Jutro 5 – John Marsden


Marsden_Jutro5Minęło sporo czasu od kiedy czytałam czwartą cześć z serii „Jutro”. Zżerała mnie ciekawość, jednak masa innych ciekawych książek odciągnęła mnie od tego tytułu.
W końcu przyszła chwila, aby poznać kolejne przygody Ellie i jej przyjaciół. Oczywiście, oczekiwałam chwil mrożących krew w żyłach, dramatycznych sytuacji i pchnięcia całej akcji dalej do przodu.

Ellie, Kevin, Homer, Fi i Lee wędrują po swoich okolicach, szukając okazji do wykonania kolejnej akcji przeciwko siłom wroga. Przez dziwny splot wydarzeń trafiają na lotnisko, gdzie udaje im się zrobić sporą rozróbę. Podczas ucieczki lądują w domu babci Ellie i obierają ją za swoja tymczasową siedzibę. Nie jest dane im zaznać chwili spokoju i odpoczynku. Wkrótce okazuje się, ze nie oni jedni ukrywają się na terenach miasta. Jednak jakie zamiary mają nowi przybysze?

Muszę przyznać, że jestem bardzo zawiedziona tą częścią. Zasadniczo, nie dzieje się nic wyjątkowego czy wielkiego, jedyną spora akcją wartą uwagi jest zniszczenie lotniska. Jednak biorąc pod uwagę wcześniejsze dokonania ekipy, akcja wypada kiepsko. Dużo gadania, przemyśleń, czasem wręcz o niczym istotnym. Parę interakcji pomiędzy bohaterami wymaga większego skupienia, gdyż w grupie dochodzi do sporych niesnasek, nie jest to jednak na tyle intrygujące, aby je głębiej analizować.
Rozczarowałam się tą częścią i to bardzo. W poprzednich, emocje wręcz zalewały czytelnika, sama nieraz miałam łzy w oczach, tutaj tego zabrakło. Nie dałam się porwać fali emocji i przeżyć, wręcz przeciwnie, nudziłam się i nie mogłam doczekać końca powieści.

To chyba kolejny przykład na to, że „co za dużo, to nie zdrowo”. Seria powinna chylić się już ku końcowi, tym czasem zostały jeszcze 2 części, plus kontynuacja dotycząca przeżyć Ellie po wojnie. Ale to już chyba wolę sobie darować. Obawiam się, że całość była przeciągana na fali popularności serii. Z coraz marniejszym efektem.

Jest to jedna z większych ostatnich książkowych porażek. Nie mogłam się doczekać kolejnych przygód grupy przyjaciół, a po rozpoczęciu lektury wyszło na to, że równie mocno nie mogłam doczekać się jej końca.

Podejrzewam, że będzie to tzw. Cisza przed burzą. Szkoda, że nie wiedziałam o tym, bo chętnie odpuściła bym sobie czytanie „Jutra 5”, i zabrała się od razu za część kolejną, albo ostatnią, bo mimo wszystko bardzo intryguje mnie zakończenie całej tej serii.

Ciężko mi polecić te książkę. Tak jak pisałam wyżej, odnoszę wrażenie, że nie wnosi ona absolutnie nic istotnego do całej akcji i czuje się po niej tak, jak bym bez żalu mogła ją ominąć. Może wy tez powinniście? Tym razem John Marsden nie sprostał moim czytelniczym oczekiwaniom.

Ocena: 3/6

Violet

Za książkę dziękuje wydawnictwu Znak LiteraNova

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: