Wayne – Mściciel z Gotham – Tracy Hickman


wayne-msciciel-z-gothamKiedy przechadzając się po markecie ujrzałem na półce książkę jednego z moich ulubionych autorów z dzieciństwa traktującą o moim ulubionym bohaterze komiksowym nie tylko z dzieciństwa, niezwłocznie sięgnąłem po portfel (fakt, że książka była w promocji, tylko mi to ułatwił). Po powrocie do domu zaraz wziąłem się za czytanie „jedynej powieści o Batmanie”.

Troszkę o fabule

Książka zaczyna się wydarzeniem z życia młodego panicza Wayne’a. Nie, nie Bruce’a, tylko jego ojca – Thomasa. Okazuje się, że mimo iż był on synem milionera, jego dzieciństwo nie było usłane różami, a owe wydarzenie zepsułoby niejednemu dziecku psychikę na kilka lat. Ale spokojnie, to tylko wstęp i już za chwilę pojawi się Batman! W pierwszym rozdziale czytelnik dostaje już to, na co najbardziej czeka, bowiem opisuje on jedną z akcji Mrocznego Rycerza, w której nasz bohater nie tylko będzie zmuszony spuścić łomot komisarzowi Gordonowi, ale też przekona się, że jest częścią dużo większego planu. Planu, który jak później się okaże dotyczy jego samego, przeszłości jego ojca oraz całego Gotham. Po powrocie do swojej Bat-jaskini Batman rozmyśla nad właśnie rozpoczętą sprawą, podczas gdy jego niegdyś-lokaj-a-teraz-wspólnik Alfred przypomina mu o jego obowiązkach multimilionera. Niedługo po tym, do posiadłości Wayne’ów przybywa tajemnicza kobieta, przedstawiająca się jako Amanda Richter, która tylko dolewa do jakże już pełnego dzbana tajemniczości. W następnym rozdziale przenosimy się znów do czasów Thomasa Wayne, by po jakimś czasie wrócić do teraźniejszości i znów przenieść się wstecz, itd. W miarę rozkręcania się, fabuła przenosi się w tę i z powrotem, zdawkowo dostarczając czytelnikowi faktów i domysłów co do intrygi.

Zaraz zaraz… gdzie jest Batman?! Ja chcę Batmana!

Musicie wiedzieć, że tytuł „Wayne of Gotham” oddaje w pełni ideę tej książki. Wbrew hasłu dodanemu na okładce przez wydawnictwo, to nie jest powieść o Batmanie. To jest książka o dwóch (a nawet trzech) pokoleniach rodziny Wayne’ów, a Batman jest tak naprawdę tylko narzędziem prowadzącym śledztwo. Jasne, że dzieje Thomasa są ciekawe, tak samo jak i poszukiwania prawdy przez Bruce’a oraz zmiana jaka w nim zachodzi z każdym nowym odkryciem, ale ja spodziewałem się książki o Batmanie. Nie zrozumcie mnie źle, historia jest bardzo dobra i trzyma w napięciu do samego końca, ale nie tego spodziewa się człowiek kupujący „jedyną powieść o Batmanie”.

Jest! Jest Batman!

Kiedy Batman pojawia się już na kartkach książki, wszystkie elementy z nim związane są po prostu napisane po mistrzowsku. Nie dość, że autor umiejscawiając akcję w późniejszych latach kariery mściciela, wyposażył go w egzoszkielet usprawniający go fizycznie oraz nowoczesne zabawki przeróżnego typu, to jeszcze opisał to wszystko w sposób, którego technolodzy z MIT by się nie powstydzili 😉 Książka posiada też wiele smaczków dla fanów komiksu, między innymi postacie pojawiające się w powieści (zwłaszcza adwersarzy). Jednym z moich ulubionych fragmentów jest wizyta w Bat-jaskini (niemal na początku książki), kiedy to Batman rozmyśla nad swoimi Batmobilami, wśród nich wymieniając jeden, który został w sumie zbudowany tylko dlatego, żeby przypominał auto, którym Thomas Wayne jeździł w młodości i w ogóle nie jest używany, a który powinien być znajomy wszystkim fanom ekranizacji Batmana z lat 60-ych 😉

Reasumując, nie zawsze Batman pojawia się na kartach książki, ale kiedy już to robi, robi to zajebiście.

Dla fanów czy nie dla fanów?

Książka napisana jest bardzo dobrze, fakty dawkowane są na tyle umiejętnie, że czytelnik może się domyślić o co w tym wszystkim chodzi, choć nie przyjdzie mu to łatwo. Historia Thomasa jest ciekawa, a wątki Batmana i Bruce’a aż chce się czytać. Tracy Hickman po raz kolejny mnie nie zawiódł i myślę, że nie zawiedzie też i innych wielbicieli Mrocznego Rycerza. Powieść polecam przede wszystkim fanom komiksów (nie tylko Batmana), ale myślę że osoby z tematem niezaznajomione też mogą po książkę sięgnąć, gdyż historia opisana na to zasługuje. A nuż po książce sięgną po komiksy…

Ocena: 5-/6 (Oceniam jako fan komiksów)

Raven

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: