Opublikowany w Martycja

Demon w sercu – Stacia Kane


Jazda samochodem do pracy potrafi skutecznie znudzić, tak więc zaczęłam już jakiś czas temu czytać w aucie książki 😉 O siódmej trzydzieści rano, najlepiej czyta się komedie! Późnym popołudniem zresztą też. Nic więc dziwnego, że chwyciłam za drugą część trylogii o psycholożce i demonach. Poznając dalsze przygody panny Megan Chase i jej „obrońcy”, demonicznego adwokata – Graysona, budziłam się raz-dwa 😛

Fabuła

Minęło kilka miesięcy od wydarzeń z „Osobistych Demonów”. Megan, posiadając kawałek serca demona w sobie oraz będąc nową władczynią lokalnych demonów, wyczuwa, kiedy jeden z jej podwładnych jest w niebezpieczeństwie. Dziewczyna odczuwając zło, włamuje się wraz z Rociem do obcego domu, gdzie znajduje rozbryzgane resztki demona. Zdruzgotana zaczyna sprzątać zakrwawione mieszkanie, gdy nagle wparowują policjanci. Protagonistka zostaje aresztowana za włamanie i… sprzątanie niczego. Otóż zwykli ludzie nie widzą demonów, co za tym idzie, ich rozczłonkowanych ciał również. Na szczęście Megan zostaje po kilku godzinach zwolniona z aresztu.

Tak oto rozpoczyna się kolejna przygoda panny Megan Chase oraz Graysona Dantego. Główną bohaterkę czeka rozwiązanie tajemnicy morderstw demonów, zmaganie się z obowiązkami w swej „migrze” (klanie demonów), zmierzenie się z przeszłością oraz rozkminianie, na czym polega jej związek z Graysonem oraz do czego on zmierza, a także walka z wiedźmami, wilkami i zombie.

Moim zdaniem

Demon w sercu” tak jak „Osobiste Demony”, to przezabawna komedia z elementami czarnego humoru. Po raz kolejny czytanie powieści pani Kane, sprawiło mi dużo radości, a mój śmiech przyprawił mnie o zmarszczki mimiczne, przez co zainwestowałam w odpowiedni krem do twarzy. Autorka ma świetne poczucie humoru, widać że podczas pisania swojej powieści, musiała się nieźle bawić. Troszkę bałam się, że kontynuacja straci to, za co najbardziej polubiłam przygody psycholożki. Moje obawy jednak, były niepotrzebne, bo druga część jest równie krotochwilna, jak jej poprzedniczka 😀 Co prawda w drugiej połowie książki autorka skierowała się w kierunku dramatu, ale to wcale nie jest minus, wręcz przeciwnie! Pani Kane pokazała, że umie nie tylko rozbawić czytelników, ale również sprawić, że będziemy współczuć bohaterom, a nawet łezka nam się w oku zakręci, jeśli takie będzie życzenie autorki.

Bohaterowie występują ci sami, tak więc mamy, oprócz głównej pary damsko-męskiej, Roca (osobistego demona Megan), czarownicę Terę, reportera Briana oraz demoniczne rodzeństwo ochroniarzy – Malleus, Maleficarum & Spud. Pojawiają się również nowe postacie (mianownik: Kto? Co? Postacie, a nie postaci!). Czytelnicy poznają w końcu matkę głównej bohaterki, jej brata, kilku ważnych okręgowych demonów, a nawet sukuba 🙂 Ten ostatni będzie dla czytelniczek kolejnym ciachem do wzdychania 😀 Co nie znaczy, że ja do niego również wzdychałam. Bo nie wzdychałam. Może trochę, ale tylko na początku. Potem już nie! I w ogóle, to ja go nawet nie polubiłam! <lubieżne myśli>

Bardzo często zdarza się tak, że kontynuacje paranormalnych romansów lub urban fantasy z elementami romansu, są gorsze od pierwszych części, a im więcej tomów, tym gorzej. Tutaj jest inaczej. „Demon w sercu”jest tak dobry jak „Osobiste demony”, o ile nie lepszy. Autorka świetnie wyważyła w swojej historii humor i dramat, a nawet wartką akcję, której jest sporo i nigdy nie wiadomo, kiedy znów ktoś wyskoczy z ognistą kulą, mackami, czy naładowanym gnatem 😉 Jest to wielki plus, gdyż nie każdy potrafi wpleść te wszystkie wątki i zrobić z tego logiczną całość. Być może nie każdemu spodoba się ten chaos, ale zapewniam was, że pani Stacia poprawiła się jeśli chodzi o opisywanie fabuły. Nie ma tutaj tego, co mnie denerwowało w pierwszej części, mianowicie przeskoków czasowych. Nie uświadczycie tutaj (chyba, że są, a ja nie zauważyłam) akapitów, które nie mają ze sobą nic wspólnego. Wkurzało mnie wcześniej, kiedy sobie czytałam, że Megan pije herbatę w mieszkaniu, a linijkę później ucieka przez demonami w supermarkecie 😉

Wielką zaletą serii, przynajmniej dla mnie, jest fakt, że Megan Chase ma tylko trzy tomy, a historia zawarta w książkach jest kontynuowana z tymi samymi bohaterami. Trochę mnie irytuje zabieg wykorzystany w książkach pań: Kerrelyn Sparks, Sherrilyn Kenyon, czy J. R. Ward. Bo z każdym następnym tomem, trzeba się przyzwyczajać do nowych głównych bohaterów, a tych których się polubiło na początku jest w kontynuacjach, jak na lekarstwo. O ile w ogóle się pojawiają. Jeśli wy preferujecie nieustanne zmiany w doborze protagonistów, to zapewne serie wyżej wymienionych autorek bardziej przypadną wam do gustu. W innym wypadku, pani Stacia Kane jest lepszym wyborem 😉

Kolejnym atutem powieści jest spojrzenie na przeszłość panny Chase. Poprzednim razem dowiedzieliśmy się, że protagonistka wyjechała kilkanaście lat wcześniej z miasteczka, w którym się wychowywała i zerwała kontakt z rodziną. Było wspomniane, że bohaterka ma złe relacje z matką. Teraz autorka zaserwowała nam więcej szczegółów, a nawet wyjawiła tajemnicę zdarzenia sprzed piętnastu lat. Nareszcie mogłam się dowiedzieć prawdy na temat domniemanego zabójstwa osobistego demona, a wyjaśnienie tej zagadki jest naprawdę przygnębiające. Do tego, mamy podane jak na tacy relacje Megan z matką i bratem, a wszystko to przez pewną sytuację, w wyniku której główna bohaterka musiała wrócić do rodzinnego domu.

Demona w sercu” polecam dziewczętom i kobietom, które polubiły „Osobiste demony”. Co tu więcej napisać? Bardzo polubiłam tę serię i z wielką przyjemnością przeczytam trzecią i ostatnią cześć trylogii 🙂 Jestem ciekawa, co też jeszcze autorka zgotowała dla biednej psycholożki z kawałkiem serca demona 😀

 5,5/6

 Martycja

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s