Skald. Kowal Słów. Tom 2 – Łukasz Malinowski


skald-tom-2-kowal-slowNa drugi tom „Kowala słów” czekałem z niecierpliwością. Przyczyniło się do tego zakończenie, które nie znalazło rozwiązania w części pierwszej i postać Ainara Skalda, którą wyjątkowo polubiłem. Nie miałem jakichś wielkich wymagań dotyczących kontynuacji. Wiedziałem, że mogę spodziewać się tego samego, co w pierwszym tomie, dlatego zależało mi głównie na zamknięciu historii dwóch kaganów.

Fabuła rozpoczyna się w miejscu, w którym skończyła się pierwsza część „Kowala słów”. Ainar Skald wypełnia powierzone mu zadanie i dostarcza narzeczoną kaganowi Tirusowi Wielkiemu. Niestety, ale zamiast obiecanej nagrody i chwały, zostaje wtrącony do więzienia, a jego śmierć ma uświetnić dzień zaślubin wspomnianego kagana i Ingigerdy Złotowłosej. Dawni towarzysze pieśniarza: Ali Czarny Berserk i Haukrhedin nie zapominają o zdradzie i zmierzają do Dyragardu, żeby rozmówić się z poetą. Tymczasem władcy Glaesiru i Odainsaku szykują się do ostatecznej wojny.

Akcja drugiego tomu skupia się głównie na wojnie między dwoma kaganami. Widać, że autor włożył mnóstwo pracy w ukazanie potyczek. Bitwy zostały świetnie przedstawione i pokazane w sposób, który trafia do czytelnika. Są brutalne i pełne emocjonujących momentów. Osobiście uważam, że w książkach z gatunku fantasy brutalność powinna być obecna i pokazana bardzo szczegółowo, żeby trafić do czytelnika. W tym aspekcie autor dał radę. Na pochwałę zasługuje także profesjonalne podejście do tematu. W każdej książce Łukasza Malinowskiego widać, że pisarz zna się na rzeczy. Fachowe słownictwo (słowniczek na końcu książki), odniesienia do historii i mitologii nordyckiej, to nie lada gratka dla miłośników takich klimatów.

Ponarzekać mogę jedynie na brak Ainara Skalda, znanego z „Karmiciela kruków”. Momentami nawet pieśniarz schodzi na boczny plan, na rzecz berserka czy Haukrhedina. Bardzo nad tym ubolewam, gdyż wolałem Ainara Skalda w wydaniu, w jakim ujrzeliśmy go w „Karmicielu kruków”. Na całe szczęście postacie poboczne są świetnie wykreowanei potrafią przyciągnąć czytelnika. Moim numerem jeden jest postać Haukrhedina i jego braci. Są to bohaterowie wyjątkowo intrygujący.

„Kowal słów” to porcja bardzo dobrej fantastyki. Każdy miłośnik tego gatunku, który sięgnie po książkę Łukasza Malinowskiego, otrzyma solidną dawkę emocji, ciekawą historię i dozę czarnego humoru, który jest dewizą tej serii. Czy warto poznać Ainara Skalda, pieśniarza o ciętym języku i barwnych strofach? Oczywiście, że tak. W moim rankingu Ainar zajmuje jedno z czołowych miejsc w fantastyce. Pozostaje tylko czekać na kolejną część. Polecam i szczerze zachęcam do sięgnięcia wgłąb tej serii.

Ocena: 4/6

DonSzabla

Za książkę do recenzji dziękuję wydawnictwu ERICA

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: