Piętno Rzeki – Patricia Briggs


pietno-rzekiPrzygodę z Mercedes Thompson zacząłem dość chaotycznie, bowiem sięgnąłem najpierw po najnowszą część serii, nie znając kompletnie fabuły poprzednich. Zaintrygowała mnie głównie okładka i całkiem ciekawy opis, który potrafi przyciągnąć uwagę potencjalnego czytelnika. Trzeba przyznać, że fabryka słów robi fantastyczne okładki i wydaje swoje książki bardzo starannie. Czas przejść jednak do konkretów, czyli do tego, co znajdziemy w środku.

Każdy z nas zapewne słyszał znane powiedzenie: Nie oceniaj książki po okładce. Ja zaryzykowałem i postanowiłem zagłębić się z fabułę powieści pani Briggs. Co z tego wynikło? Zapraszam do przeczytania dalszej części recenzji.

Początek książki jest w typowym babskim stylu. Główni bohaterowie powieści Mercedes i Adam szykują się do zalegalizowania swojego związku. Innymi słowy: chcą wziąć ślub. Wprawdzie łączy ich zupełnie inna więź – ona potrafi zmieniać się w kojota, a on w wilkołaka – ale warto przyjąć ten sakrament dla samej wygody. Jak to bywa przed tak ważnym wydarzeniem, przygotowania bywają ciężkie. Jakby sama ceremonia nie była aż nadto stresująca, do akcji wkracza rodzicielka panny młodej i wtrąca swoje trzy grosze. Trzeba przyznać, że takie sytuacje są bardzo częste w prawdziwym życiu – plus dla autorki. Wracamy jednak do dalszych wydarzeń. Zmęczona całym tym zamieszaniem Mercy, wpada na genialny pomysł i postanawia powiedzieć sakramentalne tak w tajemnicy. Niestety, jak się później okazuje, wszyscy przewidzieli ten niecny plan i przybyli na ślub nieproszeni. Niespodzianka okazała się całkiem udana i po całej ceremonii pozostało tylko wybrać się w podróż poślubną. Miesiąc miodowy okazuje się niezbyt udany, bowiem na miejscu toczy się dramat. W pobliskiej rzece grasuje potwór, który zabija ludzi. Do akcji muszą wkroczyć zmiennokształtni i szamani.

Będę szczery, początek był dla mnie katorgą. Nie to, że jestem mało sentymentalny. Po prostu miłosne perypetie w takim wydaniu mnie nie bawią. Zapewne fani Mercedes Thompson czekali na ten moment i będą zachwyceni obrotem wydarzeń. Mnie osobiście to nie urzekło. Obawiałem się, że całość powieści będzie zachowana w takiej konwencji. Na całe szczęście, po jakimś czasie śledztwo wychodzi na główny plan. Ten aspekt wypadł dobrze. Autorka wymyśliła bardzo dużo rozwiązań fabularnych, których nie sposób się spodziewać. Widać, że miała mnóstwo interesujących pomysłów, które wykorzystała całkiem przyzwoicie. Fabuła została wzbogacona o liczne elementy fantastyczne, takie jak: przemiany w zwierzęta, rozmowy z duchami, legendy i mity. Bardzo fajnie. Zważywszy na fakt, że początek powieści tego nie zapowiadał. Spodobał mi się także klimat. Nie wiem, jak go dokładnie opisać, ale kojarzył mi się z Teksasem i tamtymi rejonami. Czego mi zabrakło? Uważam, że większej dynamiki. Są momenty bardziej emocjonujące, ale chciałbym ich zdecydowanie więcej.

„Piętno rzeki” to moim zdaniem książka przeznaczona dla płci pięknej. Nie zmienia to jednak faktu, że i ja znalazłem w niej coś dla siebie. Fani serii i nasze szanowne czytelniczki ogólną ocenę mogą podnieść o jedno oczko wyżej.

Ocena: 4/6

DonSzabla

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: