Opublikowany w Martycja

Każda magia jest dobra – Kim Harrison


kazda-magia-jest-dobra-b-iext4010919Przyznam, że ta część przygód Rachel Morgan czekała na przeczytanie, nie dlatego, że miałam inne książki do czytania, czy dlatego, że zapomniałam. Powodem był zastój wydawnictwa w wydawaniu tej serii. Ja mam coś takiego, iż nie czytam kontynuacji, dopóki nie widzę kolejnej części w zapowiedziach. W związku z tym, że od opublikowania przygód „Rachel Morgan 3” minęły aż trzy lata, postanowiłam dłużej nie czekać na wydawnictwo Mag, tylko zaopatrzyć się w czwartą część anglojęzyczną 🙂 Wielka szkoda, że Mag ciągle przekłada wydawanie kolejnych książek Kim Harrison, bo przez takie ociąganie fani albo kupują powieści w oryginale, albo porzucają tytuł na rzecz innych, a co za tym idzie, popularność danej sagi spada, a to z kolei powoduje ciągłe przekładanie premiery i tutaj kółko się zamyka :/

Fabuła

Akcja rozpoczyna się w momencie przygotowań Rachel do wezwania Algaliarepta. Oczywiście udaje jej się to, ale rozmowa z nim nie jest już taka prosta. Protagonistka za cenę zmazania jednego z dwóch znaków demona postanawia zostać famulusem „Ala”. Podczas negocjacji, Rachel poznaję służącą demona – Ceri. Protagonistce udaje się dobić targu, troszeczkę przechytrzyć demona oraz jakimś cudem uwolnić młodą kobietę ze szponów Ala, czym go nieźle wkurza. Okazuje się, że Ceri jest elfką, która sprzedała duszę demonowi w zamian za wieczną młodość i życie, co niestety spowodowało ponad stuletnią służbę w zaświatach. Rachel nie wie, co zrobić z nową przybyłą osobą, więc prosi Keasleya o zaopiekowanie się nią, choć wszystko się kończy tak, że to Ceri zajmuje się opieką nad staruszkiem 😉

Taki jest początek, a co poza tym?

Nick nie mogąc znieść sytuacji sprzed paru miesięcy, postanawia wyjechać, czyli tchórzliwie zostawia Rachel, zamiast po prostu z nią zerwać. Oprócz elfki Ceri, pojawia się też David – agent ubezpieczeniowy, który jest wilkołakiem. Nie dość, że chce potwierdzenia tego, co się stało z rybą Wyjców, to jeszcze próbuje zatrudnić byłą agentkę ISB, coby mieć bonus. Z nowych postaci jest też młodsza, nastoletnia siostra Ivy, która jest przebojową gotką oraz ojciec wampirzyc, który jeszcze nie umarł (w przeciwieństwie do swej żony). Będzie z młodą troszkę problemów wychowawczych oraz typowych rozmów ojciec-córka 😉 Na koniec do gry wchodzi Saladan, który próbuje przejąć większość klientów Kalmacka.

Oczywiście postacie z poprzednich części również się pojawiają i mają znaczący wpływ na fabułę. Tak więc mamy Kistena, który nie jest już następcą Piscarego, ale nadal pełni jego funkcję. Do tego kłóci się z Ivy i próbuje poderwać Rachel na bycie czarującym. Quen, ochroniarz Kalmacka najpierw atakuje protagonistkę, by zmusić ją do współpracy, a potem prosi o pomoc przy ochronie swojego szefa podczas ważnego spotkania z Saladanem. Z kolei Kalmack niechętnie korzysta z pomocy Rachel, gdyż oboje się nie lubią, znają swoje tajemnice, a do tego elf ma narzeczoną, która nie dość, że jest elfką, to jeszcze wredną suką, która prosi się o skopanie tyłka.

Plusy

Ogólnie dzieje się naprawdę dużo! Są ćwiczenia magii linii z Ceri, są spotkania z Algaliareptem, które za każdym razem kończą się dla Rachel urazem fizycznym i psychicznym, a do tego Nick ją zostawia, Kisten się do niej przystawia, łazi za nią wilkołak, Pixy Jenks się na nią obraża i wyprowadza, ochroniarze Kalmacka są dla niej niemili, a na domiar złego Rachel wpada nie raz i nie dwa w zasadzki i cudem unika śmierci, czy to z rąk demona, czy to czarodziejów, czy z powodu wybuchu bomby. Tak więc nudzić się nie będziecie, bo ja ani chwili nie miałam wytchnienia. Akcja jest praktycznie cały czas, a jak nawet na chwilę zwolni, bo główna bohaterka straci przytomność, albo idzie spać, to zaraz i tak coś jej na głowę spada, albo wpada do wody, albo obrywa śniegiem 😛 Autorka nieźle się rozpisała, bo aż na prawie 700 stron, a pomimo tylu kartek tekstu do czytania, to w ogóle się nie nudziłam! Wręcz przeciwnie, nie mogłam się doczekać, kiedy znów sięgnę po powieść i wściekałam się, kiedy musiałam lekturę odłożyć, bo była pora na sen.

Jeden minus

Jest jednak jeden minus ciągłej akcji na 700 stronach. Otóż po przeczytaniu książki, nie pamiętałam jak historia w niej zawarta się zaczęła, a konkretne wydarzenia mi się myliły. Myślałam, że dana scena, czy akcja była na początku powieści, a okazało się, że dopiero w drugiej połowie lektury, albo łączyłam w jedność pewne zdarzenia, choć były osobno i dużych odstępach czasowych. To jest chyba problem fabuły rozwlekłej na kilkaset stron, choć akcja rozgrywa się na przestrzeni kilku dni. Tak, dobrze przeczytaliście, tyle się dzieje w tak krótkim czasie. Oczywiście nie pogubicie się w historii, tylko po prostu będzie wam trudno przypomnieć sobie, co kiedy było 😛

Więcej plusów 🙂

Oprócz ciekawych i niekonwencjonalnych bohaterów oraz częstej wartkiej akcji, ta powieść ma również w sobie magię, humor, a nawet scenę erotyczną! Magia jest wszechobecna, bo nie dość, że Rachel jest czarownicą, to jeszcze przebywa w towarzystwie istot sobie podobnych i nie mówię tylko o innych czarownicach, czy czarownikach, ale też o elfach, pixy i demonach. Panna Morgan często korzysta ze swoich amuletów na ból i na piegi, czerpie z magicznej linii, co by mieć w sobie więcej magicznych zdolności, uczy się pilnie panować nad swoimi nowymi umiejętnościami i tworzy coraz lepsze kręgi ochronne. Humor jest tam, gdzie powinien być. Nie ma go co prawda bardzo dużo, ale jest dobrze wyważony i zawsze pasuje do sytuacji, bez różnicy czy jest to kąśliwa wymiana zdań pomiędzy Rachel i Kistenem, czy Rachel i Kalmackiem oraz jego ochroniarzami. Jenks i jego dzieciaki jak zawsze wprowadzają elementy komediowe, ale nie są jedynymi postaciami, które powodują śmiech podczas czytania. Sam David potrafi swoimi trafnymi komentarzami rozbawić czytelnika. Ten wilkołak się nie cacka i pomimo obrywania podczas walki, nadal ma siłę na dowcip i kąśliwą uwagę.

Jeśli chodzi o erotykę, to zabrakło napięcia seksualnego pomiędzy Ivy, a Rachel, ale za to pojawiło się pomiędzy Rachel i Kistenem. Pokuszę się o stwierdzenie, że w pewnym momencie, to nawet był trójkąt Rachel-Ivy-Kisten. Jednak pojawił się na krótko i miał on bardziej związek z zazdrością Ivy o Rachel i wkurzeniem Ivy na Kistena 😛 Napięcie seksualne czuć podczas czytania scen z wampirem i czarownicą, choć Morgan wścieka się, że ów były następca Piscarego wykorzystuje jej problemy sercowe z Nickiem oraz fakt, że posiada bliznę, która reaguje na każdego wampira. Tak, dziewczyna ma niezły problem, co bardzo ładnie widać podczas odwiedzin klubu dla krwiopijców. Muszę przyznać, że to jedna z najzabawniejszych scen w książce 😀

Na zakończenie

Ci którzy przeczytali moją recenzję w całości, wiedzą dlaczego uwielbiam serię o byłej agentce ISB, a ci którym się nie chciało i tylko czytają ostatni akapit, powiadam wam, że warto sięgnąć po tę serię, a przede wszystkim po „Każda magia jest dobra”, gdyż ta recenzja jest właśnie o niej 😉

Ocena: 5,5/6

Martycja

2 myśli na temat “Każda magia jest dobra – Kim Harrison

  1. No proszę, wysoka ocena 🙂
    Ja jeszcze nie przeczytałam pierwszego tomu, ale leży u mnie na półce, więc przyjdzie na niego kolej 😉

    1. Nie ma na co czekać! 😀 Dobra seria. Z utęsknieniem czekam na 5 tom, bo 4 czytałam przetłumaczony nieoficjalnie 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s