Wektor Zagrożenia – Wiktor Noczkin


wektor-zagrozeniaOd zawsze byłem ogromnym fanem stalkerowskich klimatów. Przy grach komputerowych z tego uniwersum spędzałem całe godziny i cieszyłem się jak dziecko, kiedy odwiedzałem opuszczone kompleksy czy znajdowałem nowe fanty. Po ukończeniu wszystkich części S.T.A.L.K.E.R-a, pozostawało tylko czekać, aż jakieś polskie wydawnictwo zacznie wydawać książki, których akcja dzieje się w ZONIE albo w pokrewnym jej świecie. Inicjatywa Fabryki słów i jej cykl Fabryczna zona od samego początku miała moje błogosławieństwo. Dlatego z chęcią sięgnąłem po „Wektor zagrożenia”.

Akcja powieści dzieje się w świecie Survarium, w którym to matka natura rozdaje karty. Po dawnej cywilizacji pozostały tylko zgliszcza, a miejsce ludzi zajął Las i jego fauna i flora. Głównymi bohaterami powieści są włóczęga Aleks, cierpiący na amnezję Szwed i złodziejka Jana. Cała trójka, za sprawą dziwnych zbiegów okoliczności, wplątuje się w poszukiwanie sekretów porzuconych laboratoriów naukowych i staje w samym środku konfliktu między dwoma frakcjami: Czarnym Rynkiem oraz Armią Odrodzenia. W międzyczasie Szwed stara się odzyskać pamięć, by dowiedzieć się, kim tak naprawdę jest i jaką rolę odegrał w świecie, w którym pozostało mu żyć.

Już z samego początku mojej recenzji można wywnioskować, że kluczowym elementem dla mnie będzie klimat. To na ten aspekt zwróciłem szczególną uwagę. Dlatego na samym początku wypowiem się właśnie na ten temat. Survarium to całkiem ciekawe uniwersum, ale czegoś mi tutaj zabrakło. Zmutowane rośliny i zwierzęta nie intrygują tak bardzo, jak pijawki czy zwinne snorki. Brakowało też anomalii i artefaktów. Wielka szkoda, że Noczkin nie pokazał świata po zagładzie w bardziej brutalny i dobitny sposób. Survarium trochę za bardzo zaczynało odbiegać od tego stalkerowskiego charakteru. Nie mówię, że klimat jest kiepski. Wystarczy tylko wyłączyć oczekiwania, a książka zaintryguje. Łatwiej jednak będą mieli Ci, którzy nie znają uroków ZONY.

Fabularnie nie jest źle, chociaż mogłoby być o wiele lepiej. Momentami główny wątek wręcz nużył, pomimo całkiem ciekawych scen akcji. Szkoda, że większość historii opiera się na ucieczce głównych bohaterów przed frakcjami, zamiast skupić się na odzyskiwaniu pamięci przez Szweda czy tajemniczym projekcie naukowym. Gdyby autor zaserwował nam trochę mniej akcji, a w miejsce tego wstawił jakiś intrygujący wątek poboczny albo rozwinął wspomniany wcześniej projekt naukowy, byłoby o wiele lepiej.

Główni bohaterowie na tle całej historii dają radę, chociaż można by ich wątek rozwinąć trochę bardziej, dlatego,że nie wiemy o nich praktycznie nic. Aleks lubi czytać książki, a Jana jest stosunkowo sprawną złodziejką, która zaszła za skórę niejednemu człowiekowi. I to na tyle. Całość ratują całkiem udane dialogi i przekomarzania pomiędzy Aleksem a Janą. Moim zdaniem z tej trójki najlepiej został wykreowany Szwed.

„Wektor zagrożenia” to nie jest zła książka. Zabrakło jej jednak kilku ważnych elementów i dopieszczenia tych,które już zostały zawarte. Mam nadzieję, że następnym razem będzie lepiej, bo cała seria ma ogromny potencjał.

Ocena: 4/6

DonSzabla

Za książkę do recenzji dziękuję wydawnictwu FABRYKA SŁÓW

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: