Kłamstwa Locke’a Lamory – Scott Lynch


klamstwa-locke-a-lamoryWyobraźcie sobie pogrążone w półmroku dekadenckie miasto na lagunie, nieodparcie budzące skojarzenia z Wenecją u szczytu swej potęgi. Ulicami pędzą, w eskorcie domowych gwardzistów w liberiach, karety arystokratów spieszących na wystawne bale. Kanały pełne są płaskodennych łodzi kupców pędzących ubić interes życia, których drogi krzyżują się z łódkami wiozącymi intrygantów knujących spiski przeciw władzy księcia. Niech przed waszymi oczami pojawią się obrazy rynków kipiących gwarem ciżby targującej się o towary ze wszystkich zakątków znanego świata… Miasto skrzące się feerią barw, powietrze przesycone zapachem korzennych przypraw i perfum  walczących o palmę pierwszeństwa z unoszącym się odorem gnijącego bagna i wszechobecnego gnoju, a obok tego, w zaułku rozświetlonym przyćmionym blaskiem staroszkła czai się On – Cierń Camorry, król półświatka wychowany niczym dickensowski Oliver Twist przez indywidua takie jak Złodziejmistrz czy Łańcuch. (Swoją drogą myślę, że autor Opowieści wigilijnej z czułością przygarnąłby ich obu). Kim jest wspomniany Cierń? Tego dowiecie się czytając debiutancką powieść Scotta Lyncha pod tytułem Kłamstwa Locke’a Lamory. Zanim jednak sięgniecie po tę powieść, postaram się nakreślić z grubsza, kim jest jej autor i jaka jest ona sama.

Scott Lynch urodził się w St. Paul w Minnesocie. Zanim wydał swoją pierwszą powieść parał się różnymi zajęciami. Był m.in. kelnerem, pomywaczem orz autorem stron internetowych. Teraz jest pisarzem a także… członkiem ochotniczej straży pożarnej… prawda, że urocze? Jako że autor jest w końcu tylko jak ten duch unoszący się nad wodami i niech unosi się dalej w pokoju podczas gdy czytelnik zajmie się jego dziełem stworzenia, więcej informacji w tym tekście nie będę o nim przytaczać. Skupmy się więc na jego powieści.

Książka z pewnością prezentuje gatunek fantasy, jednak nietypowy. Uciekając się do terminologii kulinarnej jest to smakowita i pierwszej świeżości galeria intrygujących postaci, podlana soczystym, a często dosadnym, acz nigdy przesadnie ciężkim językiem, doprawiona ziołem magii (dosłownie jej szczyptą) oraz podana pod chmurką zgrabnie ujętej i przemyślanej fabuły, nasuwającej skojarzenia z łotrzykowskim kinem spod znaku Piratów z Karaibów lub, nawet bardziej, Żądła czy Ocean’s Eleven. Danie to jest niezobowiązujące, acz miłe oku i podniebieniu, świeże i gwarantujące literacką sytość. Jak dla mnie: piątka za debiut dla pana ochotniczego strażaka z Wisconsin.
Na plus:
+ pomysł
+ bohaterowie
+ miszmasz gatunkowy z przewagą fantasy i powieści awanturniczej
+ świetny język i styl
+ miły czasoumilacz

Na minus:
brak

Ocena: 5/6

Fuzja (http://www.czytajzfantazja.blogspot.com/)

Za książkę do recenzji dziękujemy wydawnictwu MAG 🙂

Advertisements

2 responses to “Kłamstwa Locke’a Lamory – Scott Lynch

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: