Przebudzenie – Stephen King


przebudzenie-2Sięgając po „Przebudzenie” spodziewałem się książki podobnej do „Dallas’63” i „Joyland”. Jak się później okazało – miałem nosa. Najnowsza powieść Stephena Kinga czerpie garściami ze swoich młodszych poprzedniczek. Nie jest to jednak minus. Nowszy, bardziej sentymentalny King przypadł mi bowiem do gustu.

„Przebudzenie” to książka, która opowiada losy Jamiego Mortona – od najmłodszych lat, aż do późnej starości. Cała historia zaczyna się dość niewinnie. Do małej miejscowości w nowej Anglii przybywa nowy pastor – Charles Jacobs – wraz z rodziną. Wszyscy są zachwyceni nowymi mieszkańcami i chętnie uczęszczają do kościoła, by słuchać jego kazań. Dużą popularnością cieszą się także spotkania młodzieżowe, które pastor prowadzi dla najmłodszych mieszkańców miasteczka. Sielanka ta nie trwa jednak długo. Wszystko kończy się w momencie, kiedy w wypadku samochodowym giną najbliżsi pastora. Po skończeniu żałoby,Charles Jacobs postanawia wygłosić ostatnie kazanie, które podważa istnienie Boga i wyjeżdża z miasta. Po kilku latach Jamie Morton dorasta i staje się zupełnie innym człowiekiem. Uczy się gry na gitarze i zaczyna grać w zespołach na terenie całego kraju. Kariera muzyka nie wychodzi mu jednak na dobre. Prowadzi życie tułacza i uzależnia się od heroiny. Kiedy powoli sięga dna, w jego życiu pojawia się stary znajomy, który kolejny raz odmienia jego los. Tak w skrócie przedstawia się fabuła powieści.

Jak już na wstępie wspomniałem, sposób prowadzenia powieści jest podobny do tego, co zdążyliśmy zobaczyć chociażby w „Joyland”. Fabuła nie skupia się na jednym wątku, ale prowadzi nas przez kolejne etapy życia głównego bohatera. Mnie osobiście przypadło to do gustu. Autor wymyśla bardzo ciekawe życiowe wątki, które każdy z nas na pewno przeżył lub miał z nimi styczność. Przyznam szczerze, że takie najzwyklejsze perypetie wciągają czasami bardziej od „głównego dania”. Pisarz przyzwyczaił swoich czytelników do szalonych, wręcz absurdalnych pomysłów. W tej powieści zostało trochę starego Kinga, ale ujrzeć możemy go w finałowych scenach. Sam pomysł na uzdrawiającą elektryczność może przypomnieć wcześniejsze powieści mistrza grozy.

Kwestią gustu jest, czy zaakceptujemy nowy styl pisarza, czy raczej będziemy wracać do wcześniejszych jego powieści. Ja śmiało mogę powiedzieć, że każda nowość, która wyjdzie z pod pióra Kinga wpadnie w moje ręce.

DonSzabla

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: