Skrzydła Ognia I. Smocze Proroctwo – Tui T. Sutherland


Smocze proroctwoNie zawsze sięgam po książki, o których nie mam zielonego pojęcia, ale gdy to robię to zawsze dobrze trafiam. Skrzydła Ognia przykuły moją uwagę ładnie narysowaną okładką i głównymi bohaterami w postaci smoków. Odstraszyły mnie wiekiem owych bohaterów i wiekiem docelowego czytelnika. Czy „norma” z pierwszego zdania się sprawdziła?

„Poprzedzone wojen dwudziestu latami
Przybędą smoczęta…”

Książka rozpoczyna się prologiem zdecydowanie nie nadającym się dla młodego czytelnika. Mamy tam zabójstwo z zimną krwią i aborcję w postaci zniszczenia niewyklutego smoka. Dobry początek! Po nim tempo znacznie spada, a czytelnik jest powoli wprowadzany w główną historię.
Musicie wiedzieć, iż w świecie przedstawionym pani Sutherland wykreowała aż 7 zupełnie różnych rodzajów smoków! Mamy więc Błotoskrzydłe, Piaskoskrzydłe, Nieboskrzydłe, Morskoskrzydłe, Lodoskrzydłe, Deszczoskrzydłe i Nocoskrzydłe (bardzo fajnie, z resztą, opisane na samym początku książki w „Leksykonie Smoki Pyrrii autorstwa Nocoskrzydłych”). Każda z „ras” smoków ma swoje królestwo, swoją królową, swoje zwyczaje, cechy i wygląd. No, z tą królową, to w sumie nie do końca, bo właśnie smoki żyjące na terenach pustynnych mają z tym poważny problem. Ich poprzednia królowa została zabita przez zwykłego, małego wyskrobka (tak, w tej książce ludzie sprowadzeni zostali do roli małych szkodników, którym najlepiej od razu odgryźć głowę), a jej 3 córki nie mogąc dojść do porozumienia rozpętały wielką wojnę, w którą wciągnęły niemal wszystkie pozostałe smocze królestwa. Bohaterami książki są smoczęta, które według przepowiedni mają zakończyć wielką smoczą wojnę i wybrać królową Smoków Piaskoskrzydłych.

Smoczęta poznajemy w wieku 6 lat (choć zachowują się jak młode nastolatki) podczas pobytu w jaskini, w której żyją od wyklucia i szkolone są na Smoczęta Przeznaczenia. Wśród nich mamy błotoskrzydłego Łupka, który jest niejako „najgłówniejszym” z bohaterów, a towarzyszą mu: morskoskrzydła Tsunami, piaskoskrzydła Słonko, deszczoskrzydła Gloria i nocoskrzydły Gwiezdny Lotnik. Problemów z nimi nie miara, bo nie dość, że Łupek nie potrafi znaleźć w sobie wojownika, którym rzekomo był przy wykluciu, Słonko wydaje się niedorozwiniętym smokiem, bo nawet gruczołu jadowego nie ma w ogonie, to jeszcze Glorii nie powinno tam nawet być, bo została w ostatniej chwili podrzucona jako zamiennik zniszczonego w prologu jaja. Kiepsko ta przepowiednia teraz wygląda, oj kiepsko. Co więcej, młodziaki mają dosyć siedzenia w jaskini i postanawiają z niej uciec, by wypełnić przeznaczenie na własną rękę. Jak im to wychodzi i jakie są tego konsekwencje, to musicie przeczytać już sami, ja tylko napiszę, że czeka ich mnóstwo przeżyć, również i brutalnych, parę zgonów, zaskoczeń, ale także i chwil przyjemnych. Ba! Łupek, to nawet pozna gorącą pannę.

„… Gdy kraina przesiąknie krwią i łzami,
Przybędą smoczęta.”

Mimo, iż posiadają łuski i potrafią latać (a niektórzy i pływać), nasi bohaterowie są wręcz stereotypowymi nastolatkami. Łupek jest typowym lekkoduchem, Tsunami chłopczycą, Słonko słodką i głupiutką młodszą siostrą, Gwiezdny Lotnik typowym kujonem, a Gloria … no cóż, Gloria jest piękną, acz leniwą stereotypową księżniczką. W związku z tym, ich przygody powinny być lekkostrawne dla nastoletniego czytelnika i takie właśnie są, poza paroma aspektami. Po pierwsze, ciężko jednoznacznie zaklasyfikować mi kategorię wiekową czytelnika, bo język jakim powieść jest napisana i myślenie wymagane od czytelnika (niektóre banalne rzeczy tłumaczone są prosto w twarz) sugerują książkę do poczytania 8-latkowi przed snem, a sceny mordu, litry krwi, czy nawet zwykłe znęcanie się nad nieletnimi sugeruje powieść dla znacznie dojrzalszego czytelnika (z drugiej strony, Bracia Grimm napisali kiedyś brutalniejsze baśnie :P). Po drugie, albo autorka, albo tłumacz czasem się zapomina i smoki kładą się do łóżek, zamiast legowisk, wykonują czynności ręką zamiast łapą, itp. Nie jest to bardzo drażliwe i pojawia się sporadycznie, jednak psuje trochę klimat. Tak czy siak, mnie, 30-letniemu facetowi, książkę czytało się bardzo dobrze i pochłonąłem ją szybciej niż zamierzałem, chociaż dawno temu z powieścią „Smoki” (gdzie również owe gady były bohaterami) umiejscowioną w uwielbianym przez mnie świecie Dragonlance, poległem.

Książkę polecam wszystkim fanom smoczych klimatów, bez względu na wiek (zwłaszcza, że uczciwie uprzedziłem, czego możecie się spodziewać). Co więcej, nie mogę doczekać się obu kontynuacji, których to okładki już można oglądać w wersji czarno-białej na ostatnich stronach Skrzydeł Ognia.

Ocena: 5/6

Raven

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję wydawnictwu MAG

P.S. książkę można nadal wygrać w piątym konkursie urodzinowym! KLIK

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: