Więzień Labiryntu – James Dashner


Pod koniec wakacji ponownie wyjechałam nad morze. W ostatniej chwili pakowania, zorientowałam się, że przecież nie zabrałam ze sobą żadnej książki! Szybko więc złapałam z półki „Więźnia labiryntu” i spakowałam do torby. Dopiero na miejscu przypomniałam sobie o niemiłym kontakcie z wydawnictwem, z którego powieść pochodzi.  Długo zabierałam się za nią z obawy, że mi się nie spodoba i ponownie zostanę zjechana, i obrażona przez wydawcę w przypadku niepochlebnej recenzji. Książkę przeczytałam, recenzję napisałam. Czy tym razem powieść od Papierowego Księżyca zrobiła na mnie większe wrażenie, niż koszmarny „Las zębów i rąk”?

Thomas budzi się w windzie, nie pamiętając absolutnie nic, poza swoim imieniem. Trafia do Strefy, w której żyje kilkunastu młodych chłopców, tak jak i on, nie pamiętających nic ze swojej przeszłości. Najstarsi z nich, mieszkają tam już od kilku lat. Mają swoje obowiązki i zadania do wykonania, które stwarzają pozory normalnego życia. Jednak tym razem po przybyciu Thomasa, dzieje się coś niesamowitego. Do tej pory nowy mieszkaniec zjawiał się co miesiąc, tym razem, winda zjawia się dzień po zjawieniu się chłopaka. Co dziwniejsze, nowo przybyła jest dziewczyną, co zdarzyło się pierwszy raz. Czy Teresa i jej przepowiednia dotycząca końca życia w Labiryncie, zmieni dotychczas panujące zasady? Czy z Labiryntu można wyjść? Co po zmroku kryje się w korytarzach owej budowli?

Po skończonej lekturze, zaczęłam się zastanawiać, co właściwie mam o niej napisać. Jak przekazać swoje myśli i odczucia po jej przeczytaniu. Przecież to nierealne, aby w kilkunastu słowach opisać, jak bardzo mi się ona spodobała!
Musiałam sobie ją dawkować, aby przypadkiem nie ukończyć jej za szybko. Rozdział za rozdziałem wciągałam się coraz bardziej w przygody Thomasa i reszty chłopaków uwięzionych w labiryncie.

Jest to jedna z najbardziej mrożących krew w żyłach historii, jakie mogłam przeczytać w tym roku.
Już od pierwszych stron akcja brnie do przodu, odsłaniając co chwile kolejne tajemnice labiryntu. Opisy monstrów w nim żyjących są tak obrazowe, że bez problemu mogłam wyobrazić sobie sunące po bohaterów krwiożercze potwory.

Sama nie wiem, jak postąpiłabym na miejscu postaci z książki. Czy załamałabym się z powodu zamknięcia w miejscu pozornie bez wyjścia, czy starałabym się szukać ocalenia za wszelką cenę. Czy ich odwaga i hart ducha sprawił, że to właśnie oni zostali wybrani do tej okrutnej gry na śmierć i życie? Przystosowanie się i normalne życie w warunkach jakich się znajdowali, wymagało od wszystkich niesamowitego zawzięcia i pracy.

Autor niejednokrotnie zaskakiwał mnie dziwnym słownictwem. No cóż, zapewne w niektórych momentach miało to złagodzić przekleństwa, ja jednak wole je w oryginalnej formie. Nie zawsze ten zabieg stylistyczny wyglądał ciekawie. Miało to złagodzić powieść? Jeżeli tak, to nie widzę tutaj żadnego celu, zwłaszcza, że książka sama w sobie jest brutalna i ociekająca krwią. Najpewniej miało być oryginalnie i ciekawie, niestety w moich oczach jest to zupełną klapą.

Fabuła wije się jak kręta ścieżka z tysiącem odnóg. Niczym ów Labirynt, po którym poruszają się bohaterowie. Jeden zły zakręt i znajdujemy się w ślepej uliczce. Momentami nie byłam sama pewna, czy aby postacie podejmują właściwe decyzje, czy aby wybrali właściwą dla siebie drogę. Chyba to jest największym plusem „Więźnia labiryntu” – emocje, nieprzewidywalność, akcja i strach.

Podsumowując – jeżeli nie zajrzycie do powieści Jamesa Dashnera, popełnicie jeden z większych błędów czytelniczych! Ja przez większość lektury miałam ciarki na skórze, i dawno tak nie kibicowałam głównym bohaterom.

Mam tylko jedno, ogromniaste „ale”. Na okładce widziałam datę wydania części drugiej czyli „Prób ognia”. Data jak byk, wskazywała na to, że od marca powinna znajdować się w księgarni. Zaciekawiona zaczęłam szukać w necie jakiś informacji. I tutaj klapa! Tom 2 zostanie wydany dopiero w listopadzie! Czyli 8 miesięcy od daty podanej na okładce. Hmmm wiem, że udzielenie takiej informacji na okładce miało być niezłym chwytem marketingowym. Wyszło jak wyszło – skończyło się to dla mnie ogromnym rozczarowaniem. Wiem, że czasami to nie z winy wydawnictwa, ale moich odczuć, to i tak nie zmienia 😦

Ocena: 5,5/6

Violet

Reklamy

One response to “Więzień Labiryntu – James Dashner

  • Jasmine

    Czytałam i również się zachwyciłam:) Książka zupełnie inna niż te, które poznałam dotąd. Ale właśnie ta inność i po prostu genialna fabuła to chyba największe plusy;)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: