprawa? Czy zrozpaczona Briar zdoła odnaleźć syna? Czy to możliwe, że Levi żyje i rządzi teraz w na pozór opuszczonym mieście?

Tym razem klimaty steampunkowe zaskoczyły mnie bardzo pozytywnie. W poprzednich pozycjach byłam nimi rozczarowana tak jak i samym umiejscowieniem akcji. Tutaj wszystko współgrało ze sobą świetnie.
Autorka tak lawirowała akcją, że sama do samego końca nie byłam pewna, jak wszystko się zakończy. Tajemnice, zagadki i niespodzianki towarzyszyły Briar i jej synowi na każdym kroku. Sceneria, w której rozgrywa się akcja, jest równie interesująca. Ulice opuszczonego miasta, zawalone budynki, podziemne tunele oraz niesamowite konstrukcje mające ułatwić życie mieszkańcom, oddziałują na wyobraźnię. Moja przez większość powieści pracowała na wysokich obrotach. A wszystko dzięki szczegółowym i ciekawym opisom otaczającego bohaterów świata. Mało kiedy zdarza się taka dbałość o szczegóły. Zazwyczaj pisarze popadają w skrajności, albo starając się zadowolić czytelników zdawkowymi informacjami, lub zawalając ich nadmiarem szczegółów i różnych „pierdółek”. Tutaj na szczęście wszystko jest wyważone i serwowane zawsze w takim samym stopniu. I o to właśnie chodzi w dobrej lekturze – zachęcić, a nie zniechęcić.

Pomysłowość autorki co do samej akcji jest również ogromna. Nigdy nie było wiadomo, jak dana sytuacja zostanie rozwiązana i co czeka dalej bohaterów. Pełna zwrotów sytuacji fabuła tak mnie wciągnęła, że ciężko było mnie od lektury oderwać. Całość poznajemy z perspektywy zarówno Briar jak i Zeka, co pozwala czytelnikowi lepiej wczuć się w akcję i relacje między bohaterami.
Co do samych postaci, to jest ich tutaj naprawdę barwna plejada. Cherie Priest stworzyła postacie realne, wręcz żywe i charakterystyczne. Nikt tak naprawdę nie ma czystego sumienia i to sprawia, że są intrygujące. Nie ma tutaj bohaterów przebarwionych. Każdy z nich ma swoje zasady moralne, których się trzyma, bądź nagina je do pasującej dla siebie sytuacji. Zresztą jak i każdy z nas.
Odwaga Briar i jej upór w dążeniach do odnalezienia syna jest pełna podziwu. Jest to kobieta która wiele przeszła w życiu, a przez ostatnie 15 lat będąca wiecznie szykanowana za postępowania jej męża. W końcu to on był twórca tytułowego Kościotrzepa. Co za tym idzie, cześć z mieszkańców Przedmieścia uważa ją za współwinną masakry, która doprowadziła do pojawienia się Zguby.
Dzielna i waleczna, nie bojąca się ryzykować kobieta jest dla mnie niesamowitą postacią. Na dodatek, w końcu bohaterka, która ma już swoje lata i nie jest nad wyraz rozwiniętą nastolatką. Jestem nią oczarowana mimo, że i ona ma nie za czyste sumienie i swoje sekrety, które nie chciała ujawniać synowi.

Sam Zeke natomiast nieziemsko mnie irytował. Tutaj autorka dała też popis przy tworzeniu tej postaci – był to nastolatek z krwi i kości. Roztrzepany, niezdecydowany, momentami zagubiony i niepewny podjętych przez siebie decyzji. Chcąc poznać prawdę o ojcu, zapomniał zupełnie o uczuciach matki oraz naraził siebie i ją na śmiertelne niebezpieczeństwo. Jego naiwność również bije po oczach. Nie przypadł mi on do gustu oraz rozdziały z jego perspektywy nie były równie pasjonujące jak te dotyczące Briar, to jednak uważam je za niezbędne. Przeżycia jego i Briar uzupełniają się i dają inne światło na wydarzenia za murem.

Postacie drugoplanowe również wywołują wiele emocji. Świetnie wykreowane, wzbudziły moje zainteresowanie i chętnie poczytałabym dalej o ich przygodach w mieście. Ich solidarność i chęć niesienia pomocy córce człowieka, którego podziwiają, budzi respekt. Są zgodni co do tego, że są coś winni kobiecie oraz jej synowi i nie wahają się poświęcić życia, aby im pomóc w trudnej sytuacji.

Nie powiem, spodziewałam się odrobiny więcej zombie, czy jak ich nazwała autorka – zgnilasów. Jednak cała akcja, jej szybkie tempo i zawrotność, rekompensowały niedosyt.

Jestem pod ogromnym wrażeniem pomysłowości autorki, jak i całej powieści. Jest to jedno wielkie zbiorowisko fantastycznych postaci, akcji rodem z filmu akcji i wynalazków, których nie powstydziłby się współczesny wynalazca. O mojej fascynacji oraz stopniu wciągnięcia w lekturę najlepiej świadczyły moje ogniście czerwone nogi… Tak się zaczytałam na plaży, że po prostu zapomniałam się posmarować kremem z filtrem. Pół nocy przejęczałam zwijając się z bólu, i robiąc zimne okłady na rozognionej skórze. No cóż… było warto 😀
Czytajcie, czytajcie i jeszcze raz CZYTAJCIE!

ps. komu wysłać rachunek z apteki za specyfiki na oparzenia? Wydawnictwu, które wydało tak znakomitą powieść, czy Cherie Priest jako dowód na to, że jej książka jest niesamowicie wciągająca? 😉

Ocena: 6/6

Violet

Za egzemplarz do recenzji dziekuję Grupie wydawniczej Publicat 🙂

Reklamy

5 responses to “Kościotrzep – Cherie Priest

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: