Bezgrzeszna – Gail Carriger


bezgrzesznaTo już trzeci tom z pięciu, a co za tym idzie, niedługo koniec mojej jednej z ulubionych serii 😦 Co prawda Prószyński i Spółka nie wydał i zapewne nie wyda ostatniego tomu, ale ja już go sobie zamówiłam w zagranicznej księgarni, więc niedługo będę mieć wszystkie części na półce. Steampunk jakoś się u nas nie przyjął, ale to nic, bo przynajmniej księgarnie nie są zawalone tym gatunkiem, a co za tym idzie, jest on wyjątkowy i wyróżnia się na tle innych 😉

Fabuła

Po przygodach w Szkocji, Pani Alexia jest zmuszona znów zamieszkać z matką i tępymi siostrami. Na szczęście ów przykrość szybko się kończy, bo prasa w końcu wyniuchała, że Pani Maccon została wyrzucona przez męża z domu za niewierność. Takiego skandalu rodzina nie może zdzierżyć, więc pakują winowajczynię i każą jej się zaraz wynosić z domu, gdyż kobieta wystarczająco już zhańbiła rodzinę. Alexia ma na szczęście dokąd się udać, gdyż sam Lord Akeldama zaprosił ją do siebie na przechowanie. W trakcie podróży główną bohaterkę spotyka kolejna nieprzyjemność. Mechaniczne biedronki atakują powóz Alexii, przez co dziewczyna musi użyć swej niezawodnej parasolki. Kiedy w końcu dociera na miejsce (w nieładzie, ale w całości) okazuje się, że wampir wyparował, a wraz z nim służba i część wyposażenia posiadłości…

W tym samym czasie Lord Maccon, wściekły na swą żonę, topi smutki w pewnym trunku i nie jest to alkohol, przynajmniej nie do końca. Aż sam beta Profesor Lyall jest w szoku, kiedy orientuje się, dlaczego jego alfa jest non stop pijany.

Lady Maccon nie mając zapewnionego łóżka, ochrony watahy, ochrony królowej i BURu (została pozbawiona funkcji muhjah) oraz spokoju od wścibskich londyńskich dam, udaje się do sklepu madame Lefoux, gdzie przybywają również Profesor Lyall i Floote. Po owocnej dyskusji, pani bezduszna postanawia udać się do Włoch, aby odnaleźć Templariuszy, którzy być może będą mogli pomóc jej sytuacji z dzieciofelerem w roli głównej. Alexia Maccon wraca do swojego dawnego nazwiska Tarabotti, ale nie tylko dlatego, żeby dopiec głupiemu mężowi. Po prostu tak jest dla niej bezpieczniej podczas podróży do Włoch. Co prawda później będzie to problemem, ale przecież bezduszna nie raz i nie dwa wychodziła cała z kłopotów.

Moim zdaniem

Główna bohaterka jest najmocniejszą stroną książki. Alexia jest silna (żadne z niej chuchro, jest za co złapać, jak mawia jej nieokrzesany mąż), pyskata, inteligentna, cyniczna, wredna i kłótliwa (przez co uważana jest za osobę skandaliczną), ale jest też kobietą z klasą, wymagającą i troszkę wstydliwą (na przykład, kiedy jej podwiewa suknię i halki). Jej po prostu nie da się nie lubić. Mogę z czystym sumieniem nazwać ją jedną z moim ulubionych bohaterek historii napisanych 🙂 Nic tylko podziwiać protagonistkę za zachowanie zimnej krwi, uroku i nadziei, kiedy to znalazła się w tak opłakanej sytuacji, bez męża, ochrony i na dodatek w ciąży.

W związku z tym, że mamy do czynienia z serią steampunk, znajdziecie w książce mnóstwo dziewiętnastowiecznych gadżetów na parę, na prąd, na oliwę, czy na magnes. Po raz kolejny pojawia się niezawodna parasolka Alexi z mnóstwem bajerów, która została skonstruowana przez madame Lefoux, nie zabraknie sterowców, a nowością okazuje się być ornitopter. Kilka razy bohaterowie zetkną się z mechanicznymi biedronkami, które będą raz zabójcze, a raz pomocne. Oczywiście nie zabraknie też wielu nowatorskich urządzeń, na przykład takich do pomiaru duszy, czy wykrywania materii ducha (sam duch również się pojawia, ale na krótko). Wszystkie te nowinki technologiczne faktycznie kiedyś istniały, nawet te najbardziej dziwne i nieprawdopodobne, za co należy podziękować autorce, bo zamiast wymyślać jakieś niestworzone rzeczy, po prostu zajrzała do zapisków historycznych 😉 (no, może poza biedronkami, to znaczy one były, ale tylko jako symbol aniżeli jako łażące małe roboty :P)

Fabuła jest ciekawa, wciągająca i zabawna. Wartka akcja bardzo często się pojawia, bo przecież spijanie popołudniowej herbaty jest po prostu nudne 😛 Nie raz Alexia będzie walczyć o życie lub dobre imię i nie dwa będzie narażona na zrzędliwość rodziny, czy obcych bab. Jak zawsze pojawia się tajemnica, którą protagonistka musi rozwiązać oraz mnóstwo sekretów do odkrycia. Podczas czytania, wraz z główną bohaterka będziemy się zastanawiać, gdzie też podział się Lord Akeldama, czy mężowi wróci rozum do głowy, co też się rodzi w brzuchu bezdusznej oraz jakie sekrety skrywa przed Alexią Floote. Niestety nadal nie dowiemy się za dużo o panu Tarabottim, choć rąbek tajemnicy zostaje ujawniony, lecz jest to zaledwie przekąską, więc nadal czekamy na główne danie. O dzieciofelerze dowiadujemy się całkiem sporo pod koniec powieści, ale oczywiście autorka i tak pozostawia sobie deser na zaś 😛

Oprócz zarąbistej głównej bohaterki i intrygującej fabuły, ta powieść ma w sobie również mnóstwo humoru! Nie dość, że Alexia rzuca kąśliwymi uwagami w swoje siostry, matkę i stare wścibskie baby, to jeszcze nie raz daje popalić swojemu mężowi, a to że go akurat nie ma w pobliżu, w ogóle jej nie przeszkadza. Ogólnie związek bezdusznej i wilkołaka jest jednym z najlepiej wykreowanych w literaturze fantasy. Oboje są uparci, inteligentni i nieustępliwi. To prawdziwa mieszanka wybuchowa, która nigdy nie wiadomo, kiedy da o sobie znać. Nie raz w złości się całują, czy lądują w łóżku, a i tak to nie przeszkadza im dalej się kłócić 😛 Kolejnym motywem komediowym jest pewien profesor, kuzyn madame Lefoux, którego można określić mianem sympatycznego chrabąszcza (nazwę zapożyczyłam z filmu „Godzina pąsowej róży”). Facet cieszy się z każdej nowinki technologicznej, odkrycia, badania, czy ataku wampirów. Jego po prostu nie sposób przestraszyć, czy zezłościć, a jego ciepłe komentarze w trakcie walki po prostu powalają 😀 Poza tym ciąża Alexi również wywołuje śmiech, bo kobieta na swój sposób radzi sobie z zaistniałą sytuacją. Nie dość, że nazywa płód „dzieciofelerem”, to jeszcze grozi mu, że jak tylko się urodzi, to się z nim porachuje za te wszystkie mdłości. Żeby nie było, apetyt również zacznie dopisywać i protagonistka zakocha się w pesto, które wywołuje niezwykłe poruszenie u Connalla 😀

Jeśli po przeczytaniu mojej recenzje nadal nie wiecie, czy czytać „Bezgrzeszną”, to powiem wam, że nie, chyba że już zapoznaliście się z poprzednimi częściami 😉 Jeśli tak, to po prostu musicie zaopatrzyć się w kolejną książkę i gwarantuje wam, że nie będziecie rozczarowani (chyba, że „Bezduszna” i „Bezzmienna” nie przypadły wam do gustu, ale wtedy po co czytać recenzję trzeciej części? :P). Pani Gail Carriger doskonale się bawi podczas pisania, co da się odczuć podczas czytania i nie zauważyłam spadku formy, czy braku pomysłów ze strony autorki. Nic tylko cieszyć się i czytać lub czytać i się cieszyć 😉

Ocena: 6/6

Martycja

Recenzja Bezzmiennej KLIK

Recenzja Bezdusznej KLIK

Reklamy

4 responses to “Bezgrzeszna – Gail Carriger

  • zajeckicajec

    Już wiem, że chcę i nawet się zaopatrzyłam w pierwszą część, ale wiadomość o tym, że prawdopodobnie nie będzie ostatniej części trochę dołująca, bardzo nie lubię niedokończonych serii, niech to wydadzą chociaż w e-booku!

    • Martycja

      No niestety, większość wydawnictw zaczyna serie, kontynuuje prawie do końca, a potem, gdy zostaje ostatnia część, to stwierdzają, że nie wydadzą :/

      • zajeckicajec

        Totalnie bez sensu. Podejrzewam, że mogłoby im to jeszcze podnieść sprzedaż, bo ja np. jak widzę, że ostatniej części nie będzie to od razu odechciewa mi się kupować, bo po co mi na półce takie niepełne wydanie?

        • Martycja

          Czwarta część wyszła w marcu 2012. Obecnie mamy maj 2014, a na stronie autorki info, że Polska jeszcze nie kupiła praw do ostatniej części 😦

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: