Na dzień przed ślubem – Hozumi


Na-dzien-przed-slubemDawno nie recenzowałam mangi jednotomowej (jak się zastanowić, to wielotomowej również :P) w końcu jednak przyszedł czas, kiedy to zachciało mi się czytać dwie książki naraz, co sprawiło iż żadnej nie zdążyłam skończyć przed końcem tygodnia. Dlatego właśnie postanowiłam nadrobić mangowe zaległości. Na pierwszy ogień poszedł zbiór opowiadań z wydawnictwa Waneko, który w tytule zawiera słowo „ślub” przez co myślałam, że wszystkie historie będą okołoślubne. Niestety pomyliłam się…

Opowiadania:

„Na dzień przed ślubem” to krótka historyjka o rodzeństwie, które wspólnie spędza ostatnie chwile przed ślubem starszej siostry.
„Ponowne spotkanie z Azusą nr 2” opowiada o kilkuletniej dziewczynce, która spędza popołudnie z ojcem, gdy mamy nie ma w domu.
„Czarno-biali bracia” to historia braci, którzy spotykają się pierwszy raz od kilkunastu lat na pogrzebie wspólnej koleżanki z liceum.
„Rozmarzony strach na wróble część 1 i 2” to opowieść w dwóch rozdziałach o młodym mężczyźnie, który przyjeżdża na ślub swojej młodszej siostry, której nie widział od kilku lat.
„Miniaturowy ogródek w październiku” opowiada o pisarzu bez weny i jego nastoletniej krewnej, która próbuje przywrócić wujka do stanu bezalkoholowego.
„Potem” to krótka historia o kocie i jego człowieku.

Manga

„Na dzień przed ślubem” została wydana w serii „Jednotomówki Waneko”. Oznacza to, że wszystkie tytuły, które w Japonii zostały wydane w jednym lub dwóch tomikach, w Polsce dostępne będą w jednym tomie zbiorczym. Manga posiada obwolutę, co jest już standardem na polskim rynku wydawniczym, ma również format większy od przeciętnego. Cena tomiku 19,99zł jest obecnie normalną ceną sztukę, choć zdarzają się mangi nieco tańsze lub nieco droższe (i tak nie zapomnę czasów, gdy za ulubiony tytuł płaciłam 15zł, a jeszcze wcześniej 9,9zł :P). Pod obwolutą znajduje się okładka w pomarańczowym kolorze, a na niej mamy zupełnie inne obrazki niż na obwolucie, co bardzo lubię, bo nie ma nic gorszego niż kopia tego samego rysunku. Kreska Hozumi jest przystępna, nie powiem, że jestem nią zachwycona, ale też nie napiszę, że jest piękna. Kreska jest po prostu w porządku. Autorka ma styl szkicowy, co widać zwłaszcza po włosach, rzęsach, brwiach i zmarszczkach. Widać, że manga jest skierowana do starszego czytelnika. Nie raz już czytałam obyczajówki dla kobiet i styl rysunków w tym gatunku jest właśnie taki szkicowany. Czasami widać, że autorka rysowała bardzo oszczędnie, a czasami sporo musiała się napracować na przykład przy włosach małej dziewczynki, czy przy krajobrazie wsi. Bohaterowie opowiadań bardzo różnią się od siebie wyglądem i to w wielu szczegółach. Nie ma tutaj kalki jednej postaci, która później występuje w innej fryzurze, czy innych ciuchach. Za to bardzo duży plus. Widać, że autorka nie poszła na łatwiznę.

Treść

Niektóre opowiadania to obyczajówki, inne to dramaty, a niektóre z nich nawet zawierają elementy fantasy. Które konkretnie, to nie zdradzę, aby nie popsuć wam niespodzianki 😉 Dla mnie, to było miłe zaskoczenie, po całym tym rozczarowaniu, że tylko dwie historie zawierają tematykę ślubną. Autorka dwa razy poruszyła temat rodzeństwa brat-siostra. Raz brat jest tym starszym, a raz tym młodszym. Jednak w obu historiach przewija się temat ślubu siostry. Autorka pokazuje, jak zamążpójście bliskiej osoby wpływa na bohatera. Jeśli o mnie chodzi, to z doświadczenia powiem wam, że mój rodzony młodszy brat, jest doskonałym przykładem marudnego typa, który z wielkim ociągnięciem podszedł do mojego ślubu, a już na pewno nie rozmyślał o mojej sytuacji i nie martwił się o mnie. Albo w Japonii bracia są fajniejsi i dojrzalsi, albo mój braciszek jest dupkiem 😛 Druga w tomiku historia przedstawia relacje kilkuletniej córki z ojcem, który rzadko bywa w domu. Widać, że pomimo uczuć nie mogą być często razem, a tatuś pomimo bycia luzakiem żałuje, że nie może częściej przebywać z córką, a nawet z jej matką. Ta historia chyba najbardziej wzięła mnie za serce. Kolejne opowiadanie pokazuje relację dwóch braci. Obaj nie widzieli się od kilkunastu lat i zaczynają tego żałować i wytykać sobie błędy młodości. Przedostatnie opowiadanie jest o pisarzu alkoholiku i jego młodszej krewnej (nie jest powiedziane, czy nastolatka jest siostrzenicą, bratanicą, czy córką kuzyna/kuzynki). Facet ma problem z pisaniem, istny kryzys twórczy. W końcu z przepicia zaczyna mieć halucynacje, jednak zamiast białych myszek, widzi czarnego kruka. Bardzo dobry kubeł zimnej wody, bo dzięki temu, że się przestraszył ptaszyska, zaczął zwracać uwagę na swoją krewną, dom i okolicę. A jakich dziwnych rzeczy się dowiaduje, kiedy odstawia butelkę! Ostatnie opowiadanie jest z kolei z perspektywy kota, kocura aby być bardziej precyzyjną. „Potem” jest moją ulubioną historią w zbiorze opowiadań, choć jest najkrótsza i najmniej się w niej dzieje. Ogólnie jest to kontynuacja „Na dzień przed ślubem”, a młodszy brat w dwa lata po ślubie siostry przygarnia kota. Kociak komentuje zachowanie swojego pana, próbuje mu przekazać swoje myśli, lub po prostu nazywa go idiotą. Jest to zdecydowanie najfajniejsze opowiadanie i fakt, że sama mam od kilku miesięcy kociaka, nie ma tu nic do rzeczy 😛

Końcowe przemyślenia o mandze dla kobiet

Nie każdy lubi zbiory opowiadań, ale powiadam wam, że te obrazkowe, są o wiele lepsze, bo nie tylko można poznać treść, ale i obejrzeć ilustracje 😉 Na naszym rynku wydawniczym obyczajówki są rzadkością, zwłaszcza takie dla młodych kobiet. Niestety w Polsce główną grupą docelową wydawnictw mangowych są nastolatki, ewentualnie dwudziestoparoletni faceci. Nie wiem, dlaczego tak jest? Traktowanie mężczyzn jak dużych chłopców (więc na pewno kupią doroślejsze, męskie mangi, w końcu zaczytują się w amerykańskich komiksach) i zapominanie, że nie wszystkie kobiety porzucają swoje hobby, bo muszą wyjść za mąż i urodzić gromadkę dzieci przez co nie mają już czasu dla siebie, więc ukochane mangi z lat nastoletnich odchodzą do lamusa jest błędem. Ja i kilka moich koleżanek (niektóre w związkach, niektóre singielki, a niektóre matki) za każdym razem z wielką nadzieją obserwujemy te wszystkie tajemnicze zapowiedzi, by po ich poznaniu wkurzyć się, że znów my, kobiety pod 30tkę znów zostałyśmy pominięte. Wstydźcie się wydawnictwa! Pamiętajcie, że to my, dziewczyny lat 90tych kupowałyśmy „Czarodziejkę z księżyca”, „Fushigi Yuugi”, „Mars”, „Paradise kiss” itp. Dlaczego w momencie, kiedy dorosłyśmy zostałyśmy przez was zapomniane

Kończąc mój smętny wywód karierowiczki z trzyletnim małżeńskim stażem, silnej i niezależnej kobiety z kotem oraz zakupoholiczki anglojęzycznych wydań, bo w Polsze, to nic dla niej nie ma, polecam płci pięknej zaopatrzenia się w zbiór opowiadań dla kobiet, bo powiadam wam, że na razie za dużego wyboru, to nie macie (chyba, że nadal uwielbiacie tytuły dla nastek, zresztą, ja sama ostatnio przeczytałam „Dengeki Daisy” :P)

Ocena: 4/6

Martycja

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: