Wampiry wolą szatynki (Be still my vampire heart) – Kerrelyn Sparks


Be-Still-My-Vampire-Heart-love-at-stake-series-8907832-309-500Minął prawie rok od mojej przygody z „Wampiry w wielkim mieście”, więc był czas najwyższy, aby wziąć się za kolejną część serii od Kerrelyn Sparks 😉 Oczywiście wiedziałam, że czeka mnie dobra zabawa, więc książkę czytałam tylko przed snem po męczącym dniu pracy. Powieść spełniła swoje zadanie, bo za każdym razem, gdy odkładałam lekturę, szłam spać odprężona 🙂

Fabuła

Głównymi bohaterami trzeciej części serii Kerrelyn Sparks są Emma Wallace – członkini grupy Stake-Out i Angus MacKay – szef firmy ochroniarskiej MacKay. Protagonista postanawia zająć się osobą, która poluje na wampiry i je zabija. Oczywiście te dobre wampiry, czyli znajomi Romana, nie wiedzą, kto dokładnie poluje. I tak są w szoku, że łowcą jest zwykły człowiek, a to oznacza, że ów istota ludzka jest w wielkim niebezpieczeństwie, bo jego szczęście może się w każdej chwili skończyć. Jakież jest zdziwienie Angusa, kiedy to łowca okazuję się łowczynią i to do tego piękną łowczynią.

Emma uzbrojona w kołki stara się pilnować nocami parku, w którym dochodzi do wampirzych ataków. Dziewczyna jest świetnie wyszkoloną w sztukach walki agentką z silnymi mocami telepatycznymi, która zdolna jest wyczuć myśli lub obecność osób, których nie widać. Dla niej wszystkie wampiry są takie same – krwiopijcy, gwałciciele i mordercy. Nie zdaje sobie sprawy, że ci źli to Malkontenci, a reszta, jak Roman i jego przyjaciele, czy pracownicy stacji telewizyjnej – DVN są w porządku. Pewnej nocy, natyka się ona na wielkiego, rudowłosego i przystojnego szkota w kilcie, który na pierwszy rzut oka jest zboczonym alkoholikiem, bo ów mężczyzna masturbuje się w parku i pije z piersiówki 😀

Ich pierwsze spotkanie obfituje w ciekawą wymianę zdań, cięte riposty i zabawne sytuacje. Wszystko wydaje się być na najlepszej drodze do ciekawej znajomości. Niestety fakt, że on jest wampirem, a ona łowcą, mogą niestety pokrzyżować ich interesujące relacje. Na dodatek, pewna szefowa rosyjskiej mafii, chce wojny z Romanem i resztą, a ojciec Shanny dostaje spazmów na myśl o jego córce w rękach krwiopijców.

Moim zdaniem

Be still my vampire heart” jest według mnie lepszą częścią od „Wampiry w wielkim mieście”. Przede wszystkim, główna postać kobieca jest bardziej interesująca, pyskata, zadziorna, silniejsza i przede wszystkim nieustraszona. Tak to już ze mną jest, kiedy w historii pojawia się dziewczyna, która potrafi skopać tyłek facetowi, to zawsze lektura staje się dla mnie ciekawsza, książkę czytam z większym zainteresowaniem, a autorka takiej powieści ma u mnie wielkiego plusa. Ostatnio panuje niestety nurt, że kobieta w romansach paranienormalnych powinna być miła, słodka, naiwna, ckliwy i najlepiej tępa, a do tego niedojda, tylko po to, aby można było wprowadzić do historii idealnego faceta, który się tą ofiarą losu zaopiekuje. Na szczęście (a może nieszczęście?) najwięcej takich oferm jest w literaturze młodzieżowej. W powieściach skierowanych do kobiet, bohaterki często są przeciwieństwem tworów przeznaczonych dla nastolatek. W „Jak poślubić wampira milionera” Shanna jest ni to ciamajdą, ni to zaradną osóbką. W kontynuacji, pojawia się Darcy, która wydaje się zagubioną istotką, choć jest silną wampirzycą. A tutaj mamy Emmę, ludzką kobietę, która ani nie wygląda na lebiegę, nie zachowuje się jak niedojda i w ogóle nie jest ciapą. Ba! Ona nawet zabija złe wampiry, a jak pojawia się boski protagonista, to ta zamiast zemdleć z wrażenia, zakuwa go w srebrne kajdanki i spuszcza mu manto 😀

Nazachwycałam się protagonistką, a przecież książka „Wampiry wolą szatynki” ma również inne zalety 🙂 Oprócz Emmy, Angusa i przy okazji Romana i Shanny, jest humor! Tak, to właśnie poczucie humoru autorki, które ta świetnie przelała na papier, sprawia, że powieść czyta się z bananem na twarzy (ewentualnie z bakłażanem, choć banan brzmi lepiej :P). Nie raz zanosiłam się śmiechem, a często nawet chichrałam się i czytałam niektóre teksty po dwa-trzy razy. Nieźle się bawiłam czytając o perypetiach wampira i łowczyni, bo naprawdę nie ma to jak związek damsko-męski, w którym ripostowanie, przekomarzanie i dość bolesne starcia są główną siłą napędową pary 🙂 Nie raz to już mówiłam (pisałam), ale nie ma nic gorszego niż mdła relacja z górnolotnymi konwersacjami rodem z harlequinów, albo zmierzchopodobnych tworów. Oprócz Angusa i Emmy, są też inne wampiry i ludzie, którzy wprowadzają wątki komediowe. Jest oczywiście Shanna, która wygląda jak wieloryb, Connor i Gregori, którzy dokuczają Angusowi oraz nowa postać o imieniu Phineas, który chce aby zwać go Dr. Phang, ewentualnie Dr. Love 😀 Trzeba przyznać, że postacie, to mocna strona serii Kerrelyn Sparks 😉

Fabuła jest ciekawa, akcja wartka, a główny wątek pełen humoru. Bardzo fajnie, że autorka cały czas pamięta o swoich pierwszych protagonistach i w tej części serii ich nie zabrakło. Co prawda wolałbym, aby było o nich więcej, jednak to co dostałam, jest wystarczająco satysfakcjonujące. Shanna jest teraz w zaawansowanej ciąży, a Roman martwi się o stan swojej żony, gdyż jeszcze nikt wcześniej nie był w takiej sytuacji, jak oni. Dziecko ze związku wampira i człowieka, to ewenement dlatego, nie wiadomo czego się spodziewać. Dlatego też twórca Romatech ma na swoje skinienie dwóch wampirzych lekarzy, ludzkiego doktora i najlepszy sprzęt medyczny, jaki jest dostępny na świecie. Shanna musi się borykać nie tylko z niewiadomą rosnącą w jej brzuchu, ale również upartym ojcem, do którego nie dochodzi, że jego córka jest szczęśliwa i nie jest przetrzymywana wbrew własnej woli, a tym bardziej nie miała prania mózgu, bo jej siła psychiczna przewyższa tę wampirzą.

I w tej części nie zabrakło walki z Malkontentami. Katya została szefową rosyjskiej mafii, ale przez to, ze zabiła poprzedniego szefa, musi się teraz mieć na baczności i zakończyć zabijanie jej pobratymców, inaczej sama zginie z rąk pewnego polskiego (!) wampira. Tak więc walki pomiędzy wampirami oraz pomiędzy ludźmi i wampirami są również jednym z ważniejszych wątków tej książki. Jeśli szukacie erotyki, to tu również jej nie zabraknie, jednak nie jest ona głównym nurtem tej powieści (według mnie, to dobrze). Pani Sparks umie nie tylko rozbawić czytelnika, ale również przyprawić o rumieńce, jednak wszystko jest w granicach dobrego smaku, choć przyznam, że czasami moja wyobraźnia podsuwała mi pewne obrazki ze mną w roli głównej xD

Be still vampire heart” jest dla dziewczyn i kobiet ok 20letnich. Ja, jako dwudziestoparolatka, mogę gorąco polecić fankom twórczości Kerrelyn Sparks, wielbicielkom wampirów oraz entuzjastkom dobrych komedii romantycznych 🙂

Ocena: 5/6

Martycja

Reklamy

3 responses to “Wampiry wolą szatynki (Be still my vampire heart) – Kerrelyn Sparks

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: