Zielonooki Demon – Jaye Wells


sabinie-kane-tom-3-zielonooki-demonCzęść trzecia serii o Sabinie Kane dotrzymuje kroku swoim poprzedniczkom. W związku z tym, że przygody rudowłosej należą do jednej z moich ulubionych serii, każdą następną historię poznaję tylko i wyłącznie w święta lub wakacje. Tym razem czytanie powieści przypadło na Wielkanoc. Książka umiliła mi święta i sprawiła, że zapomniałam, ile w kwietniu miałam skończyć lat…

Fabuła

Historia rozpoczyna się trzy dni po porwaniu Maisie. Sabina wraz z Adamem i Giguhlem czatują na samochód Persefony, która jest najsłabszą z trzech Dominii wampirów. Dochodzi do walki, podczas której okazuje się, że samochodu nie prowadziła Persefona, tylko Tanith – zaraz po Lawinii najsilniejsza i najbardziej wpływowa dominia. Kobieta od razu się poddaje i proponuje pomoc w zabiciu Lawinii, aby samej przejąć władzę nad wampirami i nie dopuścić do międzyrasowej wojny. Adam po konsultacji z Orfeuszem zgadza się zabrać Tanith w charakterze więźnia do królestwa elfów, rządzonych przez królową Maeve. Na miejscu Sabina zostaje od razu wyrzucona z obrad, gdyż stara królowa elfów nie życzy sobie, aby jakiś mieszaniec, który zabił elfa, przebywał w tym samym pomieszczeniu, co władczyni.

Po naradzie, Adam wraz z Orfeuszem i Reą, oznajmiają Sabinie, iż Maeve zgodziła się na warunki Tanith. Pół-mag z Adamem i Giguhlem mają wyruszyć do Nowego Orleanu, gdyż tam jest przetrzymywana Maisie. Niestety zabicie Lawinii, według starej królowej jest priorytetem, czym wkurza Sabinę i Magów. Oczywiście rudzielec nie ma zamiaru słuchać elfa, dlatego Adam został wyznaczony na głównodowodzącego w akcji zabicia i próby uwolnienia bliźniaczki.

W Nowym Orleanie akomodują się u madam Zenobii – młodej kapłanki voodoo, która mieszka wraz z wróżem o imieniu Brooks, który jest drag queen o pseudonimie scenicznym – Pussy Willow. Bohaterowie rozpoczynają poszukiwania Maisie. W trakcie śledztwa poznają samicę alfa wilkołaków – Mac, jej przyjaciółkę wampirzycę Georgię, magowych renegatów – Errona i Ziggiego oraz Alodiusa – dostawcę zwierzęcej krwi.

Bohaterowie

Jeśli komuś brakowało Adama w poprzedniej części, to tu mamy go praktycznie cały czas 😉 Kim ów bohater jest, przedstawiać nie muszę, ale wypadałoby przedstawić nowe postacie, które pojawiają się w „Zielonookim demonie”. Sabina, Adam i Giguhl na dzień dobry poznają madam Zenobię oraz Brooksa. Zen jest młodą kobietą i do tego człowiekiem, przez co protagoniści podchodzą do niej niechętnie. Jednak inteligencja, umiejętności voodoo i uroda, sprawiły że bohaterowie rodzaju męskiego od razu zapomnieli o fakcie, że dziewczyna jest człowiekiem 😛 Brooks z kolei jest wróżem, więc nie ma problemów z sympatią ze strony półwampirzycy, czy maga. A z Giguhlem, od razu przypadają sobie do gustu i to dość dwuznacznie 😀 Poza tym, Pussy Willow jest stereotypowym Drag Queen, choć w trakcie powieści przechodzi psychologiczną przemianę (przecież autorka, nie mogłaby stworzyć banalnej postaci! ;)). Kolejne ciekawa bohaterka, która pojawia się w książce to Mac, silna i władcza samica alfa wilkołaków, co widać i czuć po aurze oraz prezencji. Dziewczyna bardzo szybko rozumie niebezpieczeństwo, w jakim znalazł się Nowy Orlean, więc obiecuje skontaktować się ze swoim informatorem Georgią – odważną wampirzycą, która przyjaźni się z alfą i nie chce wojny międzyrasowej. Oprócz intrygujących kobiet, pani Wells wprowadziła do fabuły również kilku facetów. Dwóch magów – renegatów, którzy nie podlegają pod żadnego kapłana, czy przywódcę (oczywiście są tego minusy, ale o tym dowiecie się z książki. Nie będę przecież o wszystkich kąskach pisać), za to należą do kapeli shockrockowej Necrospank 5000 – Erron jako wokalista i Ziggy jako perkusista. Oboje przydają się podczas walk z wysłannikami Lawinii oraz do czerpania informacji o pewnym pradawnym ojcu wszystkich wampirów. W historii pojawia się też Alodius, który wygląda i zachowuje się jak włoski kucharz z „Zakochanego kundla”.

Wątek romantyczny

Jeśli ktoś nie mógł się doczekać powrotu Adama i jego kolejnych scysji z Sabiną, to jego cierpliwość została nagrodzona. I nie, nie ma czegoś takiego, że para głównych bohaterów rzuca się sobie w ramiona albo non stop gździ się po kątach, a autorka nie wymyśla im nowych seksualnych akrobacji. Związek maga i pół-maga jest budowany stopniowo. W pierwszej części był tylko pocałunek, w drugiej nie było nic, tym razem mamy namiętny pocałunek oraz coś więcej, jednak to dopiero pod koniec książki. Najpierw protagoniści muszą uporać się z problemami oraz własnymi uczuciami. Przede wszystkim to Sabina jest tą niezdecydowaną i tą, która buduje wokół siebie mur, więc Adam musi cierpliwie czekać, a Giguhl motywować. Oczywiście, to nie jest tak, że bohaterka przez całą powieść bije się z myślami. Jest to raczej okazjonalna westchnięcie i jedna szczera rozmowa z kocim demonem. Plusem jest fakt, że wspólna noc, wcale nie poprawia stosunków pary głównych bohaterów, wręcz przeciwnie 😉

Akcja, humor i zombie

Jak przystało na serię Jaye Wells, wartkiej akcji jest sporo i to już od pierwszych stron książki. Mamy próbę porwania, kilka walk, pościgów, strzelania, ucinania, zabijania, ogłuszania, czy prania po pyskach. Wszystko to jest oczywiście przyprawione szczyptą czarnego humoru, sarkazmu oraz ciętymi uwagami bohaterów. Nie raz postacie będą biegać po ulicach i budynkach, szukać poszlak, przesłuchiwać podejrzanych, kłócić się między sobą, o to kto ma rację, czy kto dowodzi. Giguhl był do tej pory najzabawniejszą postacią serii, jednak w „Zielonookim demonie”, Pussy Willow troszeczkę zrzuciła z pierwszego miejsca kociego demona. Oczywiście nie na długo, dosłownie na kilka rozdziałów 😉 Przebieranki Brooksa w znane postacie kobiece oraz jego dwuznaczne komentarze w stosunku do Adama oraz podrywanie Giguhla (i vice versa), sprawiły że nie raz parskałam śmiechem. Rzecz jasna, nie tylko bohaterowie wprowadzają do historii humor. Pewien wyczyn Sabiny i Zen, wywołał u mnie donośny śmiech 😀 Powiem tylko, że miało to związek z budzeniem zmarłego, aby pomógł dziewczynom przetłumaczyć język Stryx. Jak zapewne się domyślacie, w serii o rudowłosej nie wszystko idzie po myśli bohaterek. Jednak nabyte umiejętności pod koniec książki bardzo się przydają Sabinie i spółce.

Podsumowując i polecając

„Zielonooki Demon”, to już trzecia część serii o rudowłosej Sabinie Kane i na ten moment jest to jedna z moich ulubionych serii urban fantasy. Mamy wartką akcję, cięte dowcipy, ciekawie wykreowanych bohaterów pierwszo i drugoplanowych oraz groźbę wojny międzyrasowej. Autorka ma lekki styl i widać, że pisanie sprawia jej przyjemność. Już nie mogę się doczekać czwartej i piątej (ostatniej) części. Mam nadzieję, że przygody pół-wampira, pół-maga również przypadną wam do gustu. Jeśli szukacie urban fantasy, w którym ciekawa fabuła, interesujący bohaterowie i kobieca siła są ważniejsze niż tandetne sceny seksu (tak, piję tu do autorki „Jedną nogą w grobie”), to seria pani Wells będzie idealnym wyborem 😉

Ocena: 5+/6

Martycja

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: