Bezwzględna – Gail Carriger


bezwzgledna
To już czwarta (i niestety przedostatnia) część mojej ulubionej steampunkowej serii z bezduszną protagonistką 😀 Przez to, że tak bardzo ją lubię, to książkę czytałam tylko w weekendy i tylko po dwa rozdziały, aby umilać sobie dni wolne od pracy 😛 Smutne jest to, iż Prószyński nie wydał i zapewne nigdy nie wyda ostatniej części „Timeless”, na szczęście dla mnie to nie problem, bo książkę kupiłam w oryginale (dzięki ci mamo, że zmuszałaś mnie do nauki angielskiego! xD)

Fabuła

Lady Alexia Maccon będąc w ósmym miesiącu ciąży porządnie się wkurza, gdy słyszy, co też jej kochany mężuś wraz z lordem Akeldamą od pewnego czasu planują. Otóż, aby zaniechać ciągłych prób zabicia wieloryba, to znaczy bezdusznej, należy oddać dziecko do adopcji, a żeby nikt dziecka nie chciał przypadkiem skrzywdzić nowym rodzicielem ma zostać wampir, czyli Lord Akeldama. Dwóm mężczyznom udaje się uspokoić ciężarną, gdy informują ją o przeprowadzce państwa Maccon do domu obok wampira. W trakcie pertraktacji damsko-męskich bezduszna i wampir wymyślają cudowny dla nich plan, który nie podoba się wilkołakowi. Mianowicie, przeprowadzka do domu obok ma być mistyfikacją, bo tak naprawdę małżonkowie zamieszkają w garderobie Lorda Akeldamy, aby być cały czas z nowo narodzonym członkiem rodziny Maccon…

Gdy przeprowadzka wrze w najlepsze, nieoczekiwanie pojawia się duch kobiety, który ostrzega bezduszną przed zamachem na królową. Na dodatek, wataha nadal ma problem z Biffym i jego niemożnością akceptacji bycia wilkołakiem, madame Lefoux kryje się w swojej pracowni i pracuje nad jakimś tajemniczym projektem, Alexia i Connal zostają zaatakowani przez mordercze jeżozwierze, a co najstraszniejsze, Felicity – młodsza siostra Lady Maccon, postanawia zostać sufrażystką!

I co ma biedna ciężarna bezduszna zrobić? Oczywiście, że musi rozwiązać WSZYSTKIE problemy i żaden dzieciofeler jej w tym nie przeszkodzi!

Moim zdaniem

Pomimo iż jest to już tom czwarty, to fabuła jest nadal interesująca, akcji nie brakuje, a bohaterowie dopisują. Mogłoby się wydawać, że po kilku tomach historia zrobi się powtarzalna, nudna, czy udziwniona, nic bardziej mylnego! Cały czas pozostaje coś do opowiedzenia, wyjaśnienia, czy zakończenia. Wątki są ciekawe, zabawne, tajemnicze i pełne akcji, która nie spowalnia, bo protagonistka toczy się niczym beczka 😀 Alexia, jak zwykle, musi rozwiązać kilka tajemnic i problemów oraz poradzić sobie z mężem, watahą, przyjaciółmi i krnąbrną siostrą. W książce nie zabrakło zabawnych scen, komicznych sytuacji, czy humorystycznych dialogów.

Jeśli chodzi o bohaterów, to po raz kolejny pojawia się Felicity. Otóż nie wystarczyło jej zajmowanie się siostrą w Szkocji, tym razem stwierdziła, że będzie walczyć o prawa kobiet. Zaczyna nosić ubrania gorszego sortu (tak, gorszy sort nabrał nowego znaczenia :P), aby nikt nie wziął jej za damę lepszego pochodzenia. Zaczyna częściej odwiedzać swoją siostrę, co wydaje się Alexi bardzo podejrzane, ale prawdziwe intencje ubioru, bycia sufrażystką, czy częstych wizyt protagonistka pozna o wiele później. Niestety w czwartej części jest mniej Ivy. Co prawda trochę się u niej zmieniło, bo oprócz bycia mężatką i aktorką, dziewczyna również zaciążyła, jednak przez fakt, że lady Maccon wysyła swoją przyjaciółkę do Szkocji na przeszpiegi, spowodował, że pani Tunstell jest bohaterką trzeciego sortu, to znaczy planu 😛 W końcu pojawia się hrabina Nadasdy we własnej osobie. Królowa ulu Westminskiego nie okazuje się wampirem gorszego sortu, wręcz przeciwnie. Kobieta ta ma władzę, znajomości i budzi respekt wśród ludzi i nadludzi, a nawet wśród wilkołaków, co nie zmienia faktu iż z Alexią się nie lubią i wampirzyca wolałaby widzieć bezduszną nie tylko bez duszy, ale i bez życia. Już nie wspominając rychłego pojawienia się potomka Lady Maccon, który będzie być może największym zagrożeniem dla wszystkich istot paranormalnych.

Seria Gail Carriger zalicza się do steampunku, a co za tym idzie, książki przepełnione są nie tylko humorem, akcją, wilkołakami, wampirami i silnymi bohaterkami, ale również nowinkami technologicznymi dziewiętnastego wieku. Alexii zawsze towarzyszy parasolka, która posiada wszelkiego rodzaju schowki, przyciski, tajemnicze substancje, pistolet i magnetyczne urządzenie. Została skonstruowana przez madame Lefoux, która jest technologicznym geniuszem, a jej nowe wynalazki zadziwiają nawet ją samą. W Londynie pojawiają się mechaniczne jeżozwierze, które mają wrogie zamiary, a ich kolce potrafią skutecznie uszkodzić wilkołaka. Nie zabrakło również sterowców (jak ja bym chciała takim polatać!) oraz latających gondoli dla kilku osób. Jednak największym zaskoczeniem dla mnie i bohaterów książki jest mechaniczna ośmiornica, której przeznaczenia niestety wyjawić nie mogę 😉

Z przedostatniej części dowiedziałam się, co też urodziła Lady Maccon, jaki sekret skrywała madame Lefoux, kto napuścił jeżozwierze na Alexię, kto chciał zabić królową, co skrywa beczka w pracowni Francuzki, kto jest szpiegiem no i poznałam sekret ojca Alexi. Dowiedziałam się również kto skradł dziennik bezdusznej, kto wkradł się do sypialni państwa Maccon, dlaczego Felicity zaczęła bronić praw kobiet oraz co się stało z Quesnelem i dlaczego wampiry chciały ukatrupić ciężarną bezduszną. Czego się nie dowiedziałam? Co potrafi dziecko Alexi i Connala, jakie są jeszcze plusy bycia bezduszną, o ile lat skróciła żona swemu mężowi życie, dlaczego Lord Akeldama niczego się nie boi i jak to wszystko się w ogóle skończy?!

„Bezwzględną” należy bezwzględnie przeczytać. Inaczej nie dowiecie się, jakim cudem wieloryb może latać i do tego rodzić na kablach 😛

Ocena: 5/6

Martycja

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: