World of WarCraft: Vol’Jin. Cienie Hordy – Michael A. Stackpole


vol-jin-cienie-hordy-world-of-warcraft-b-iext22093238World of WarCraft jest niezaprzeczalnie najpopluarniejszą grą MMORPG z płatnym abonamentem, a jej fani bez popity łykają wszystko, co z uniwersum wykreowanym przez Blizzard Enertainment związane. Jednak, czy książka, której akcja rozgrywa się w dość chłodno przez niektórych przyjętej Pandarii przykuje uwagę fanów? A co z ludźmi, dla których WarCraft skończył się na Kill’em All i nie ruszają nic, co w tym uniwersum zaczyna się od „World of …”?

Fabuła

Akcja książki rozgrywa się czasach dodatku Mists of Pandaria, więc Azeroth jest już po ataku Legionu, Króla Lisza, po Katakliźmie i paru innych mniej lub bardziej istotnych wydarzeniach. Głównym bohaterem książki jest troll Vol’Jin, który nie jest jakimś tam sobie zwykłym trollem, tylko Łowcą Cieni i wodzem Mrocznych Włóczni, czyli plemienia trolli, które wiele przeszło i zaskarbiło sobie szacunek całej Hordy. Vol’Jin jest w trakcie wypełniania tajnej misji dla wodza Hordy – Garrosha Hellscreama, kiedy to zostaje zdradzony i porzucony na pastwę Bwonsamdiego, czyli trollego boga śmierci. Na szczęście zostaje znaleziony przez pandareńskich mnichów i zabrany do klasztoru Shado-Pan, gdzie odzyskuje zdrowie pod okiem przyjaciela Chena Stormstouta, który to osiedlił się w klasztorze w celu doskonalenia wyrobów ze swojej gorzelni. Dziwnym może się wydawać, że opat klasztoru – Tharan Zhu pozwolił trollowi zamieszkać wśród swoich, jednak jak się okazuje, ma on w tym swój cel. Na pewien czas przed przybyciem Vol’Jina, mnisi zaopiekowali się kimś innym, mianowicie człowiekiem, imieniem Tyrathan Khort, więc zestawienie dwóch zwaśnionych ras, obu podczas rekonwalescencji, wydało się opatowi idealnym sposobem na poznanie ich obu, i sprawdzenie czy sami siebie też naprawdę znają. Po długim czasie, okazuje się jednak, że zagraża im coś znacznie gorszego niż przymus spędzania razem czasu, coś co może zagrozić nie tylko Vol’Jinowi i Tyrathanowi, ale również (i przede wszystkim) Pandarii, a nawet całemu Azeroth…

Moim zdaniem

Muszę przyznać, że książka bardzo mnie wciągnęła. W dodatku do tego stopnia, że nie zauważyłem, kiedy historia rekonwalescencji sięgnęła 1/3 książki wcale mnie nie nudząc! Próby zrozumienia współtowarzysza, samego siebie oraz mnichów-pand zostały przedstawione w sposób tak przystępny i wciągający, że nie przeszkadzałoby mi, gdyby na dojściu do zdrowia i wyruszeniu w dalszą podróż książka się skończyła. No, ale dochodzi jeszcze akcja. Dalsza część książki skupia się już na typowych dla powieści fantasy walkach o przetrwanie, magii, bohaterstwie i trudnych wyborach, jednak mimo iż czasem schematyczna do bólu, ta część historii również mnie pochłonęła i z wypiekami na twarzy doczytałem do ostatniej strony.

Z początku bałem się historii z Pandarenami, no bo jak traktować poważnie puchatych wojowników o misiowej twarzy, z których jeden został opisany w książce w ten sposób: „nawet martwy i w zbroi […] wyglądał beznadziejnie łagodnie”. Jak się okazało, nie przeszkadzało mi to wcale, nie licząc może wątku romantycznego (nie, nie uświadczycie tutaj związku Vol’Jina z Pandarenką, to już by było zbyt wiele, nawet na mnie :D), a nasuwane przez sfrustrowanych fanów skojarzenia z Kung Fu Pandą są po prostu błędne. Pandareni mają swoje obyczaje, swoją tragiczną historię i swoje sposoby na przebicie wroga gołą pięścią 😉

Książka wydana jest bardzo ładnie, jak zwykle u Fabryki Słów, dodatkowo zawiera słowniczek ułatwiający graczom grającym w angielską wersję gry zrozumienie polskich wersji książkowych, oraz dodatkowe informacje gdzie szukać innych przygód Vol’Jina, Chena czy po prostu dowiedzieć się czegoś więcej o Pandarii i świecie WarCrafta.

Podsumowanie

Książki fanom polecać nie muszę, pewnie już mają ją w swojej kolekcji, a jeżeli nie, to niech czym prędzej nadrabiają zaległości. Jeżeli chodzi o odbiór książki przez osoby niezaznajomione z uniwersum WarCrafta, lub te, które z grą zatrzymały się przed Mgłami Pandarii, czy nawet przy WarCraft III, cóż, ja bawiłem się przednio 😉

Ocena: 5/6

Byłoby może i 6/6 gdyby nie schematy typowe dla książek fantasy, zwłaszcza dziejących się w światach gier komputerowych.

Raven

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: