Opublikowany w Martycja

Lily Bard 2: Czyste Szaleństwo – Charlaine Harris


czyste-szalenstwoOd kilku miesięcy nie czytałam kryminału, więc stwierdziłam, że czas najwyższy nadrobić nieco zaległości w tym gatunku. Co prawda w marcu przeczytałam thriller z moim ukochanym Dexterem w roli głównej, jednak zauważyłam, że seria z Lily Bard jest praktycznie nieruszona. Pierwszą część zrecenzowałam w czerwcu 2013 roku, więc postanowiłam tekst na temat drugiej wrzucić również w miesiącu wakacyjnym 😉

Fabuła

Jeden z mieszkańców Shakespeare zostaje przygnieciony sztangą w klubie Body Time należącym do Marshalla Sedaki. Ciało odkrywają nad ranem Lily i Bobo. Na początku wydaje się, iż jest to nieszczęśliwy wypadek, jednak bardzo szybko Claude Friedrich stwierdza morderstwo. Nikt niestety nie wie, co mogło być motywem, ani kto chciałby zabić przeciętnego i mało inteligentnego kulturystę.

W miasteczku dochodzi do spięć na tle rasowym. Mieszkańcy otrzymują ulotki z hasłem „Odbierz, co Twoje” oraz informacje, o tym, że biali mężczyźni są zagrożeni. Do tego Deedra zaczyna być szykanowana za to, że sypia z czarnymi mężczyznami. W tym samym czasie Lily zaczyna pracę u Mookie Preston – mulatki pracującej nad drzewami genealogicznymi, która niedawno przeprowadziła się do Shakespeare. To niejedyna zmiana w życiu protagonistki. Dziewczyna zrywa związek z Sedaką i daje jasno do zrozumienia Friedrichowi, że jest nim zainteresowana tylko w kontekście przyjaźni.

Na to wszystko, w mieście pojawia się również tajemniczy mężczyzna z kitką, który wydaje się przebywać w tych samych miejscach, co główna bohaterka. Lily natyka się na niego w sklepie Winthropa, w domu Bobo, na pogrzebie sąsiadki i w Body Time. Nie wiadomo kim jest, a sam się przedstawić nie chce. Protagonistka ochrzciła go ksywką „czarny kucyk”.

W trakcie fabuły wychodzą również na jaw fakty z bijatyki pod sklepem, która prawdopodobnie była następstwem pobicia na śmierć czarnoskórego studenta – Darnella Glassa.

Moim zdaniem

Pierwszą część określiłam jako lekki kryminał, który nie powodował, że pocą mi się dłonie z przejęcia. Druga część ma się podobnie, jednak daję jej w ocenie końcowej punk więcej za kilka zaskakujących scen. „Czyste szaleństwo” czytałam z większym zainteresowaniem i zapałem, choć w przeciwieństwie do „Czysta jak łza” zorientowałam się kto jest mordercą. Jest to dowód na to, że odgadywanie, kto zabił wcale nie jest najważniejsze w kryminale, czy powieści detektywistycznej. Bardzo spodobała mi się fabuła, bo była nie tylko interesująca, ale również zaskakująca, zabawna, czy pouczająca. Wiedząc już, co przeszła główna bohaterka kilka lat wcześniej, możemy lepiej zrozumieć jej nowe spojrzenie na świat, motywy postępowania, czy zmianę charakteru oraz problemy ze znalezieniem przyjaciół, czy partnera na stałe, który zaakceptowałby jej ciężko dostępne serce oraz siłę fizyczną i psychiczną.

Pani Harris w drugiej części zajęła się rasizmem oraz jego wpływem na mieszkańców małego miasteczka. Pokazała, że pomimo tylu lat równouprawnienia, nadal są ludzie, którzy znajdą powód, by nienawidzić „czarnych” i obwiniać ich o całe zło, jakie ich spotkało. Autorka wprowadziła swoją bohaterkę w sam środek bójki na tle rasowym, która ma swoje późniejsze reperkusje. Nie dość, że dochodzi do kilku morderstw, to jeszcze rozpoczyna się nagonka i jawne pokazywanie antypatii do ludzi „niebiałych”. Ciekawy temat, nie powiem, bo szczerze mówiąc, nie spodziewałam się takiej tematyki. Obrót spraw jest jednocześnie interesujący i zatrważający, bo ja nie rozumiem, jak można pałać nienawiścią do kogoś, tylko dlatego, że ma inny kolor skóry? Dla mnie, to jest po prostu szukanie winnego za własne niepowodzenia i kompleksy.

W książce nie zabraknie również par oraz miłostek. Tak jak w poprzedniej części Lily spiknęła się z Marshallem, tak tu ich związek praktycznie nie istnieje od pierwszych stron powieści. Za to pojawiają się inni adoratorzy, którzy pragną wleźć do łóżka protagonistki i nie szczypią się z podchodami, czy końskimi zalotami. Sam szef policji nie raz napomknie, że chętnie przespałby się z Lily, choć ta traktuje go tylko jak przyjaciela, a jedyny związek, jaki chce z nim mieć jest platoniczny. Marshall idzie do lamusa, więc nastoletni Bobo będzie próbować zalecać się do głównej bohaterki. Tym razem nie będą to tylko żarciki i flirt. Chłopak na tyle dorósł, że spróbuje czegoś więcej niż całus w policzek 😉 Jest jeszcze tajemniczy czarny kucyk, który podczas ćwiczeń w Body Time pomaca Lily po tyłku, ale to tylko przypadkiem i tylko po to, by pomóc podczas podciągania się dziewczyny na drążku 😛

Oprócz wątku detektywistycznego, miłosnego i nietolerancji na tle rasowym, mamy również śmierć naturalną i pogrzeb, rodzinne problemy Winthropów, walkę na śmierć i życie oraz rozwinięcie przyjaźni Lily – sprzątaczki z Carrie – lekarką. Ten ostatni wątek jest bardzo sympatyczny, zwłaszcza że dochodzi również wątek damsko-męski z Carrie i byłym adoratorem Lily, ale o kogo chodzi, to już nie napiszę, abyście mieli niespodziankę 😉 Dzięki temu mamy kilka zabawnych sytuacji, co daje nam chwilę na oddech pomiędzy kolejnymi brutalnymi zachowaniami na tle rasowym, czy tajemnicami ludzi wokół, bo okazuje się, że w Shakespeare każdy ma swoje sekrety i część z nich wychodzi z czasem na jaw.

Polecam przygody Lily Bard każdemu fanowi lekkich powieści kryminalno – detektywistycznych. Seria wyróżnia się na tle innych książek z morderstwami i szukaniem poszlak, w których detektywem nawet jeśli jest kobieta, to na pewno nie jest sprzątaczką do wynajęcia 😉

Ocena: 5/6

Martycja

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s