Kołysanka dla Rosalie – Renata Kosin


IMG1429541120301_62618Niemal rok temu, pisałam Wam o powieści Renaty Kosin „Tajemnica Luizy Bein”. Dzisiaj nadeszła pora na kontynuację przygód głównych bohaterów. Szczerze, byłam zdziwiona, że to już tyle czasu. Miałam wrażenie, jakbym dopiero co książkę odłożyła na bok. Nie wiem gdzie ten czas tak szybko ucieka. Jednak bardzo ucieszyłam się, że ponownie będę mogła spotkać się z Klarą Figiel i jej przyjaciółmi.

Pałac w Wartemborgu prosperuje jako nowo otwarty i odrestaurowany hotel, prowadzony przez Klarę i Jakuba, wspieranych przez Annę i jej przyrodniego brata Alexa.
Kiedy pierwsi wczasowicze rozpakowują się w swoich pokojach a na wakacje przyjeżdża cała rodzina Beinów, Klara trafia na nowe zagadki związane z pałacem i dziadkami Anny. Dziewczyna niechętnie wraca do historii Wartemborga. Dodatkowo, ktoś próbuje ją nastraszyć, a ona sama nie czuje się w ostatnim czasie najlepiej.
Jaki związek z tym wszystkim mają kołysanki, które stara niania Liska śpiewa małej Rosalie Bein?
Jakie tajemnice jeszcze kryją się za wszechobecnym symbolem róży, otaczającym Klarę ze wszystkich stron?

Pierwsza cześć wywarła na mnie piorunujące wrażenie, jeżeli nie wierzycie, odsyłam Was do lektury mojej poprzedniej recenzji. Tym razem jednak klapa. Straszna klapa.
Tajemnice nie są aż tak wciągające jak poprzednio (i dość mocno przewidywalne), sama bohaterka trochę irytuje swoim zachowaniem. Akcja rozwija się tak wolno, że bez większego żalu odkładałam książkę po kilku stronach, żeby złapać raczkującą po pokoju córeczkę.

Dopiero w połowie powieści, akcja nabiera tempa. Jednak to nie to samo, co zaserwowała pani Renata w poprzedniej powieści. Zabrakło tej iskry, punktu zapalnego, który wywołałby całą reakcję łańcuchową, prowadząca czytelnika do niebywale fascynującego zakończenia.
Tym razem, fabuła jest dość przewidywalna. Sama powieść jednak napisana jest podobnym stylem jak jej poprzedniczka, okraszona fantastycznymi opisami pałacowych ogrodów, pokojów i samego budynku. Jednak to zdecydowanie za mało, żeby czytelnik w książce zatonął. Tytułowa Rosalie, córka Alexa i Sary Bein, i związana z nią zagadka, również nie ratują sytuacji. Całość jest mocno naciągana i, powtórzę się, przewidywalna

Klara się wypaliła! Początkowo, energiczna i pełna życia dziewczyna, staje się kobietą przytłoczoną natłokiem obowiązków i różami, nieustannie towarzyszącymi jej na każdym kroku. Czy to możliwe, żeby przez siedem lat, młoda bohaterka aż tak się zmieniła? Zamiast podekscytowania związanego z otwarciem hotelu, mam wrażenie, że jest wiecznie zirytowana i wkurzona. No ile można?
Rozumiem, że w pewien sposób może na nią wpływać jej fizyczne samopoczucie, ale jednak – sama wiedziała, że odrestaurowanie starego pałacu i urządzenie w nim hotelu nie będzie łatwą sprawą.

Zabrakło mi też większych interakcji z gośćmi pałacyku. Lepsze wplątanie ich w życie głównej bohaterki, dodałoby na pewno smaczku całej powieści. A tak, poznajemy głównie panią Różę i jej męża, którzy notabene, Klarę wyłącznie doprowadzają na skraj załamania nerwowego, gdzieniegdzie w fabułę wplątany jest też rezydujący w hotelu pisarz Dębski.

Czegoś mi tym razem zabrakło. Czyżby autorka wypaliła się? Chyba w to nie uwierzę. Wiem też, że nie raz, nie dwa, gdzie pierwszy tom był powalający, drugi rozczarowywał, ale sięgnięcie po kolejną cześć nigdy nie było błędem. Jeżeli Renata Kosin zdecyduje się pociągnąć dalej historię pałacu w Wartemborgu, po książkę sięgnę na pewno. Szkoda jednak, że ta część nie powaliła mnie.

Ocena: 3/6

Violet

Za książkę dziękuję Wydawnictwu Nasza Księgarnia.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: