Coś do stracenia – Cora Carmack


cos-do-stracenia-b-iext25446772Ostatnio dobiły mnie upały i chorowanie. Uwierzcie, ospa w wieku dwudziestu kilku lat, nie jest przyjemnym przeżyciem. Zwłaszcza, jak na dworze gorąco! Potrzebowałam więc lekkiej, ciut odmóżdżającej lektury. Najlepiej takiej, przy której dałoby się strzelić kimę 😀
Nie no, to już był żart. Sięgnęłam po „Coś do stracenia” Cory Carmack. Z jakim skutkiem? O tym za chwilę.

Bliss jest zwykłą, nie wyróżniającą się z tłumu dwudziestolatką. I dobrze jej z tym. Do czasu… Bliss jest dziewicą. Jedyną wśród znajomych z collegu i postanawia ten fakt zmienić. Najlepiej jak najszybciej! Za namową przyjaciółki, decyduje się na szybki podryw w pubie, zaliczenie faceta i… prowadzenie dalej swojego zwykłego życia. Co jednak, kiedy nowo poznany Garrick okazuje się niezłym ciachem? Na tyle niezłym, że Bliss postanawia wykorzystać go do realizacji swoich celów?
To może skończyć się wyłącznie katastrofą! Bliss ucieka z własnej sypialni, zostawiając Garricka w stroju Adama! Czy może stać się coś gorszego i bardziej upokarzającego? Tak! Garrick okazuje się jej nowym wykładowcą! Czy to wszystko to złośliwość losu? A może szansa na zmianę swojego życia i odnalezienie miłości?

Fabuła jest prosta. Jak budowa cepa. Co za tym idzie, idealnie wpasowała się jako lektura na moje chorowanie!
Ona poznaje jego, zalicza mega, mega wtopę i czeka na rozwój sytuacji, wpadając po same uszy w stan permanentnego zakochania. On intrygujący, lekko tajemniczy, nie może oprzeć się dziewczynie, która zostawiła go samego, w swoim własnym mieszkaniu, pod, jak się później okazuje, wymyślonym pretekstem.
Uwierzcie, fabuła nie wymagała ode mnie dużego skupienia, dzięki temu, mogłam się przy niej po prostu relaksować.

Bliss i Garrick to para zakręconych, młodych ludzi, których nie brakuje w otoczeni każdego z nas. Są normalni. I chyba to jest ich największy atut. Nie są wyidealizowani, cudowni. Zioną codziennością na kilometr. Odnoszę wrażenie, że mało kiedy w powieściach tego typu, zdarzają się takie postacie.
Tak samo fabuła, z jednej strony wręcz nieprawdopodobna, z drugiej jednak całkiem realna. Przecież nie każdy początek związku zaczyna się perfekcyjnie i według naszych myśli. Czasem jednej ze stron podwinie się noga. Ale to chyba dodaje wszystkiemu smaczku i pikanterii. A uwierzcie, pikanterii w książce nie brakuje. Sceny erotyczne nie są wulgarne. Opisują po prostu podniecenie dwójki młodych ludzi, ich fascynację sobą. I to wystarczy w zupełności.

Wierzę w przypadek i zrządzenie losu. I właśnie te dwie rzeczy kierują ich życiem. Jak i każdym z nas, jak by nie było.
Każda decyzja poniesie za sobą większe lub mniejsze konsekwencje, o czym przekonują się nie tylko bohaterowie książki, ale i my,czytelnicy w swoim życiu codziennym.

„Coś do stracenia” może nie jest bardzo ambitną lekturą. Mi jednak umiliła czas z nią spędzony na tyle, że uważam ją za godną polecenia. Jest przewidywalna. Nie będę kłamać, że nie. Mimo to, podobała mi się i pozwoliła odprężyć. A o to przecież chodzi.

Ocena: 4,5/6

Violet

Za książkę dziękuję wydawnictwu Jaguar!

Reklamy

One response to “Coś do stracenia – Cora Carmack

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: