Domofon – Zygmunt Miłoszewski


domofonSięgając po „Domofon”, nie miałem zbyt wygórowanych oczekiwań. Nie spodziewałem się horroru, który przyprawi mnie o szybsze bicie serca i sprawi, że będę miał obawy przed pójściem o zmroku do toalety. Chciałem po prostu przeczytać książkę, w której realia będą mi bliskie. Taką typową polską powieść, gdzie nie będę musiał opierać się na informacjach z Internetu. Zygmunt Miłoszewski właśnie taką powieść mi dostarczył.

„Domofon” to książka, która rozkręca się stopniowo. Na samym początku poznajemy dwójkę kluczowych postaci, która wyprowadza się ze swojej miejscowości i przyjeżdża do Bródna, żeby rozpocząć nowe życie. Ich zaklimatyzowanie w nowym miejscu nie przebiega sielankowo. Na klatce schodowej mieszkańcy znajdują człowieka bez głowy. To wydarzenie przewraca do góry nogami życie lokatorów bloku i jest początkiem do jeszcze większego koszmaru. Po tych wszystkich niepokojących wydarzeniach, następuje coś nieoczekiwanego. Blok „zamyka się” i więzi wszystkich domowników bez możliwości ucieczki. Ostatnie zapasy żywności powoli się kończą. Wszystkich dopadają koszmary i boją się zasnąć. Jakby tego było mało, więźniowie powoli popadają w obłęd. Jak zakończy się cała historia? Tego naturalnie zdradzić nie mogę. Powiedzieć mogę tylko tyle, że będziecie bardzo zaskoczeni.

Fabuła powieści potrafi zaintrygować. Może nie w pierwszych rozdziałach, bo to głównie wprowadzenie, ale warto przez to przebrnąć. Początek jest monotonny głównie ze względu na przedstawienie postaci. Poznajemy ich losy przed felernymi wydarzeniami, by lepiej się z nimi utożsamić. W późniejszych rozdziałach akcja nabiera tempa, a historia znacznie się rozwija. Główny wątek może nie jest mistrzostwem świata, ale trzeba przyznać, że jest całkiem fajnie wymyślony. Powieść miała być horrorem (tak jest napisane na okładce). Niestety, ale pod tym względem się zawiodłem. Na próżno szukać tutaj mrożących krew w żyłach momentów. Widać, że autor starał się, by książka przypominała formułą horror, ale nie bardzo mu to wyszło. Moim zdaniem za mało drastycznych momentów i budowania napięcia.

Kreacja postaci jest przeciętna. Są bohaterowie, którzy przyciągają uwagę (Wiktor, dewotka czy Robert), ale bywają także takie, które kompletnie nie wnoszą nic do fabuły, a odgrywają jedną z kluczowych ról. W sumie tylko Robert (w późniejszych rozdziałach) pasuje do koncepcji horroru. Reszta wypada bardzo przeciętnie.

Autor mógł puścić wodzę wyobraźni znacznie bardziej i dopracować kilka znaczących detali. Wtedy powieść wypadłaby znacznie lepiej, a moja ocena – podobnie jak innych czytelników – wzrosłaby o przynajmniej jedną gwiazdkę. Nie zmienia to jednak faktu, że Zbigniew Miłoszewski może swój debiut literacki uznać za całkiem udany. Teraz pozostaje mi tylko zapoznać się z prokuratorem Szackim.

DonSzabla

Reklamy

2 responses to “Domofon – Zygmunt Miłoszewski

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: