Opublikowany w Martycja

Baśnie barda Beedle’a – J. K. Rowling


Tales_of_Beedle_the_BardKiedy usłyszałam o książce wydanej na fali popularności „Harrego Pottera” pomyślałam, że to pewnie skok na kasę. Pytanie, kto miałby na tej książeczce zarobić? Autorka? Przecież jest jedną z najbogatszych pisarek świata. Może wydawca? To już prędzej. Ciekawość jednak zwyciężyła i pomimo mojej początkowej niechęci, postanowiłam zakupić sobie egzemplarz. Niestety minęło sporo czasu od wydania książki, a co za tym idzie, nie mogłam jej w Polsce dostać. Całe szczęście, że byłam niedawno w Anglii 😀

Wydanie

Pierwsze wydanie liczy sobie, bagatela, siedem egzemplarzy. Wszystkie one były ręcznie napisane przez autorkę, a zysk ze sprzedaży poszedł na „The Children’s Voice”. Rok później książki idą w normalnym nakładzie i sprzedały się jak świeże bułeczki, a częściowy zysk ze sprzedaży trafia tym razem do „Children’s High Level Group”. Wydanie, które zakupiłam jest z roku 2008, małego formatu i w twardej oprawie koloru błękitnego. W książce wszystkie numery stron oraz tytuły opowiadań są zdobione różami, a każda baśń zawiera po trzy czarno-białe ilustracje. We wstępie znajdują się informacje na temat samego barda Beedla oraz jego baśni, a po każdej z pięciu opowieści znajdują się komentarze Profesora Dumbledor’a. W posłowiu można przeczytać o fundacjach, które są wspierane przez J. K. Rowling.

Baśnie

Co prawda mam wydanie brytyjskie, więc tytuły baśni są w języku angielskim, do tego polskiego wydania nie mogłam nigdzie dorwać, ale od czego jest internet, nie? 😛

Pierwszą baśnią w książce jest „Czarodziej i skaczący garnek” (choć według mnie, to powinno być „kociołek”, gdyż tak właśnie wygląda na rysunku), który opowiada o ojcu czarodzieju, który pomaga ludziom oraz o jego synu, który się z tym nie zgadza, więc po śmierci rodzica, chłopak odprawia z kwitkiem każdą osobę, która przychodzi po pomoc. Drugą baśnią jest „Fontanna Szczęśliwego Losu”, która opowiada o trzech czarownicach i rycerzu, którym udaje przedostać się do miejsca, w którym znajduje się fontanna z wodą działającą cuda. Jednak droga do samego celu nie jest wcale taka prosta. „Włochate serce czarodzieja” jest trzecią baśnią w książce. Opowiada o czarodzieju, który pozbywa się wszelkich uczuć, gdyż uważa, że przeszkadzają one w dążeniu do upragnionych celów. Przedostatnia opowieść „Czara Mara i jej gdaczący pieniek” to historia magika, który wmawia królowi, że jest najpotężniejszym czarodziejem i za złoto obiecuje władcę nauczyć magii. Ostatnia baśń „Opowieść o trzech braciach”, która pojawiła się wcześniej w „Harry Potter i Insygnia Śmierci” opowiada o spotkaniu śmierci przez rodzeństwo czarodziejów.

Moim zdaniem

J. K. Rowling ma wielki talent do tworzenia historii, co pokazała tworząc swoją słynną sagę „Harry Potter”. Po przeczytaniu wszystkich pięciu baśni, stwierdzam, że autorka naprawdę umie wykreować świetne historie z morałem. Mało tego, jej powieść „Trafny Wybór” pokazuje, że wymyślanie nieszablonowych postaci, to również jej konik. Jestem ciekawa, jak poradziła sobie z kryminałem, który będzie niedługo wydany w Polsce 🙂 Wracając do „Baśnie barda Beedla”, wszystkie historie nie ustępują dobrze znanym baśniom, które mają po kilkadziesiąt, a nawet kilkaset lat. To tylko pokazuje, że autorka posiada umiejętność niejednego bajarza, który dawno temu stworzył historię, która była później przekazywana z ust do ust. Opowieści stworzone przez Rowling posiadają wszystkie cechy baśni, czyli fantastykę, ludową mądrość oraz brak konkretnego czasu i miejsca akcji. Wszystkie baśnie są inne i niepowtarzalne i każda z nich czegoś nas naucza. Dobro zawsze zwycięża, a zło dostaje nauczkę. Czyli baśnie pełną gębą 😉

Osobiście najbardziej lubię „Opowieść o trzech braciach”, ale to chyba dlatego, że widziałam rysunkową wersję w filmie oraz zapoznałam się z nią podczas czytania Harrego Pottera. Poza tym, bardzo polubiłam „Włochate serce Czarodzieja”, gdyż jest najmroczniejszą baśnią w zbiorze Beedla. W sumie, to obie opowieści są mroczne i to jest właśnie powód mojego polubienia obu historii. Oczywiście pozostałe historyjki nie są nudne, czy nieciekawe, po prostu mnie nie przypadły do gustu, ale na pewno wielu czytelnikom się spodobają bardziej niż te, które polubiłam ja 😉

Co mi się nie spodobało w „Baśnie barda Beedla”, to komentarze Profesora Dumbledora. O ile dla większości będzie to ważny aspekt, który przeważy niezdecydowanych fanów „Harrego Pottera” do kupna książki, tak mnie, to szczerze mówiąc nie przekonało. Kupiłam recenzowaną przeze mnie pozycję z ciekawości i o ile opowieści mi się dobrze czytało, tak uwagi i notatki dyrektora Hogwartu mnie nudziły. Niby fajnie, że jest jakieś połączenie ze światem stworzonym przez Rowling i można się czegoś fajnego dowiedzieć, jak na przykład fakt, że niektóre baśnie były cenzurowane i przerabiane albo to, że niektórzy rodzice protestowali podczas wydawania drukowanej wersji, bo nie zgadzali się na treść o mugolach. To są naprawdę niezłe smaczki dla fanów „Harrego Pottera”, ale dla mnie są one niepotrzebne i nudne 😛

Komu polecić? Na pewno fanom J. K. Rowling, na pewno fanom cyklu „Harry Potter”, a już na pewno Potteromaniakom, którzy kolekcjonują różne gadżety i książki, które są mocno związane z ich uwielbianą serią o czarodziejach i mugolach 😉

Ocena: 5/6

Martycja

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s