Xanth 2: Źródło magii – Piers Anthony


Źródło magii” to druga książka z serii „Xanth”. Jest to wznowienie powieści Piersa Anthony wydanej po raz pierwszy w 1979 roku. Jakież było moje zdziwienie, kiedy to co zdawało się być trylogią, w rzeczywistości okazało się być 32 tomowym cyklem, z którego ostatnia księga ukazała się w 2008 roku, a dwie kolejne jeszcze „nie wyszły”. Autor wydał ogromną liczbę powieści z gatunku science fiction i fantasy, a seria „Xanth” jest tylko drobną kroplą powstałą na szerokim oceanie jego wyobraźni.

W poprzednim tomie „Zaklęcie dla Cameleon” czytelnicy poznali Binka – młodziana, który obawiał się, że jest całkowitym magicznym beztalenciem, co skutkowałoby wygnaniem z krainy Xanth, gdzie wszystko i wszyscy posiadają magiczny talent lub sami są magiczni. Chłopak wyruszył do Dobrego Czarodzieja Humfrey’a by uzyskać odpowiedź na pytanie o swój talent. Wyprawa ta zaowocowała masą różnych przygód, dzięki którym bohater poznał przyjaciół a nawet smak prawdziwej miłości. W drugim tomie Bink znowu wyrusza w podróż, tym razem jej celem jest odnalezienie źródła magii. Okazuje się jednak, że zadanie nie będzie wcale proste, nie ułatwia go również fakt, że członkowie ekipy badawczej kłócą się ze sobą (centaur Chester i Crombie – zamieniony w Gryfa), niechętnie dzielą się posiadaną wiedzą (Dobry Czarodziej Humfrey) lub też mają piekielnie niewyparzoną jadaczkę (malutki golem Grundy). Na dodatek Bink ma wroga, który systematycznie podrzuca mu kłody pod nogi, a jego talent magiczny faktycznie pragnie chronić go przed fizycznymi urazami, jednak raz za razem stawia go w moralnie wątpliwych sytuacjach. Czy wszystkim bohaterom uda się powrócić z tej wyprawy? Jakie znacznie dla krainy pełnej magii będzie miało odnalezienie jej źródła? Na te i wiele innych pytań znajdziecie odpowiedź w kolejnym tomie przygód Binka.

Zdecydowanie „Źródło magii” przypadło mi do gustu bardziej niż tom pierwszy. Książka jest dużo zabawniejsza i ciekawiej napisana. Opowiada dużo bardziej interesującą historię i urzeka różnorodnością postaci. Autorowi nie można odmówić braku pomysłów. Ciekawe jest też to, że pisarz opowiada o tych samych bohaterach, ale zupełnie inną historie niż poprzednio – nie kontynuuje wątków z tomu pierwszego, tylko tworzy nową opowieść, zakończoną przyzwoitą puentą. Kolejna sprawa, która sprawiła, że uśmiech zakwitł na mej twarzy podczas lektury to fakt, że książka jest swoistym manifestem męskiego punktu widzenia na temat związku małżeńskiego. Jak sami będziecie mogli się przekonać, autor w bardzo zabawny sposób oscyluje wokół tego tematu.

W „Zaklęciu dla Cameleon” nie dostrzegłam tego specyficznego humoru, za który tak chwalono autora, natomiast w tej powieści wyraźnie już widać pociąg do dowcipu oraz cięty język pisarza. Bohaterowie są coraz bardziej wyraziści i dojrzali. Bink przestał być bezbarwny, dzięki czemu powieść pochłania się dużo przyjemniej, niż poprzedniczkę.

Wydawnictwo Nasza Księgarnia, miało naprawdę świetny pomysł by odświeżyć ten cykl i przybliżyć go czytelnikom zbyt młodym by pamiętać poprzednie wydania lub tym, którzy po prostu wcześniej nie dotarli do dzieł Piersa Anthony. Okładka „Źródła magii” pasuje do „Zaklęcia dla Cameleon”, dzięki czemu książki będą świetnie prezentować się na półce. Redakcja także wykazała się najwyższym poziomem profesjonalizmu. Nie dostrzegłam żadnych wyraźnych błędów. Oby tak dalej, gdyż z niecierpliwością oczekuje tomu 3. Cykl „Xanth”, jak na razie jest dla mnie największym zaskoczeniem literackim tego roku.

Ocena: 5/6

Fuzja (http://www.czytajzfantazja.blogspot.com/)

Za książkę do recenzji dziękujemy wydawnictwu NASZA KSIĘGARNIA! 🙂

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: