Konkurs majowy


Środa!! Ale nie na stosie 😉
Aby osłodzić Wam ten dzień, postanowiłyśmy zorganizować jakiś konkurs 🙂

Nagroda

Książka Scotta Lyncha – Republika Złodziei
k2

Regulamin:

1. Odpowiedzi wpisujcie w komentarzach.

2. Jedna osoba, jedna odpowiedź.

3. Pod postem wpiszcie swoje imię oraz miejscowość, w której mieszkacie.

4. Komentarze umieszczajcie od dziś 07.05.2014 do 13.05.2014

5. Wypowiedź ograniczcie do max 15 zdań.

Zadanie

Chcemy kradzieży…
Tak, właśnie tego. Macie zabawić się w złodzieja i ukraść Nam ten oto egzemplarz!! Czyj pomysł na kradzież będzie najbardziej fascynujący i zaskakujący, ten w rzeczywistości stanie się właścicielem owej powieści. Macie nas zaskoczyć swoją pomysłowością i oryginalnością.

Brzmi ciekawie?!
Więc pióra (bądź klawiatury) w dłoń, i dajcie się porwać fantazji!

A za książkę należy podziękować wydawnictwu MAG 🙂

Pozdrawiamy

Martycja&Violet

Reklamy

6 responses to “Konkurs majowy

  • Gracenta

    Musiałam zdobyć tę książkę. To było coś więcej niż tymczasowe zauroczenie, nie, chodziło o coś więcej. Jedynym sposobem, abym mogła stać się jej właścicielką była kradzież. Wiedziałam jednak, że wybrany przeze mnie egzemplarz jest przeznaczony dla innej osoby i bezprawne przywłaszczenie go byłoby złe. Miotały mną sprzeczne emocje. Dni ciągnęły się w nieskończoność, a ja wreszcie podjęłam decyzję – nie mogłam ukraść „Republiki złodziei”, ponieważ to kłóciłoby się z wyznawanymi przeze mnie wartościami.
    Zmęczona ciężkim dniem pracy położyłam się na łóżku i zasnęłam. Śniłam o „Republice złodziei”. Jakaś odległa część mojej podświadomości zarejestrowała, że to nie jest kolejny zwykły sen ani marzenie pojawiające się nie tylko za dnia, ale również w nocy. Tworzące się w mojej głowie obrazy przedstawiały sceny zamieszczone w książce tak szczegółowo, że nie było mowy o jakiekolwiek pomyłce.
    Rano wstałam z uśmiechem na ustach, pamiętając każdą sytuację oraz wypowiedź mającą miejsce w „Republice złodziei”. Zdobyłam tę książkę, ukradłam jej fabułę. Podobnie jak tytułowi złodzieje oszukałam wszystkich wokół. Ale od tamtej pory nie byłam zwykłą oszustką. Stałam się Senną Złodziejką.

    Monika, Konin

  • Magdalena

    M. minęła bramę parku, rozejrzała się i nieśpiesznie siadając na ławce nieopodal fontanny, wyjęła z plecaka książkę i zatopiła się w lekturze. Chwilę później przysiadła się do niej miła staruszka, rzuciła okiem na okładkę, „Na szkarłatnych morzach” – przeczytała i zaczęła karmić gołebie.
    – Jest sprawa do załatwienia – rzuciła M. zza okładki – znowu chodzi o książkę, ale tym razem właścicielki nie chcą współpracować i trzeba będzie ją wykraść.
    – Sama to zrobisz?
    – Bądź poważna, takie sprawy powierza się fachowcom. Kiedyś wezwałabym Arsena, bo on lubił takie wyzwania: ukraść naszyjnik, uwieść kobietę – Arsene był pierwszy do takich zabaw, ale zaszył się gdzieś na prowincji i czeka aż mężowi jego ostatniej „przyjaciółki” przejdzie ochota by go zabić… Trochę to potrwa, bo nie warto zadzierać z Sycylijczykami, są wyjątkowo pamiętliwi.
    – Może Wednesday z Lokajem?
    – Ci dranie byliby idealni, ale po ostatnich przejściach z Cieniem jeszcze nie doszli do siebie.
    – Kto by pomyślał… żeby własny syn zrobił ci taki numer…
    – Mniejsza o to, czas ucieka.
    – Co mam zrobić?
    – Skontaktuj się z Gildią Złodziei. Pełen profesjonalizm, jasna umowa, załączniki napisane dużymi literami, opłaty według cennika i do tego – żadnych pytań. Możesz mi wierzyć, zanim ten tydzień się skończy M&V stracą tę książkę, a wszystko odbędzie według regulaminu 🙂

  • Avia

    W pewnym mieście, gdzieś za górami i lasami żyłą mała dziewczynka zwana wyzwolicielką książek. Choć na pozór niczym nie wyróżnia się od swoich rówieśników w przeciwieństwie do innych w jej sercu przetrwała ostatni na ziemi okruch magii. Dziecko nie potrafiło jednak uzdrawiać, latać, ani robić innych zaskakujących rzeczy; jej moc była na pozór nikomu niepotrzebna – potrafiła bowiem usłyszeć łkanie książek szukających właściciela. Dzięki swojej niesamowitej odwadze i niezwykle czystym sercu, bez wahania ruszała im na pomoc. W tych jakże trudnych, a niekiedy nawet i niebezpiecznych zadaniach pomagało jej 101 ogrodowych krasnali, którzy zostały ożywione za sprawą otrzymanego przez nią daru. Pewnego dnia dziewczynka czując wołanie kolejnej książki, po krótkim rekonesansie zrozumiała, że jej nowa misja będzie się znacznie różnić od poprzednich. Książka, której jęki nie pozwalały jej zasnąć, była bowiem nagrodą w konkursie, nakazującym uczestnikom, o ironio, napisać w jaki sposób ukradliby ją. Dziewczynka postanowiła więc opisać swoją historię, wierząc, iż autorki bloga zatopią się w czytanej historii i pozwolą jej niezauważonej wkraść się do ich tajnej twierdzy i wykraść książkę w prawdziwym życiu.. Krasnoludki już po chwili zaczęły patrolować teren; dziewczynka po postawieniu kropki przy ostatnim zdaniu niezwłocznie wyruszyła pod adres zdobyty przez jednego z jej małych pomocników. Na miejscu okazało się jednak, że jej zabiegi nie były wystarczające; zamek zaopatrzony był bowiem w kod. Po policzkach dziewczynki spłynęły łzy, a jedna z nich spadła na drzwi, która niespodziewanie otworzyły się. „Wejdź” – usłyszała – „Masz czyste serce. Zasługujesz na nią” – powiedział cichy głos w jej głowie…

    No cóż… historyjka odniosła swój cel – odwróciła waszą uwagę, a ja teraz będę mogła cieszyć się swoją nową zdobyczą – ha ha ha. Nie zdradzę wam jednak jak udało mi się ją ukraść; to temat na całkiem inną bajkę…

    Oktawia, Nowa Ruda

  • ruczek

    Światła w oknach wreszcie zgasły, a ja stoję przyczajona za pojazdem, chyba jakimś garbusem, i wyczekuję w ciszy, dając mieszkańcom czas na zapadnięcie w głęboki sen. Po około godzinie – strasznie zmarzłam! – skradam się cichutko w stronę najniższego okna. Dom obserwowałam już od tygodnia, zatem znam dokładny rozkład pomieszczeń, wiem także, że nie ma w nim żadnego alarmu – co tylko ułatwi mi zadanie! Powoli otwieram okno na parterze i ostrożnie wślizguję się do środka, przy okazji, dla pewności, nasłuchując jakiegokolwiek ruchu. Nic nie słyszę, zatem na paluszkach przemieszczam się na pierwsze piętro – to tam, w pokoju obok schodów powinien być najcenniejszy skarb złodziejskiego świata – księga poświęcona naszym „bogom”, Republice Złodziei. Naiwni mieszkańcy tego domu nawet nie wiedzą, co trzymają pod swoim dachem; inni mogliby ich za to zabić, niech zatem się cieszą, że to ja dowiedziałam się o tym pierwsza – dzięki temu przeżyją.
    Już jestem na górze i widzę drzwi właściwego pokoju, jednak wyczuwam, że coś jest nie tak, gdyż mój szósty zmysł podpowiada mi, że szykują się jakieś kłopoty. Nagle słyszę skrzypienie podłogi i z pomieszczenia za mną wychodzi kot, ale nie byle jaki, tylko czarno-biało-szary kotek, który paczy (tak, paczy!) na mnie jakby z litością. Już wiem, że skoro on pilnuje domu, mieszkańcy nie potrzebowali żadnego alarmu. Dałam się podejść, nie byłam zbyt czujna. Teraz patrzymy sobie w oczy, oceniając nawzajem swoje szanse, i podświadomie czuję, że jestem na przegranej pozycji i powinnam uciekać stąd jak najszybciej, jednak księga kusi…
    Postanawiam zrobić jedyną rzecz, jaka przychodzi mi do głowy – zamiast atakować, wycofuję się powoli, z pochyloną głową. Kto powoli podąża za mną, bacznie obserwując moje kroki, a gdy uderzam plecami o drzwi, szybko łapię za klamkę i zamykam się od środka. Phi, spodziewał się (a raczej spodziewała, bo to kotka), pewnie, że zacznę uciekać z krzykiem, świadoma jej reputacji – ja jednak postąpiłam inaczej, niż tego oczekiwano, dzięki czemu jestem w pokoju i mam księgę w swoich rękach. Pozostało mi tylko wyskoczyć z okna za mną i… wytłumaczyć się tej miłej pani, która patrzy na mnie z politowaniem i karcąco kręci głową – chyba jednak księga ta przyda mi się bardziej niż myślałam, bo w ogóle nie potrafię być złodziejem.

    Kto napisał, że kradzież musi być skuteczna? Praktycznie ją ukradłam, tylko z domu wynieść nie zdołałam. Dobrze strzeżecie tego skarbu. 😀

    Patrycja, Stobno

    Pozdrawiam serdecznie i trzymam kciuki! :))

  • Natalia

    Legenda głosi, iż ostatni egzemplarz „Republiki Złodziei” kryje się w mrocznych czeluściach – w podziemnych kryptach Martycji i Violet. Owe podziemia pilnie strzeżone są przez złowrogiego Gargulca. Nie byle jakiego Gargulca, gdyż ożywa On, jak tylko dostrzeże ruch w obrębie 3 metrów. Ale kim byłaby złodziejka książek, gdyby nie jej podstępy i zmysł, co do otaczającego ją świata. Bo czyż Gargulec nie ma swych uczuć? Złodziejka, wiedziona intuicją, odwiedziła własne podziemia, które także kryją wiele tajemnic.

    Przed laty złodziejka była w Paryżu. Gdy tylko ujrzała Ją na Katedrze Notre Dame, wiedziała, że musi Ją mieć w swojej kolekcji. I oto teraz, nadszedł Jej czas, by ujrzeć blask słońca. Mroczna i seksowna Pani Gargulec.

    Wystarczyły tylko 3 dni, by uwieść Gargulca, który omamiony wdziękami, porzucił swe dotychczasowe miejsce. Podziemna krypta stała otworem przed złodziejką. A ona nie zawahała się ani sekundę. Weszła do krypty, wzięła upragnioną książkę i uciekła niezauważona z uśmiechem na twarzy i chochlikami w oczach. A Gargulec nigdy nie dowiedział się o zbrodni, którą popełniono – żył szczęśliwie ze swoją Panią na dachu Katedry Notre Dame.

    Pozdrawiam serdecznie!
    Natalia, Jastrzębie-Zdrój

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: