Wróć, jeśli pamiętasz – Gayle Forman


wroc-jesli-pamietaszKilka miesięcy temu przeczytałam „Zostań, jeśli kochasz”, przez którą zużyłam pół opakowania chusteczek higienicznych, więc kiedy wydawnictwo Nasza Księgarnia wydało kontynuację powieści Pani Forman, to zaraz musiałam się w nią zaopatrzyć, gdyż ciekawiło mnie, co jeszcze autorka mogła wymyślić o Mii i Adamie.

Fabuła

Minęło trzy i pół roku od wypadku, w którym Mia straciła swoich najbliższych. Adam jest teraz gwiazdą rocka, którego czeka ponad 60-cio dniowa trasa koncertowa z zespołem „Shooting Star”, a Mia rozpoczyna karierę wiolonczelistki. Niestety tych dwoje nie jest już razem i to od dawna. Adam udaje się na wywiad z dziennikarką magazynu „Shuffle”, a towarzyszy mu manager zespołu – Aldous, który pilnuje, aby żurnalistka skupiała się na ustalonych tematach i żeby Adam nie chlapnął czegoś nieodpowiedniego. Wywiad wymyka się spod kontroli, kiedy to dziennikarka pyta o licealną miłość – Mię, co kończy się zniszczeniem przez Adama dyktafonu oraz szybkim zawiezieniem go do hotelu. Tam chłopak w spokoju zażywa tabletki na uspokojenie, po czym wychodzi na długi spacer bez Iphone’a, z ciemnymi okularami na pół twarzy i czapką z daszkiem na głowie. Zaczyna podróż w przeszłość i rozmyślanie nad swoją egzystencją…

Moim zdaniem

Zacznę od tego, że „Wróć, jeśli pamiętasz” jest napisana z perspektywy Adama i to dzięki niemu dowiadujemy się, co działo się u niego przez ostatnie trzy i pół roku oraz poznajemy czynniki, które spowodowały rozstanie z Mią. Na początku bałam się przeczytać tę książkę, bo szczerze, to co mnie interesują przemyślenia emo-faceta? Jednak podczas poznawania treści powieści, w ogóle nie przeszkadzał mnie fakt narracji prowadzonej przez chłopaka, wręcz przeciwnie. Mogłam z jego perspektywy śledzić co ciekawsze momenty przeszłości oraz dowiedzieć się, co myślał Adam o związku z Mią, jej wypadku oraz rekonwalescencji. Szczerze mówiąc, to nie obraziłabym się nawet, gdybym miała przeczytać „Wróć, jeśli kochasz”, tylko i wyłącznie z perspektywy gwiazdy rocka 😉

Adam wydaje się być postacią tragiczną, choć ten jego tragizm do mnie nie trafia. Bardziej jest on dla mnie narcystycznym emo, która myśli, że tylko on przeszedł piekło, tylko jemu życie wydaje się męczące i w ogóle, to nikt go nie rozumie. Ja naprawdę wszystko rozumiem. Jego dziewczyna miała poważny wypadek samochodowy, który cudem przeżyła (w przeciwieństwie do jej najbliższych), śmierć bliskich Mii dotknęła również Adama. Chłopak często bywał i sypiał u swojej dziewczyny, więc czuł się u niej w domu jakby był już częścią jej rodziny. Później towarzyszył Mii podczas wielomiesięcznej rekonwalescencji i musiał patrzeć, jak jego ukochana cierpi fizycznie i psychicznie, aż w końcu Mia wyjeżdża na studia i z czasem zrywa kontakt, bez słowa wyjaśnienia. Adam zamyka się w swoim pokoju i wegetuje przez wiele miesięcy po tym wszystkim co przeszedł. Jest to jak najbardziej zrozumiałe, jednak później się otrząsa, zaczyna znów pisać piosenki i grać na gitarze i wraz ze swoim starym zespołem staje się gwiazdą rocka. Jednak on nadal się emuje. Zaczyna miewać huśtawki nastroju, które kończą się agresją albo totalnym zamknięciem w sobie. Chłopak zaczyna brać tabletki na uspokojenie, gdyż coraz częściej miewa stany lękowe przed publicznością, fanami, a nawet członkami zespołu. Serio? Skoro ma się takie irracjonalne lęki przed skupiskiem ludzi, to może rzucić granie w sławnym zespole i zmienić miejsce zamieszkania na jakąś spokojną wieś? Może by tak zacząć życie od początku? Może pójść do jakiejś szkoły i wyrobić sobie jakiś zawód, zamiast jojczyć „mam wielki talent muzyczny, jestem sławny i nikt mnie nie rozumie, buhuhuhu! Chlipchlipchlip” Wydaje mi się, że gdyby matka i ojciec wylali na niego kubeł zimnej wody, to może by się w końcu wziął za siebie, zamiast tkwić w świecie, który go dołuje.

Na szczęście Adam, jakimś cudem natyka się w Nowym Jorku na Mię, swoją dawną miłość. Pomimo iż minęły trzy lata, odkąd ją widział, protagonista idzie na jej koncert smyczkowy, po czym spotykają się i zaczynają wspólne zwiedzanie ulubionych miejsc Mii oraz rozmowy o niczym, byle uniknąć bolesnej przeszłości. W trakcie podróży Adam i tak oczywiście wspomina różne sytuacje z przeszłości, przez co jego irytacja i niedokończone sprawy sprzed trzech lat, zaczynają stawać gulą w gardle. Moment, w którym autorka wprowadza żywą Mię do fabuły i rozpoczyna się ich teraźniejszość, powieść czyta się o wiele przyjemniej i łatwiej. Już nie jesteśmy zanudzani emowaniem się Adama, tylko obserwujemy, jak chłopakowi żyła pulsuje na skroni, gdy radosna Mia stara się relacjonować, co weselsze i ciekawsze historyjki. W końcu dowiadujemy się, co działo się z dziewczyną oraz co nią kierowało, kiedy powoli odseparowywała się od ukochanego chłopaka. Powiem wam, że jej zachowanie było jak najbardziej logiczne i racjonalne. Kto wie, czy sama nie postąpiłabym tak samo. Ucieszyło mnie, że Mia po tak wielkiej tragedii podniosła się i postanowiła piąć do przodu, aby samej do czegoś dojść i coś osiągnąć, byle bez współczucia, które towarzyszyło jej podczas dochodzenia do zdrowia. Wiolonczelistka pokazała, że ma charakter oraz to jak zmieniła się z zakompleksionej i wstydliwej nastolatki w odważną i silną kobietę. Dorosła w przeciwieństwie do Adama, co chyba pokazuje, że faceci są do tyłu o te trzy lata 😉

Historia niestety nie posiada wątku paranormalnego, który zachęcił mnie do przeczytania pierwszej części. Dla jednych będzie to plus, dla innych minus. Ja jestem w tej drugiej grupie. Nie wiem dlaczego, ale myślałam, że tym razem to Adam wyląduje w śpiączce 😛 Facet jest takim emo, że aż się prosiło, aby przedawkował tabletki, związał sobie ręce z tyłu, podciął sobie żyły, by na końcu z rozbiegu skoczyć z mostu do rzeki Hudson 😉 Na szczęście autorka tak poprowadziła fabułę, że braku ducha/duszy/wolnego umysłu nie brakowało podczas czytania, bo cała reszta, czyli przemyślenia głównego bohatera, wspomnienia z przeszłości i ciągłe wahania oraz niewiadoma, czy Mia i Adam będą znów razem, wystarczają w zupełności. Chyba ta ciekawość zakończenia oraz sposobu jego wykonania trzymała mnie najbardziej w niecierpliwości, przez co powieść przeczytałam szybko, pomimo drętwego i EMOcjonującego początku 😉

Według opisu na tylnej okładce, „Wróć, jeśli pamiętasz” (org. „When she went”) książka jest niezwykle, jak nie bardziej poruszająca od „Zostań, jeśli kochasz”. Nie zgadzam się, bo przez całą powieść nie uroniłam ani jednej łzy i tylko raz oczy mi się zaszkliły. Może gdyby Mia lub Adam mieli psiaka lub kociaka i zwierzątko wpadłoby pod żółtą taksówkę…

Ocena: 4/6

Recenzja „Zostań, jeśli kochasz” KLIK

Martycja

Za książkę do recenzji, dziękuję wydawnictwu NASZA KSIĘGARNIA 🙂

Reklamy

3 responses to “Wróć, jeśli pamiętasz – Gayle Forman

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: